Notoryczna gapowiczka korzystająca z MPK trafiła do sądu. Kilka razy zatrzymali ją kontrolerzy

(KZ)
J. W. wielokrotnie jeździła komunikacją miejską MPK bez ważnego biletu. Kilka razy zatrzymali ją kontrolerzy. Kary za jadę bez biletu nie płaciła.
J. W. wielokrotnie jeździła komunikacją miejską MPK bez ważnego biletu. Kilka razy zatrzymali ją kontrolerzy. Kary za jadę bez biletu nie płaciła. AIP
J. W. wielokrotnie jeździła komunikacją miejską MPK bez ważnego biletu. Kilka razy zatrzymali ją kontrolerzy. Kary za jadę bez biletu nie płaciła.

J. W. wielokrotnie jeździła komunikacją miejską MPK bez ważnego biletu. Kilka razy wpadła i kontrolerzy nakazali jej zapłatę podwyższonej opłaty za jadę na gapę. W sumie MPK zażądało od niej 1156 zł. Kobieta, którą przewoźnik pozwał do Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia wpadła za jadę bez biletu po raz pierwszy gdy jechała linią 83. Gdy kontrolerzy ją zatrzymali odmówiła przyjęcia wezwania do zapłaty i jego podpisania. Kolejny raz została zatrzymana po miesiącu, gdy również jechała na gapę, tym razem linią 50. Następnym razem wpadła w tramwaju linii 6, a potem w autobusach linii 74 B i 50 A. Za każdym razem odmawiała podpisania wystawionego, karnej opłaty na kwoty przekraczające 200 zł.

Pozwana do sądu, kwestionowała zarówno identyfikatory kontrolerów, jak również odmowę pokazania jej w czasie kontroli, umowy o pracę. Gapowiczka kwestionowała nawet podpis kontrolera, który by nieczytelną parafką.

Sąd nie uznał za racjonalne żądanie ustalenia przez grafologa autentyczności podpisów kontrolerów. Wprawdzie kobieta miała prawo do takiego wniosku, ale nie była skłonna ponieść kosztów sądowych związanych z takim badaniem.

Jaka kara dla gapowiczki

Sąd stwierdził, że odmowa podpisania i przyjęcia dokumentu prze osobę kontrolowaną nie może w żaden sposób wpłynąć na niekorzyść przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Nie uznał jednocześnie roszczeń kobiety kobiety opartych na przepisach ustawy o ochronie konsumentów, gdyż takie byłyby możliwe po skasowaniu biletu i niewłaściwym wykonani usługi przewozu. Stwierdził, że jej zachowanie należy traktować w kategoriach wyłudzenia przejazdu. Jednocześnie sąd uznał, że roszczenia MPK w części uległy przedawnieniu i gapowiczkę obciążył jedynie kwotą 546 zł.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

nie wierzę w to że ta babka bo ma z 5 mandatów maks jest takiem wielkim dłużnikiem MPK zeby o niej w gazetach pisac bo na 100000 % sa ludzie którzy sa duzo duzo bardziej zadłużeni i maja duzo duzo wiecej mandatów niezapłaconych

G
Gość

Kontroler nie ma obowiązku umieszczać swojego pełnego podpisu na wezwaniu! ! ! Od tego jest numer służbowy. Nie maa też obowiązku podawać swoich danych imienia i nazwiska a tym bardziej UMOWY O PRACĘ.

Dodaj ogłoszenie