Łódzka taksówkarka: ciąża to nie choroba. Jest w 7. miesiącu i wozi pasażerów!

(tj)
Aneta Szewczyk, taksówkarka z Łodzi, jest w 7. miesiącu ciąży i normalnie pracuje, czyli wozi klientów swoją taksówką. Zamierza tak jeździć do rozwiązania...

Taksówkarz nie musi być mężczyzną. Płeć piękna za kółkiem

– Ciąża to nie choroba, żeby siedzieć na zwolnieniu i nic nie robić – mówi pani Aneta. – Czuję się dobrze, ciąża nie jest zagrożona. Mam pełną kontrolę nad tym, co robię. Gdy tylko poczuję zmęczenie, zjeżdżam do domu. Są więc dni, że siedzę za kółkiem 8 godzin, a są takie, że po 2 godzinach wracam i leżę.
Pani Aneta ma już troje dzieci. Jej życiowy partner, pan Jan, nie był zachwycony pomysłem, by w tym stanie pracowała.
– Przekonywałem, że lepiej się dziećmi zająć, odpocząć, ale Anetka była uparta, więc ustąpiłem – mówi pan Jan, który... też jest taksówkarzem.

Łodzianki z męskimi zawodami, czyli kobiety, które żadnej pracy się nie boją

– Siedzenie z dziećmi w domu, domowe obowiązki na pewno są bardziej pracochłonne i wyczerpujące niż jazda taksówką – dodaje Aneta Szewczyk, od 4 lat wykonująca ten zawód. – Oczywiście zrezygnowałam z niektórych zleceń, jak np. robienie zakupów czy holowanie innych samochodów. Biorę tylko klasyczne kursy z klientami.
Taksówkarka jeździ oplem zafirą i choć auto ma dobre zawieszenie, niektóre ulice od kilku miesięcy omija.
– Są w Łodzi drogi, na których solidnie potrafi wytrząść, jak np. początek ul. Łagiewnickiej czy ul. Inflancka – mówi. – Tam lepiej w moim stanie się nie zapuszczać. Uzgadniam wtedy z klientem, że pojedziemy inną drogą, nigdy nie było z tym problemu.
A jak klienci reagują na kobietę w ciąży za kierownicą taksówki?
– Bardzo pozytywnie, miło i sympatycznie. Dopytują, który miesiąc, pytają o płeć dziecka, jak mi się jeździ – dodaje pani Aneta. – Ostatnio wsiadła klientka z wielkim brzuchem i mówi, że ma termin na kwiecień. Ja odsłoniłam swój i śmieję się, że niewiele później.

Wideo

Dodaj ogłoszenie