"Rolą prezydenta jest pokazanie Polakom, że to oni mogą, a nie tego, że to on może". Wywiad z Szymonem Hołownią

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia Przemyslaw Swiderski
- To jak PiS próbuje się utrzymać przy korycie, nie jest już szkodnictwem politycznym. To polityczna zbrodnia - mówił w rozmowie z Ryszardą Wojciechowską kandydat na prezydenta RP Szymon Hołownia.

Ryszarda Wojciechowska: Od tygodni jeździ pan "Belwederem na kółkach" po kraju. Czy podczas tych spotkań z mieszkańcami dowiedział się pan czegoś nowego o Polsce?​

Szymon Hołownia: Utwierdziłem się w przekonaniu, że ta Polska, o której słyszę w mediach, nie istnieje. Że to nie jest Polska ludzi, którzy zastanawiają się głównie nad tym, czy wygra dzisiaj PiS czy może PO. Tylko to Polska obywateli, którzy pytają o fundamentalne dla nich rzeczy.​

O co pytają?​

O to jak, na przykład, będzie wyglądała przyszłość ich dzieci, co z ochroną zdrowia? Co ze sprawami tak ważnymi dla lokalnych społeczności jak most w Tczewie czy składowisko odpadów toksycznych w Zgierzu. ​

A nie o LGBT? Bo PiS i prezydent Duda zrobili z tego oś kampanii. ​

Absolutnie nie. Polacy wiedzą, że ludzie to ludzie, a nie ideologia. Wiedzą, że sugestie posła Czarnka z PiS, że ci ludzie nie są równi ludziom normalnym, to obrzydliwe, niegodne, podłe. Ale to jest metoda polityki, którą oni lubią najbardziej  - szczucie jednych Polaków na drugich i wykrwawianie ich ze sobą nawzajem. Taka taktyka to jednak akt rozpaczy. Oni wiedzą, że notowania prezydenta Dudy słabną i potrzebują czegoś, co - jak im się wydaje - zawsze działało - potrzebują pokazać Polakom wroga wewnętrznego, żeby napuścić jednych na drugich. To jak PiS próbuje się utrzymać przy korycie nie jest już szkodnictwem politycznym. To polityczna zbrodnia.

Czytaj także


Mocno powiedziane.​

Od lat jeżdżę po Polsce i spotykam rodziny, których dzieci odkrywają w sobie inną tożsamość płciową, które doświadczają ze względu na swoją orientację seksualną wielu cierpień ze strony innych. Kiedy widzę łzy rodziców, którzy opowiadają mi o tym, jak toczą heroiczną walkę o swoje ukochane, czasami jedyne dziecko, to chciałbym naprawdę zrobić wszystko, co może zrobić obywatel Rzeczpospolitej, żeby ktoś taki jak poseł Czarnek nigdy więcej nie sprawował jakiejkolwiek funkcji politycznej. A ktoś taki jak prezydent Andrzej Duda nigdy więcej nie był prezydentem Rzeczpospolitej. Żeby nigdy więcej jako jej najwyższy przedstawiciel nie mógł wygadywać tych homofobicznych bredni, które dzisiaj z jego ust słyszymy. ​

A z czym pan się zwraca do ludzi?​

Chcę wzbudzić w ludziach nie tylko nadzieję, ale też przekonanie, że Polska może być solidarna, zielona i demokratyczna. Chcę ich przekonać do tego, że walka między PiS a Platformą, która zużywa 70 procent tlenu naszej politycznej atmosfery, nie jest tym, co rzeczywiście dla obywateli jest najważniejsze. Że dziś energia i pieniądze nie powinny iść w budowanie centralnych portów komunikacyjnych czy w przekop Mierzei Wiślanej, tylko w rozwój ochrony zdrowia, której ani Platforma, ani PiS nie potrafiły uzdrowić, w edukację, opiekę senioralną. Dość już tych politycznych obiecanek, które słyszymy za każdym razem, jak tylko ugrupowania partyjne poczują hormony wyborcze. Musimy wymagać od polityków realizacji projektów, które są dla obywateli naprawdę niezbędne. ​

Udało się panu wzbudzić entuzjazm i nadzieję. Ale prezydent nie ma realnej władzy. Można złośliwie powiedzieć, że ma tylko żyrandol i długopis...​

To niemądre zdanie o żyrandolu i wecie powiedział Donald Tusk. Ale przeczytałem naszą Konstytucję, rozmawiałem też z wieloma specjalistami z dziedziny ustroju państwa i nie mam wrażenia, że prezydent w Polsce nic nie może. ​


A co może?​

Prezydent może i powinien być arbitrem. Kimś, kto rządowi, realizującemu węższą perspektywę zarządzania państwem, przedstawia perspektywę szerszą. O ile rząd kreśli perspektywę na miesiące, to prezydent powinien kreślić ją na lata, a nawet na pokolenia. Poza tym prezydent pilnuje tego, żeby wszystko odbywało się w myśl polskiego prawa. Ma głośny mikrofon, może działać przykładem, inspirować i przede wszystkim występować nie tylko w imieniu tych, którzy wygrali głosowanie, ale też w imieniu tych, którzy je przegrali. Rolą prezydenta jest bycie liderem społeczności i wydobywanie z niej jej najlepszych cech. Pokazanie Polakom, że to oni mogą, a nie tego, że on może. ​

Do tej roli podchodzi pan niemal z marszu, bez doświadczenia. ​

Wiem, co potrafię robić, co jest moim naturalnym charyzmatem. W przeciwieństwie do wielu polityków nie uważam, że potrafię robić wszystko i że z równą swadą i kompetencją nadaję się na ministra rybołówstwa i żeglugi śródlądowej oraz na ministra sportu.​

W pana kampanii jest wyraźny rys antypartyjny. Mówi pan: oni już byli, oni już rządzili. Stawia pan znak równości między PiS i Platformą?​

Czytaj także

Mam świadomość różnicy, która jest ewidentna. PiS robi zło, a Platforma nie robi dobra. I to jest ta różnica. PiS miewa dobre pomysły i gdyby tylko odpuścili te obsesje Jarosława Kaczyńskiego, to byliby nawet w stanie sensownie reformować państwo. Ale gwałcą Konstytucję, nie przestrzegając prawa, wyrzucają w błoto publiczne pieniądze, żeby wspomnieć choćby o sasinadzie, która nie została rozliczona itd. ​

​Mówi pan: a Platforma nie robi dobra. Jak ma robić, skoro od kilku lat nie rządzi?​

Ale od lat nie ma dobrego pomysłu na Polskę. Jedyny jaki ma to taki - pokonamy PiS, a potem sobie poradzimy. I teraz też próbuje na ślinę i sznurek stworzyć jakiś program wyborczy dla swojego wiceprzewodniczącego, na chwilę przed wyborami. Jako wyborca Platformy, wybierający przez lata mniejsze zło, chciałbym, żeby obie partie wreszcie się odkorkowały. Wyszły z tego zakleszczenia i przekonania, że musi rządzić albo jedna albo druga. Nie musi.​

Jeśli pan nie zostanie prezydentem to ten entuzjazm wokół siebie, przekuje w coś, co się nie rozejdzie? W stowarzyszenie, może w partię?​

W partię nie. Ale nie można tak zostawić tych kilkunastu tysięcy wolontariuszy i tych setek tysięcy obywateli, którzy z nami sympatyzują. Tej całej energii społecznej, która zasila portal pomocni.info, który odpowiedział na 10 tysięcy maili z prośbą o pomoc, który tysiącom osób fizycznie pomógł w czasie tej kampanii. Tak, będzie ruch społeczny. I będziemy się starali robić wszystko, żeby odgrywał aktywną rolę w polskiej polityce. Wierzę jednak głęboko w to, że uda mi się wejść do drugiej tury. I że to ja spotkam się z Andrzejem Dudą, choć może i z Rafałem Trzaskowskim, jeśli Andrzej Duda będzie nadal tak pracował, jak pracuje. ​

Rzeczywiście jest pan człowiekiem głębokiej wiary. Ale sondaże nie są ostatnio dla pana łaskawe. ​

Jeśli pani mówi, że 15 procent poparcia nie jest łaskawym sondażem, to nie wiem, co jest łaskawe. Już kilka razy przepowiadano mi polityczną śmierć polityczną. A po wejściu Rafała Trzaskowskiego poparcie dla mnie w sondażach miało spaść do 3 procent i nigdy się nie podnieść. A ja się trzymam na poziomie 15 procent. Na razie jestem pewien, że ten wyścig jest do wygrania. Że ta robota jest do zrobienia. ​

Szczęśliwie przez TVP jest pan oszczędzany, bo oni mają innego "chłopca do bicia" w postaci Rafała Trzaskowskiego.

​Nie oglądam programów w mediach publicznych, bo zbyt cenię sobie zdrowie, integralność psychiczną i komfort emocjonalny. Nie na darmo Andrzej Duda przeznaczył na nie prawie 2 miliardy złotych tuż przed kampanią, a teraz muszą się wypłacić swojemu politycznemu sponsorowi. I robią to z nawiązką. Ja wiem, że na media -  z całym szacunkiem - nie bardzo mogę liczyć. Kandydat PiS ma swoje media, kandydat PO swoje.​

Czytaj także


Ja też jestem z mediów i w tej kampanii już drugi raz rozmawiam z panem. ​

Media lokalne to olbrzymia siła i coś, co się rozwinęło najlepiej. Mówię to jako były dziennikarz. Ale my zbudowaliśmy swoje media - obywatelskie. Tego nie zrobił żaden kandydat. Jeżeli nie mamy mediów, pieniędzy i struktur, to mówimy „łaski bez” i robimy to sami. A przy okazji po raz kolejny potwierdziło mi się to, że jeśli mam jakiś charyzmat, to jest nim na pewno charyzmat łączenia ludzi we wspólnym działaniu.  Polsce dzisiaj tego trzeba, przekonania, że potrafimy się złączyć ku czemuś, a nie przeciwko czemuś, co wmawia nam Prawo i Sprawiedliwość.  ​

Jak Kościół w tej kampanii będzie się zachowywać? Pytam człowieka, który jest wiernym synem Kościoła.​

Nie po to walczę o rozdział Kościoła od państwa, żeby teraz Kościół wspierał polityków. Mam jednak wrażenie, że Kościół instytucjonalny jest dzisiaj mocno rozbity tymi wszystkimi kryzysami, nierozwiązanymi historiami, które się za nim ciągną, że nawet ci, którzy do niedawna byli jeszcze apologetami PiS, potracili głowy. Są oczywiście takie wyskoki jak biskup Długosz opowiadający o ewangelistach Mateuszu Morawieckim i Łukaszu Szumowskim. Natomiast ja nie mam takiego wrażenia, że dzisiaj można powiedzieć wprost, że Kościół stoi za PiS w takim samym stopniu, jak stał jeszcze dwa lata temu.​

Skrytykował pan "połajankę" jaką prezydentowi Dudzie zrobił Tadeusz Rydzyk w Telewizji Trwam. Pan by się nie dał?​

Co to za państwo, w którym prezydent jest besztany przez zakonnika, który posiada media? A te media mogą służyć korupcji politycznej, polegającej na oczekiwaniu zapłaty za poparcie i propagandę, jaką się robiło na rzecz kandydata? Co on biedny ma robić, skoro wie, że jego los polityczny może zależeć też od tej osoby? Musi znosić takie publiczne upokorzenia. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent Rzeczpospolitej mógł być traktowany w taki sposób przez właściciela jakiegoś medium, który tłumaczy prezydentowi jak bardzo niesprawiedliwie jest przez to państwo traktowany i jak to państwo jeszcze bardziej powinno zapewnić mu dojną zmianę.​

Co pana zdziwiło w tej kampanii?​

Ze zdziwieniem zauważyłem, jak w świecie polityki słowo niewiele znaczy. Jak mało znaczy uczciwość, lojalność. W tym świecie nie ma lojalności, są tylko interesy. Ci, którzy się do ciebie uśmiechali, podawali ci rękę  a ty już chciałeś ich zapraszać do domu na grilla, okazali się tymi, którzy pierwsi wsadzają ci nóż w plecy. Ale nie przejmuję się tym. ​

A jakiś przykład?​

Nie, kiedyś napiszę książkę o tej kampanii. Wyzwaniem dla mnie jest długość tej kampanii. To pierwsza w moim życiu, ale taka, że robię ją po raz drugi. Bo pierwszą skończyłem 10 maja, zajmując drugie miejsce, a teraz muszę robić kolejną kampanię i jestem na trzecim miejscu. To mordercza praca. Ale to jest coś, co się kocha i nienawidzi zarazem. Czasami ryje się ze zmęczenia po ziemi. Mam zdarte buty i zdarte gardło, tak jak powinien mieć kandydat. Ale z drugiej strony każde kolejne spotkanie z ludźmi daje wiele siły, energii i nadziei.​

I głaszcze ego, które jest wielkie w przypadku każdego polityka.​

Moje ego było głaskane przez 25 lat pracy. Jako autor 20 książek, laureat nagród i założyciel fundacji, już mam wystarczająco nagłaskane ego. Tu nie chodzi o głaskanie. Ale jak przychodzi do ciebie 86-letni człowiek i mówi, że od lat czekał na takiego kandydata jak ja, albo ktoś mówi: - nie głosowałem od 30 lat, a teraz zagłosuję na pana, to daje wielkiego kopa. Po takim spotkaniu wiem, że przywróciliśmy demokracji jeszcze jedną osobę, która w niej nie uczestniczyła. I to jest warte każdego wysiłku i każdego zmęczenia.​

​Jest pan zły na Platformę, że zmieniła w tym wyborczym maratonie kandydata, który zabrał panu trochę politycznego tlenu?​

Nie rozumiem tej koncepcji. Jeśli Rafał Trzaskowski był najlepszym kandydatem, to dlaczego nie był nim od początku? To dziwny maraton, w którym Platforma wystawiła sprintera kilka metrów przed metą, nowego, świeżego, nie zmęczonego zawodnika. Ale to PiS zdecydował o daniu tej możliwości  Platformie, bo wie, że wojna tych dwóch ugrupowań jest czymś, co im służy. I to pokazują wyniki sondażowe.​

A pan? ​

Ja się nie dąsam, ani nie obrażam. To dla mnie większe wyzwanie, ale poradzimy sobie z nim. ​

Bon turystyczny celem oszustów.

Wideo

Materiał oryginalny: "Rolą prezydenta jest pokazanie Polakom, że to oni mogą, a nie tego, że to on może". Wywiad z Szymonem Hołownią - Dziennik Bałtycki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Belweder to chyba była wódka ?

A czego chce naród ? No przecież od 30 lat z taką nieśmiałością próbuje dać do zrozumienia władzy. Praca, praca, praca i jeszcze więcej pracy na swoich wybawicieli spod komunizmu i ku chwale fortun prawdziwej soli ziemi solidarnej - kluczyków, kolorzy, bębenkuf, palistarków.... To dzięki nim 2/3 narodu stać na 500 plus a cały plebs na przebieranie śmieci. I nie ma prawdziwej wolności bez solidarnych za których każdy wolny Polak odda bez mrugnięcia okiem nie tylko cały swój majątek ale i krzyżyk na wyborczej liście.

Dodaj ogłoszenie