Łodzianin dał 5 tys. zł zadatku na wykonanie mebli. Zlecenia nie wykonano. Sprawę rozstrzygnął sąd

(KZ)
brak
Mieszkaniec Widzewa zamówił w zakładzie stolarskim meble na wymiar. Dał 5 tys. zadatku. Zamówienie nie zostało wykonane w terminie.

Umowa była zawarta na piśmie. Zakład stolarski miał wykonać zamówione meble, dostarczyć je do klienta i zmontować. Termin zakończenia zleconej pracy został dokładnie określony w umowie. A na poczet przyszłej zapłaty, 11,5 tys. zł, klient wpłacił zadatek wynoszący 5000 zł. Reszta zapłaty miała być wypłacona po wykonaniu zlecenia. Przy czym jeden z elementów mebli miał być wykonany wcześniej, a jego odbiór dokonany w sklepie firmy.

W umówionym terminie sklep był jednak zamknięty. Klient cierpliwie czekał, ale na trzy dni przed realizacją całej umowy, wysłał do firmy maila przypominającego o ustalonym terminie jej wykonania. Ostrzegł także , ze od niej odstąpi, jeżeli termin nie będzie dotrzymany.

Właścicielka zakładu natychmiast odpowiedziała informując, ze prace trwają, meble są już u lakiernika. Jednak na prośbę o podanie terminu ich zakończenia, już nie odpowiedziała. W tej sytuacji klient odstąpił od umowy i zażądał zwrotu zadatku w podwójnej wysokości, czyli kwoty 10.000 zł. I na to wezwanie właścicielka firmy nie reagowała. Dopiero kilka miesięcy później, gdy Sąd Rejonowy dla Łodzi Widzewa wydał przeciwko kobiecie zaoczny nakaz zapłaty, wniosła sprzeciw. Wyjaśniała, że zamówione meble wykonała.

Sprawa była rozpatrywana przez sąd półtora roku po terminie zapisanym w umowie. Właścicielka firmy powtórzyła jeszcze raz, że meble wykonała w terminie. Tym razem utrzymywała, że nie zostały zmontowane tylko dlatego, ze nie dostała pozostałej części wynagrodzenia.

Dla sądu było oczywiste, że umowa została zawarta prawidłowo, a jej treść nie budziła żadnych wątpliwości. W treści umowy jednoznaczne było także, że zapłacenie reszty umówionej kwoty miało nastąpić nie po zakończeniu wykonania mebli, lecz po ich zmontowaniu u klienta. Właścicielka po rzekomym wykonaniu zleconej pracy nie dowiodła także, że próbowała meble zmontować i żądała pełnej należności. Te twierdzenia należało zatem traktować jako gołosłowne tym bardziej, ze kobieta nie dostarczyła żadnego dowodu na to, że faktycznie pracę wykonała, chociażby częściowo. W tej sytuacji zamawiający meble miał prawo żądać zwrotu zadatku, w podwójnej wysokości w jakiej go wpłacił - zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego. Kwota ta została mu przez sąd przyznana.

Ceny mieszkań w końcu w dół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie