MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Widzew po meczu z Ruchem. Łodzianie naprawdę mogą dotrzeć w tym sezonie bardzo wysoko!

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Nie milkną echa tego, co działo się na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Piłkarze Widzewa zapewne bardzo długo nie zapomną swojego meczu z Ruchem, wygranego 3:2. Nie chodzi już nawet o samo zwycięstwo, bo zostało ono osiągnięte po meczu, który nie stał na zbyt wysokim sportowym poziomie. Ale o całą otoczkę tego spotkania, związaną, rzecz jasna, z historycznym rekordem frekwencji kibiców obu zespołów, którzy w ponad 50-tysięcznym gronie zasiedli na trybunach.

Cóż, wypada ująć to tak - kto nie był, niech żałuje, bo taka szansa może się naprawdę długo nie powtórzyć.

Wróćmy jednak do kwestii czysto sportowych. Drużyna prowadzona przez trenera Daniela Myśliwca odniosła dwunaste zwycięstwo (trzecie wyjazdowe). Łodzianie zajmują ósmą pozycję w tabeli, tracąc do plasującej się na piątej lokacie Legii Warszawa pięć punktów. Czterokrotni mistrzowie Polski są ewidentnie „na fali”. I nawet najbardziej ostrożni i sceptyczni fani zaczynają wierzyć w to, że ta drużyna rzeczywiście zamierza „wyrwać” z tego sezonu tyle, ile się da. I w żadnym razie nie zadowala się samym utrzymaniem w krajowej elicie

Są trzy punkty, a przyjechaliśmy po to, żeby wygrać. Otoczka meczu była świetna. Nasi fani pokazali, że są mocni kibicowsko w Polsce, chorzowianie też dopisali. Na trybunach to był Mecz Przyjaźni. Gdybyśmy znowu zagrali na 0:0, to mało komu by się tutaj podobało. My też mamy swoje cele. Jak słyszymy lub czytamy, że już nie mamy o co grać, to krew gotuje się we mnie. Wiemy, o co chcemy grać i wygrywamy. Teraz przed nami kolejny mecz w Sercu Łodzi. Musi być piąty zwycięski z rzędu - stwierdził bramkarz Rafał Gikiewicz

W sobotę spotkanie z mistrzem Polski

Tymczasem zanosi się na naprawdę spore emocje. Już w sobotę o godzinie 20 Widzew rozpocznie bowie, na stadionie przy al. Piłsudskiego mecz z Rakowem Częstochowa.

Do Łodzi przyjeżdża więc aktualny mistrz Polski, co jest już chyba wystarczającą rekomendacją. Oczywiście, obecnie podopieczni trenera Dawida Szwargi mają już jedynie matematyczną szansę na obronę tytułu, co nie zmienia jednak faktu, że to powinien być gorący wieczór na wypełnionym kibicami obiekcie.

W swoim ostatnim starciu Raków uległ na własnym boisku Górnikowi Zabrze 0:1 (0:0). Na dodatek od 58 minuty musiał sobie radzić w liczebnym osłabieniu po czerwonej kartce dla Giannisa Papanikolaou (konsekwencja dwóch żółtych). Grek będzie mógł jednak zagrać w Łodzi (ma na koncie siedem upomnień).

W tej rundzie wygraliśmy tylko trzy mecze i odpowiedzialność za to spoczywa na moich barkach. Po przerwie graliśmy lepiej, ale czerwona kartka zmieniła oblicze spotkania, po niej Górnik przejął inicjatywę. W końcówce mieliśmy dwie piłki meczowe, ale ich nie wykorzystaliśmy, a brak konsekwencji w doliczonym czasie sprawił, że zostaliśmy bez chociażby punktu - mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej

Co jakiś czas słychać o zmianie trenera w Rakowie. Wprawdzie właściciel klubu Michał Świerczewski pozostaje cierpliwy, ale Szwarga ma świadomość, że będzie tak jedynie do pewnego momentu.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wojciech Łobodziński, trener Arki Gdynia: Karny był ewidentny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany