MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tunezyjczyk zakochał się w Łodzi. W Paryżu chce iść po medal. Złoto Tomali z Tokio jest dla niego motywacją

Piotr Olkowicz
Piotr Olkowicz
- Sukces Dawida Tomali w Tokio był dla mnie motywacją. Chcę iść w jego ślady i zdobyć olimpijski medal w Paryżu - opowiada urodzony w Tunezji chodziarz Maher ben Hlima, który niedawno zadebiutował w reprezentacji Polski. Ben Hlima od dawna uchodził na wielki talent. W 2007 roku, jako 18-latek, został mistrzem Afryki juniorów w chodzie na 10 000 m.

- W szkole mieliśmy lekcje WF. Mój nauczyciel zwrócił uwagę, że jestem wytrzymały. Sprawdziłem się w chodzie i zacząłem zdobywać medale w zawodach szkolnych, a potem krajowych i międzynarodowych. Wygrałem mistrzostwa Afryki. Wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku - wspominał Ben Hlima.

Tunezyjczyk wystąpił w MŚ juniorów w Bydgoszczy. Po niepowodzeniu w tej imprezie przerwał sportową karierę i przeprowadził się do Polski.

- Po mojej dyskwalifikacji na MŚ juniorów w Bydgoszczy niestety nie miałem odpowiedniego wsparcia. Tunezyjski związek nie był zainteresowany moim dalszym szkoleniem. Wróciłem do Polski walczyć o swoją życiową szansę. Poszedłem na studia, podjąłem pracę, założyłem rodzinę. Niestety, w szybkim tempie oddalałem się od sportu. Nie było pieniędzy i nie miałem trenera. Rodzice mnie wspierali, ale sport naprawdę dużo kosztuje. To, co miałem, przestało wystarczać - tłumaczył lekkoatleta.

Jak przypomniał, w Polsce trenował jeszcze przez sześć miesięcy.

W 2009 roku startowałem w chodzie na 10 km w Krakowie i zrobiłem dobry wynik, choć musiałem adaptować się do warunków w Polsce, a nie miałem od nikogo pomocy. 10 km w 42 minuty to naprawdę dobre osiągnięcie. Później nie było zainteresowania i wsparcia, więc musiałem przerwać karierę.

Po ukończeniu studiów Ben Hlima rozpoczął pracę w branży transportowej.

- Z zawodu jestem logistykiem. Firmę transportową założyłem w 2017 roku. Teraz zrobiłem sobie przerwę w działalności biznesowej, bo niemal cały czas przebywam za granicą. Od grudnia spędziłem w Polsce dwa lub trzy tygodnie. Dopiero po igrzyskach będę wiedział, jak rozwinie się moja dalsza kariera sportowa i zawodowa - zapowiedział.

W 2021 roku widział olimpijskie zwycięstwo Tomali, z którym znają się od wspomnianych mistrzostw świata juniorów w Bydgoszczy, na dystansie 50 km. To skłoniło go do wznowienia kariery.

- Zobaczyłem, że moi koledzy nadal trenują i zdobywają medale. To uświadomiło mi, że ja też mogę. Minęło 12 lat bez treningów i aktywności. Teraz żałuję, że przerwa była tak długa, choć uważam, że najlepsze wciąż przede mną i bardzo się cieszę, że z powrotem jestem na dobrej olimpijskiej drodze. Mój potencjał na pewno nie jest jeszcze do końca wykorzystany - zaznaczył Tunezyjczyk z polskim paszportem.

Maher ben Hlima z mistrzem olimpijskim Dawidem Tomalą
Maher ben Hlima z mistrzem olimpijskim Dawidem Tomalą PAP/Piotr Nowak

Od 2008 roku mieszka w Łodzi

Kocham to miasto. Spędziłem tam już prawie 16 lat, więc całe dorosłe życie. Dobrze się odnajduję, znam każdy zakątek. Do tego mam gdzie trenować i wsparcie klubu RKS Łódź, więc czuję się bardzo dobrze. To daje mi dodatkową motywację do trenowania i osiągania kolejnych celów.

21 kwietnia w drużynowych MŚ w chodzie sportowym w Antalyi reprezentacja Polski wystawiła dwie sztafety. Tomala i Katarzyna Zdziebło zajęli 23. miejsce, natomiast Ben Hlima i Olga Chojecka uplasowali się na 29. pozycji.

- Bardzo mi miło, że należę do reprezentacji Polski. To wielki zaszczyt. Za mną występ w Antalyi – pierwszy w biało-czerwonych barwach. Było to wielkie wydarzenie w moim życiu. Starałem się dać z siebie wszystko, żeby z Dawidem i koleżankami z kadry zdobyć kwalifikację olimpijską. Bardzo się wspieraliśmy, były emocje, dużo zwrotów akcji. Co chwilę coś się działo na trasie. Przeżyliśmy coś takiego pierwszy raz, ponieważ to nowa konkurencja. Wcześniej mieliśmy kilka prób na treningach, ale w zawodach to zupełnie inne doświadczenie - relacjonował.

Polska w Paryżu będzie mogła wystawić tylko jedną sztafetę w chodzie na 42,195 km. Wystąpią w niej Ben Hlima lub Tomala oraz Chojecka albo Zdziebło.

- Moim zdaniem w sztafecie powinni startować zawodnicy, którzy będą w danej chwili w najlepszej formie - nie ma wątpliwości Ben Hlima.

Polscy chodziarze nie zapewnili sobie jeszcze udziału w indywidualnym starcie na 20 km. Mają szansę dokonać tego w niedzielę, kiedy w Warszawie odbędzie się trzecia edycja zawodów Korzeniowski Warsaw Race Walking Cup, zaliczanych do cyklu World Athletics Race Walking World Tour Gold.

Ben Hlima w swoim jedynym tegorocznym starcie na 20 km w czeskich Podiebradach uzyskał czas 1:21.07, natomiast minimum olimpijskie wynosi 1:20.10.

Nie mam obaw. Wiem, że to tylko kwestia czasu. W tym roku zaledwie raz startowałem na 20 km. Wyprzedziłem wtedy wielu zawodników, którzy mają już minimum, ale wyniki były słabsze ze względu na upał. Przy każdej próbie będę się starał jeszcze bardziej.

Chodziarze w Warszawie będą rywalizować na pętli o długości 1200 m, która została wyznaczona między Teatrem Wielkim a Placem Piłsudzkiego.

- Chciałbym wypełnić minimum w Warszawie. To miasto jest bliskie mojemu sercu. Bardzo je lubię. Często tu przebywam i trenuję na obiektach AWF, bo mój trener Andrzej Chyliński mieszka w stolicy. Czuję, że jestem u siebie w domu. Chcę walczyć dla siebie i dla Polski. To jest dla mnie dodatkowa motywacja - zadeklarował.

Kalendarz chodziarzy przed igrzyskami w Paryżu jest bardzo napięty

- Czeka nas ciężki okres przygotowawczy, który będzie jednocześnie intensywny startowo. Przed nami mistrzostwa Polski na 20 km w Warszawie. Chcemy też z Dawidem i dziewczynami jechać do La Coruni w Hiszpanii. Potem mamy mistrzostwa Europy w Rzymie i mistrzostwa Polski na 10 000 m w Bydgoszczy. Postaramy się zdobywać punkty do rankingu. Na chwilę obecną jestem w TOP40, a na 20 km w Paryżu wystartuje 48 zawodników - przekazał Ben Hlima.

Na ten moment mam kwalifikację na igrzyska, ale chcę, żeby było jeszcze lepiej. Liczę, że w następnych dwóch startach wywalczę minimum olimpijskie, bo gdy szedłem w Antalyi moje międzyczasy wskazywały, że spełniłbym je z dużym zapasem. Wiem, że stać mnie na taki wynik.

W igrzyskach w Tokio mężczyźni w chodzie rywalizowali na 20 i 50 km, natomiast kobiety na 20 i 35 km. W Paryżu konkurencjami będzie chód na 20 km i sztafeta mieszana na 42,195 km.

- Chcę pokazać na co mnie stać i zdobyć medal dla Polski, tak jak Dawid w Tokio. On pracował na to kilkanaście lat. Ja przygotowywałem się krócej. Razem jako drużyna możemy naprawdę wiele zrobić. W Antalyi rywale nie byli od nas znacznie lepsi. Razem z Dawidem, Kasią i Olgą będziemy w Paryżu gotowi do walki o podium - zapewnił.

Ben Hlima przyznał, że w chodzie sportowym podoba mu się wszystko, może po części dlatego, że... nie lubi biegać.

- Jak zaczynam chodzić, to dobrze się czuję. Nie mógłbym bez tego żyć. Wróciłem po 13 latach i nadal mnie to kręci. Chód jest dla mnie wszystkim - podsumował.

Źródło: PAP

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Tunezyjczyk zakochał się w Łodzi. W Paryżu chce iść po medal. Złoto Tomali z Tokio jest dla niego motywacją - Sportowy24

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany