Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Stal - ŁKS 1:0. Jedenasty mecz wyjazdowy łodzian nawet bez punktu!

Jan Hofman
Jan Hofman
W zaległym spotkaniu, siedemnastej kolejki ekstraklasy rozegranym w Mielcu, piłkarze Stali pokonali 1:0 ŁKS. Poziom meczu nie zachwycił, ale trzeba przyznać, że emocji było w nim dużo. Sędzia nie uznała pięciu goli, dwóch dla gospodarzy i trzech dla gości. Wydaje się, że były to jednak słuszne decyzje arbitra. To bez wątpienia najkoszmarniejszy luty w historii piłki nożnej w ŁKS. Piłkarze drużyny z al. Unii zagrali cztery spotkania ekstraklasy i cztery przegrali, bramki 3-9. Chyba nie ma już sensu znęcać się na piłkarzami ŁKS. Oni pewnie już wiedzą, że zawodzą na całej linii, a ich umiejętności nie zezwalają na skuteczną grę w polskiej, futbolowej elicie. W tym sezonie ełkaesiacy rozegrali jedenaście wyjazdowych spotkań i wszystkie przegrali (bramki 6-24) i jeśli do tego dodamy pięć domowych porażek, to nie można się dziwić, że dwukrotni mistrzowie Polski są czerwoną latarnią ligi. Ostatni raz łodzianie wygrali 20 sierpnia ubiegłego roku, a miało to miejsce w piątej kolejce sezonu! Teraz uczciwe byłoby, aby działacze (oni budowali ten zespół) i piłkarze (oni udowadniali, że ekstraklasa to zbyt wysokie progi) przeprosili kibiców za wielkie upokarzania, jakich ci doznali w tym sezonie. Ta drużyna skutecznie, przez dwadzieścia dwie kolejki sezonu, zniechęcała fanów do przychodzenia na stadion. Nadszedł zatem czas, aby to właśnie decydenci i zawodnicy zaczęli zwracać dług zaciągnięty u fanów. A jak to zrobić? Kibice do końca sezon powinni wchodzić na trybuny przy al. Unii bez konieczności kupowania biletów. Tylko w takim przypadku ten klub będzie mógł liczyć jeszcze na doping i życie na trybunach!

Trzeba przyznać, że na początku mecz ŁKS miał całą furę szczęścia. W 8 i 22 minucie gospodarze umieścili piłkę w siatce łodzian, ale za każdym razem sędzia uznał, że zawodnik Stali był na pozycji spalonej. Z kolek 19 minucie, tylko wspaniała interwencja Bobka uchroniła ŁKS przed utratą gola. Bramkarz ŁKS obronił strzał z bliskiej odległości oddany przez zawodnika gospodarzy.

Mielczanie znali jednak stare polskie powiedzenie, że do trzech razy sztuka. Parli do przodu i w 27 minucie objęli prowadzenie. Słabo spisująca się defensywa ŁKS, kolejny raz, zaspała. Matras miał czas, aby dokładnie posłać piłkę do Szkurina, a ten nie zmarnował sytuacji i z bliska pokonał Bobka.

Po przerwie sytuacja uległa zmianie. To ełkaesiacy mogli mówić o pechu, a stalowcy o dużym szczęściu.

W 61 minucie ŁKS trafił do siatki, ale niestety, Mammadov przed oddaniem celnego strzałem głową, odepchnął rywala. Sześć minut później łodzianie znów zdobyli gola. Jednak tym razem sędzia po obejrzeniu VAR zdecydował, że Balić przy strzale kopnął Getingera w nogę i ukarała ełkaesiaka żółtą kartką. Osiem minut przed końcem meczu do bramki Stali trafił Mokrzycki, ale ełlaesiak był na spalonym i sędzia gola nie udał.
W pierwszej minucie doliczonego czasu gry drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Pingot, obrońca Stali. ŁKS nie zdołał jednak odrobić straty.

Stal Mielec - ŁKS 1:0 (1:0)

1:0 - Szkurin (27)

Stal: Mateusz Kochalski - Alvis Jaunzems (90, Łukasz Gerstenstein), Bert Esselink, Mateusz Matras, Maksymilian Pingot, Krystian Getinger - Maciej Domański, tr Wlazło, Matthew Guillaumier (75, Rafa Santos), 86. Igor Strzałek (62, Krzysztof Wołkowicz) - Ilja Szkurin (75, 4i Meriluoto).

ŁKS: Aleksander Bobek - Bartosz Szeliga (70, Antoni Młynarczyk), Rahil Mammadov, Marcin Flis, Riza Durmisi - Pirulo (46, Kamil Dankowski), Thiago Ceijas (61, Jakub Letniowski), Dani Ramírez, Michał Mokrzycki, Husein Balić (90, Piotr Głowacki) - Stipe Jurić (46, Piotr Janczukowicz).

od 7 lat
Wideo

Uwaga na Instagram - nowe oszustwo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany