Polacy przekonują się do samochodów elektrycznych. Są tańsze w użytkowaniu

Tomasz Troczyński
Maciej Jeziorek, archiwum Polska Press
Od początku roku do III kwartału 2022 r. liczba rejestracji aut typu BEV wzrosła o 96,3 proc. r./r. Takie pojazdy są tańsze w użytkowaniu: przy ładowaniu w domu koszt przejechania 100 km elektrykiem wynosi dzisiaj ok. 12 zł - to blisko 4 razy mniej niż dla podobnego auta benzynowego zużywającego 7 l/100 km.

Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w okresie styczeń-wrzesień 2022 wydano 7911 sztuk nowych pojazdów z napędem typu BEV (w pełni elektrycznych). To o 96,3 proc. więcej w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Jednocześnie w III kw. ich liczba wzrosła o ponad 3100 sztuk w porównaniu do pierwszego półrocza. Z kolei aut PHEV (połączenia silnika spalinowego z elektrycznym z możliwością ładowania z „gniazdka”) zarejestrowano 7295 - o 8,3 proc. więcej w ujęciu r./r. i 2331 więcej niż w okresie styczeń-czerwiec 2022. Biorąc pod uwagę zarówno tradycyjne, jak i alternatywne rodzaje napędu, jedynie hybrydy (HEV) mogą jeszcze pochwalić się wzrostem liczby rejestracji - odpowiednio o 13,6 proc. Zdecydowanie tracą z kolei pojazdy spalinowe - wydania aut benzynowych spadły w analizowanym okresie o 16 proc., a zasilanych dieslem aż o 22,2 proc. Auta z napędem alternatywnym są wciąż droższe w zakupie od spalinowych. Wysokie ceny rekompensują jednak niższe koszty użytkowania.

- Ceny ropy są bardzo wrażliwe na sytuację na świecie, a ta jest obecnie niestabilna z wielu powodów, co skutkuje wyższymi cenami na stacjach paliw. Do końca 2022 roku obowiązuje obniżony podatek (z 23% na 8%) - nie wiadomo jeszcze, czy zostanie utrzymany w 2023 roku. Pewności cen nie ma również w przypadku energii elektrycznej, gdzie pomimo zamrożenia stawek na 2023 rok nadal nie wiadomo, czy obowiązywać będzie akcyza i obniżony VAT. W przypadku ładowania samochodu elektrycznego w domu należało będzie założyć przekroczenie rocznego zużycia na poziomie 2 MWh, czyli zwiększone opłaty dystrybucyjne. Na korzyść pojazdów elektrycznych długofalowo działa trend zwiększania mocy z OZE, w instytucjach, biurach czy domach prywatnych. - Ta energia nie tylko jest tańsza, ale i stabilna cenowo - mówi Karol Kubiak, inżynier pojazdów elektrycznych ze SPIE Building Solutions.

Ładowanie elektryka w domu

Po polskich drogach jeździ już ponad 54 tys. pojazdów potrzebujących prądu zamiast węglowodorów. Rosnąca cena energii nie zmniejszyła atrakcyjności jazdy autem elektrycznym, gdyż olej napędowy i benzyna podrożały jeszcze bardziej. W efekcie dystans 100 km przejedziemy znacznie taniej e-pojazdem niż podobnej klasy samochodem spalinowym.

Auto elektryczne można ładować w bezpłatnych punktach np. w centrach handlowych, na ogólnodostępnych stacjach najpopularniejszych operatorów, a także na dość drogich, ale ultraszybkich instalacjach m.in. przy autostradach. Jednak pomijając punkty bezpłatne, najniższe koszty ładowania elektryka poniesiemy, robiąc to we własnym domu.

- Ładowanie pojazdu prądem przemiennym AC za pomocą kabla EVSE czy stacji naściennej typu wallbox zgodnie z taryfą G11, gdzie dla 2022 roku średnią cenę brutto przyjmiemy 0,66 zł/kWh, przy założeniu średniego zużycia energii na poziomie 18 kWh/100 km, to wydatek rzędu 12 zł. Porównując tę kwotę do ceny benzyny na poziomie 6,63 zł/l i zużycia paliwa 7 l/100 km, koszt poruszania się samochodem spalinowym wyniesie około 46 zł. Oznacza to znaczne oszczędności, w przypadku użytkowaniu auta elektrycznego - ok. 4-krotnie niższy koszt „domowego” ładowania względem zakupu benzyny - wylicza Karol Kubiak, inżynier pojazdów elektrycznych ze SPIE Building Solutions, firmy montującej stacje ładowania.

Im szybciej, tym drożej

Minusem zasilania e-pojazdu w warunkach domowych jest jego późniejszy zasięg, który ogranicza się do poruszania jedynie na niewielkich odcinkach, po mieście lub najbliższej okolicy. Osoby, które planują dalszą podróż, muszą więc skorzystać z ogólnodostępnych stacji ładowania.

Według Licznika Elektromobilności na koniec września 2022 roku w Polsce funkcjonowało

  • 2460 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (4738 punktów).
  • Łącznie 72 proc. z nich stanowią wolniejsze ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW,
  • a tylko 28 proc. to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC).

Wybór oraz dostępność instalacji będą miały wpływ na wysokość poniesionych kosztów podróży.

- To, ile na ogólnodostępnej stacji zapłacimy za ładowanie elektryka, zależy od tego, czy będziemy ładować go prądem AC (wolniej), czy skorzystamy z punktu prądu stałego DC (szybciej). W przypadku wolniejszego ładowania uzupełnienie energii akumulatora na dystans 100 km potrwa ok. 2 godzin i będzie kosztować ok. 20-25 zł. Jednak jeśli taką operację będziemy chcieli skrócić do 15 minut, np. na ultraszybkiej stacji przy autostradzie, cena może wynieść nawet 60 zł - dodaje Karol Kubiak ze SPIE.

Infrastruktura wciąż niewystarczająca

Pomimo że stacji ładowania systematycznie przybywa, ich liczba jest w Polsce wciąż stosunkowo niska i oscyluje w granicach 1 proc. wszystkich dostępnych na terenie Unii Europejskiej. Kierowcy elektryków wyruszając w dłuższą podróż, muszą zatem dokładnie zaplanować trasę tak, aby przewidzieć w jej trakcie możliwość naładowania baterii. Funkcjonujące na terenie kraju stacje należą do różnych operatorów, co powoduje zróżnicowanie cen dystrybucji energii. W efekcie w różnych regionach za takie samo ładowanie pojazdu elektrycznego możemy zapłacić inne kwoty.

- Ładowanie w domu jest bez wątpliwości najtańszą i najbardziej przewidywalną opcją. W przypadku ogólnodostępnych punktów jego cena wzrośnie dwukrotnie, a poza miastem nawet i czterokrotnie. Jednak biorąc pod uwagę, że tradycyjne stacje paliw przy autostradach również oferują wyższe ceny, jazda na prąd jest tańszą alternatywą w każdym wariancie. To, ile zaoszczędzimy, zależy przede wszystkim od wyboru miejsca ładowania, rodzaju ładowarki oraz czasu, który jesteśmy w stanie poświęcić - podsumowuje Karol Kubiak ze SPIE.

Reasumując, jazda autem elektrycznym może pozwolić sporo zaoszczędzić.

Koszt ubezpieczenia elektryka

Ubezpieczenie komunikacyjne OC samochodów elektrycznych kosztuje podobnie co spalinowych tej samej klasy. Jednak w przypadku AC dla e-pojazdów trzeba liczyć się z wydatkiem większym. Warto też zwrócić uwagę, że w przypadku aut spalinowych jednym z głównych czynników wpływających na koszt polisy jest pojemność silnika. Dla aut elektrycznych tego parametru nie ma, więc kalkulacja składki jest tym bardziej skomplikowana.

- Co do zasady napęd elektryczny bądź hybrydowy nie wpływa drastycznie na kalkulację składki za OC ppm. Zatem w tym obszarze nie należy się spodziewać o wiele większych kosztów w porównaniu z samochodami napędzanymi wyłącznie benzyną czy olejem napędowym o porównywalnej wartości rynkowej. Inaczej sytuacja może jednak wyglądać w przypadku autocasco. Choć stawka dla nowych pojazdów jest zazwyczaj niska, to wraz z wiekiem może być relatywnie wyższa w porównaniu z ich odpowiednikami spalinowymi. To efekt dwóch czynników - wyższej wartości samochodów elektrycznych oraz wyższych kosztów ewentualnych napraw (zwłaszcza gdy dojdzie do szkody w poprzednim roku polisowym) - mówi Piotr Podborny, dyrektor Biura Ubezpieczeń Klientów Korporacyjnych EIB SA.

Eksperci CUK Ubezpieczenia sprawdzili, ile kosztuje OC i AC dla konkretnych modeli aut elektrycznych: najtaniej za polisę komunikacyjnego OC zapłacą właściciele elektryków reprezentujących najmniejsze segmenty rynku.

  • W przypadku Renault Zoe cena ubezpieczenia rozpoczyna się już od 640 zł rocznie.
  • Osoby, które chcą wykupić polisę dla popularnego Nissana Leaf, muszą liczyć się z wydatkiem w przedziale 620-925 zł rocznie.
  • Z kolei dla posiadaczy Tesli 3 Long Range średnia składka wyniesie ok. 810 zł.
  • Większe rozbieżności cen są widoczne przy ubezpieczeniu autocasco.
  • Średnia wysokość polisy dla ubezpieczających Nissana Leaf wyniesie 1113 zł.
  • W przypadku Tesli 3 koszt AC wyniesie przeciętnie 6300 zł.
  • Jednak najwyższe kwoty na ubezpieczenie wydadzą posiadacze luksusowego modelu X - składka za polisę AC może wynieść nawet ponad 10 tys. zł rocznie!

- Wyraźna jest duża rozbieżność w cenach polis dla samochodów elektrycznych u różnych ubezpieczycieli. Przyczyna tkwi głównie w niewielkiej liczbie takich pojazdów oraz ograniczonej możliwości analizy szkodowości. O ile w przypadku ubezpieczenia OC komunikacyjnego cena dla pojazdów elektrycznych czy hybrydowych kształtuje się na zbliżonym poziomie do aut z napędem tradycyjnym, autocasco dla elektryków kosztuje więcej - mówi Kamila Grandzicka z CUK Ubezpieczenia. - Wprawdzie pojazdy te nie mają wielu podzespołów, więc likwidacja szkody może być tańsza, decydującą rolę ogrywa jednak wartość samochodu. Elektryczne są po prostu droższe, a więc droższe jest też ubezpieczenie AC.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak przekuć naukę w sukces biznesowy? Pomogą w tym spin-offy

Materiał oryginalny: Polacy przekonują się do samochodów elektrycznych. Są tańsze w użytkowaniu - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie