Tajemnicza śmierć przy ul. Mireckiego w Skierniewicach. Małgorzata Witkowska została otruta cyjankiem potasu?

Edward Mazurkow
Małgorzata Witkowska skonała w potwornych męczarniach. Jej ciało znaleziono na podłodze w jej mieszkaniu. W zaciśniętej dłoni trzymała kurczowo pukiel włosów, które z bólu wyrwała z głowy. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że we krwi kobiety znajduje się zabójcza trucizna - cyjanek potasu. Jego stężenie pięć razy przekraczało dawkę śmiertelną dla człowieka!Czytaj więcej na następnej karcie
Małgorzata Witkowska skonała w potwornych męczarniach. Jej ciało znaleziono na podłodze w jej mieszkaniu. W zaciśniętej dłoni trzymała kurczowo pukiel włosów, które z bólu wyrwała z głowy. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że we krwi kobiety znajduje się zabójcza trucizna - cyjanek potasu. Jego stężenie pięć razy przekraczało dawkę śmiertelną dla człowieka!

- To bardzo tajemnicza sprawa. Śledztwo podejmowano już kilka razy. Nie udało się bowiem jednoznacznie ustalić czy kobieta popełniła samobójstwo, czy też w podstępny sposób została otruta - mówi Marta Stachowiak-Klimaszewska, prokuratorka rejonowa na Polesiu, która osobiście nadzoruje czynności wykrywcze. Prowadzą je policjanci z łódzkiego Archiwum X. W najbliższych dniach na biurko pani prokurator ma trafić policyjny raport zawierający wnioski z analizy akt śledczych oraz prowadzonych obecnie czynności w sprawie śmierci Małgorzaty Witkowskiej.

Z pomocą strażaków

Do dramatycznych wydarzeń doszło na początku grudnia 2007 r., w mieszkaniu na trzecim piętrze bloku przy ul. Mireckiego 9 w Skierniewicach. Z liczących aż siedemnaście tomów akt sprawy wynika, że 9 grudnia do skierniewickiej komendy zatelefonowałmąż Małgorzaty Witkowskiej. Powiedział, że nie może dostać się do mieszkania, a jego dwa miesiące temu poślubiona małżonka nie odbiera telefonu. Policjanci, którzy pojechali na miejsce, wezwali na pomoc straż pożarną. Funkcjonariusze dostali się do mieszkania wybijając szybę w oknie kuchni. Zwłoki Małgorzaty Witkowskiej znaleźli w pokoju. Kobieta leżała obok łóżka na brzuchu, na kołdrze rozścielonej na podłodze. Okazało się, że mieszkanie było zamknięte od środka, a w zamku tkwił klucz.

Wyniki sekcji zwłok, którą przeprowadzono na zlecenie prokuratury, wykazały, że Małgorzata Witkowska zmarła na skutek ostrej niewydolności krążenia. W jej krwi znaleziono jony cyjankowe. Nie udało się jednak ustalić, w jaki sposób trucizna dostała się doorganizmu, a także ile czasu upłynęło od jej zażycia do śmierci kobiety. Okazało się również, że w mieszkaniu nie ma żadnych śladów po truciźnie. Nie było nawet opakowania, w którym mogła być przechowywana.

Na celowniku śledczych

W pierwszej kolejności podlupę śledczych trafił małżonek zmarłej. Ustalono, że jego żona dwa dni przedśmiercią ubezpieczyła się na życie. W razie jej śmierci miał otrzymać 100 tys. zł. Sąsiedzi Witkowskich, którzy zostali przesłuchani przez policję zeznali, że przed jej śmiercią słyszeli dobiegające z jej mieszkania odgłosy rozmowy mężczyzny i kobiety. Na klatce schodowej znaleźli też ślady błota, które, jak sądzili, mógł zostawić mąż zamordowanej kobiety. Ustalono też, że małżonek Witkowskiej utrzymywał znajomość ze swoją dawną dziewczyną. Mężczyzna miał jednak solidne alibi. Gdy jego małżonka sama przebywała w mieszkaniu, on na wsi pracował zeswoim ojcem przy budowie swojego domu. Później imprezował z kolegami i pomagał bratu naprawić samochód.

Małgorzata Witkowska uchodziła za osobę skrytą. Najlepsze relacje miała ze swoją babcią, matką swojej mamy. Dwa tygodnie przedśmiercią pojechała do niej z mężem. Babcia zauważyła wtedy, że Małgorzata jest smutna. Gdy została z nią sama, zapytała, co się stało.

- Babciu ja tego małżeństwa mam dosyć, ja się go boję - usłyszała.

Z ustaleń śledczych wynika, że Małgorzata Witkowska zażywała duże ilości leków przeciwbólowych. Śledczy podejrzewają, że trucizna mogła zostać jej podrzucona jako tabletka.

Osoby, które cokolwiek wiedzą o tej sprawie, proszone są o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo--Śledczym KWP w Łodzi, tel. 42 665 21 14.

Rossmann będzie miał silną konkurencję

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Patrycja

Ojciec mocnym alibi? Litości. A może ktoś go widział w okolicy? Umierala w meczarniach Tak wielkich że rwała wlosy z glowy i nikt nic nie słyszał? Ale rozmowe wcześniej juz tak. A może jej faktycznie to jakoś podrzucił, a potem zwyczajnie się urwał , wyjechal właśnie po to by mieć alibi na ten czas? A co z dostępem do cyjanku w tym czasie w tym regionie? Czy męża było na to stać? Skąd mógł mieć cyjanek? Zainteresował się ktoś tym bliżej? Czemu mam wrażenie że jak się stróżom prawa palcem nie pokaże to sami mają problem coś zdziałać? Tyle lat nieudolnych poszukiwań. Za to w druga stronę też dobrze działają, jak w tych zartach i memach, za 0.5 g marihuany chcą wsadzić człowieka do więzienia na 10 lat za dilerke. Ze skrajności w skrajność, ale nie ważne, byle by się statystyki zgadzały. Człowiek widząc radiowóz boi się, zaczyna się zastanawiać czy nie zrobił czegoś źle do czego mogliby się przyczepić gdyby mieli gorszy humor zamiast czuć się bezpiecznie.

Brawo

G
Gość
29 stycznia, 7:01, Sylwia:

Czy włosy z garści Małgorzaty były badane, ze piszecie, ze to jej? Bo w wywiadzie mama Małgorzaty mówiła, ze nie były, ze to nie włosy jej córki bo były krótkie (Małgosia miała długie) i to było rażące zaniedbanie organów scigania.

Włosy były badane, nie zmyślaj głupot.

S
Sylwia

Czy włosy z garści Małgorzaty były badane, ze piszecie, ze to jej? Bo w wywiadzie mama Małgorzaty mówiła, ze nie były, ze to nie włosy jej córki bo były krótkie (Małgosia miała długie) i to było rażące zaniedbanie organów scigania.

x
x

znajda sprawce kwestia czasu.x

m
mietek
28 stycznia, 8:22, Gość:

no ja nie wiem bo na filmach po cyjanku to raczej szybko się umiera .nie po to dawali to jakims szpiegom żeby szybko ze sobą skończyli jak ich złapią

28 stycznia, 16:11, Misiek:

To, niestety nie jest prawda. Umiera się w potwornych męczarniach.

A skąd wiesz? Bo ci twój chłopak powiedział?

No skąd wiesz matołku?

Akurat to jest szybka śmierć polegająca na formie uduszenia - umierający oddycha, ale tlen nie jest transportowany do tkanek. Szybko na tym cierpi mózg, co powoduje utratę przytomności, więc nie ma mowy o męczarniach.

M
Misiek
28 stycznia, 8:22, Gość:

no ja nie wiem bo na filmach po cyjanku to raczej szybko się umiera .nie po to dawali to jakims szpiegom żeby szybko ze sobą skończyli jak ich złapią

To, niestety nie jest prawda. Umiera się w potwornych męczarniach.

m
mietek
28 stycznia, 9:01, po 12 latach:

mogą skoczyć na pukiel. tak czuję.

Gufno czujesz, bo duuuuupy nie myjesz. Nieraz łapią sprawcę po 20 latach

G
Gość

Towarzyszu Mazurkow, może następny kotlet odgrzewany o pseudo detektywie Krzysztofie R.

Ł
Łodzianin

Strasznie cuchnie ten odgrzewany kotlet szanowne Państwo redaktorzy.

r
redaktorku

Główna wiadomość dnia to sprawa sprzed 13 lat - straszne NUDY w tej Łodzi

p
po 12 latach

mogą skoczyć na pukiel. tak czuję.

...

cyjanek to pewnie nie tania rzeczy i nie tak łatwo ją dostać więc nie wiem kto by na jakąś kobite takie coś szykował

R
Robert z łodzi

Cjanek ?metoda dawnych sbekow ,czas sprawdzić przeszłość męża i jego ojca !!!

g
ggg

a kase a ubezpieczenia wzial mezulek ??? ,to chyba wiadomo kto

G
Gość

no ja nie wiem bo na filmach po cyjanku to raczej szybko się umiera .nie po to dawali to jakims szpiegom żeby szybko ze sobą skończyli jak ich złapią

Dodaj ogłoszenie