Łódź: Po operacji głowa pacjentki opadała, a ręka wisiała! Ci lekarze popełnili błędy, pacjenci stracili zdrowie!

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Wideo

Zobacz galerię (6 zdjęć)
100 tys. zł zadośćuczynienia otrzymała łodzianka, która na oddziale neurologii w „Matce Polce” poddała się operacji kręgosłupa szyjnego. Nie wszystko poszło tak, jak powinno. Kobieta została uznana za całkowicie niezdolną do pracy. Zdaniem sądu lekarz wybierając metodę operacji nie zachował należytej staranności. Szpital ma ponosić finansową odpowiedzialność za następstwa zdarzenia, które wystąpią w przyszłości. Ponadto w szpitalu naruszono prawa chorej jako pacjentki.

57-letnia kobieta bardzo cierpiała z powodu zmian zwyrodnieniowych w kręgosłupie szyjnym. Dlatego też blisko 5 lat temu poddała się operacji neurologicznej, która miała zniwelować odczuwany przez nią ból. Jednak po zabiegu dolegliwości się nasiliły; ból promieniował do lewej ręki, która drętwiała. Pacjentce zaczęła opadać głowa.

Lekarz operujący zdecydował, że konieczna jest kolejna operacja. Po niej prawa ręka pacjentki stała się wyraźnie słabsza. Lekarze stwierdzili, że doszło do zmian śródrdzeniowych i chora przeszła trzecią operację. Po tym zabiegu prawa ręka pacjentki bezwładnie wisiała, lewą trudno było jej utrzymać, a do tego dołożył się jeszcze niedowład prawej nogi. Po rehabilitacji stan zdrowia kobiety poprawił się, ale lekarz orzecznik ZUS uznał iż kobieta jest całkowicie niezdolna do pracy. Doznany przez nią uszczerbek na zdrowiu oszacował na 40 proc.

Operowa pacjentka – jak zauważył sąd - już zawsze będzie musiała korzystać z rehabilitacji, a rokowania co do jej dalszego stanu zdrowia są niepewne. W ocenie sądu, który oparł się na opiniach biegłych, jeden z wykonanych pacjentce zabiegów był dość ryzykowny i spowodował ucisk rdzenia kręgowego. Dlatego też zdaniem sądu można mówić o niezachowaniu przez lekarza należytej staranności polegającym na zastosowaniu niewłaściwego zabiegu operacyjnego.

Ponadto kobieta nie wyraziła wymaganej pisemnej zgody na poddanie się operacji tylko ustną co jest naruszeniem jej praw jako pacjenta. Zgodnie z przepisami powinna lekarz powinien ją poinformować o proponowanych i możliwych metodach diagnostycznych i leczeniu, dających się przewidzenia następstwach ich zastosowania albo zaniechania i rokowaniach. I pod czymś taki chora powinna się podpisać.

Sąd Okręgowy do którego poszkodowana złożyła pozew przeciwko szpitalowi przyznał kobiecie 80 tys. zł zadośćuczynienia z tytułu uszczerbku na zdrowiu spowodowanego niezachowaniem należytej staranności przez lekarza i 20 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie jej praw jako pacjenta. Uznał, że szpital ma ponosić odpowiedzialność za ewentualne dalsze następstwa zdrowotne niewłaściwie wybranej metody operacji.

***
362 tys. zł przyznał Sąd Okręgowy łodzianinowi, który poddał się operacji bariatrycznej (chirurgiczne leczenie otyłości) i stracił zdrowie. Zdaniem sądu, właściwym zadośćuczynieniem dla mężczyzny za doznaną krzywdę jest kwota 150 tys. zł. Zasądził też na jego rzecz 89 tys. zł tytułem utraconych zarobków, 106 tys. zł odszkodowania za poniesione koszty leczenia po nieudanych operacjach oraz 17 tys. zł zwrotu kosztów poniesionych na opiekę pielęgniarską.

Łodzianin na skutek błędów popełnionych w klinice poniósł uszczerbek na zdrowiu w wysokości 40 proc. To co przeżył, oddając się w ręce lekarzy, mrozi krew w żyłach. Lista błędów popełnionych przez personel placówki jest bardzo długa.

Mężczyzna z powodu otyłości patologicznej w 2013 r. trafił na operację. Przed zabiegiem nie miał, choć powinien, kąpieli dezynfekującej. Rana, jaka powstała po przecięciu powłok brzusznych, była zaropiała i się nie goiła, ale pomimo tego mężczyzna został wypisany do domu. Nie zrobiono mu antybiogramu i w konsekwencji przepisano niewłaściwy antybiotyk. Chory po kilku dniach musiał się ponownie zgłosić się do szpitala z powodu rozejścia się powłok brzusznych. Przeszedł kolejną operację. W trakcie pobytu w klinice zarażono go gronkowcem złocistym. Wkrótce rany ponownie się rozeszły i konieczna była jeszcze jedna operacja, której wówczas lekarze nie powinni jednak przeprowadzić.
Pacjent przyjmował bowiem lek silnie rozrzedzający krew. Lekarze wiedzieli o tym, ale zdecydowali się na zabieg. Doszło do krwotoku do jamy otrzewnowej. Równocześnie zakażenie szpitalne spowodowało u mężczyzny deformację powłok jamy brzusznej i powstanie ogromnej przepukliny. Chory po raz kolejny trafił na stół operacyjny. Strasznie cierpiał. Odczuwał, jak to określili biegli „przelewanie się narządów”, nie miał kontroli nad układem wydalniczym, nie był w stanie sam wstać z łóżka. Zachorował na depresję lękową.

***
Ćwierć miliona złotych za utratę żołądka
Sąd przyznał byłej pacjentce szpitala im. Barlickiego zadośćuczynienia za bezprawną operację, która doprowadziła do uszkodzenie ciała. Chora otrzyma 250 tys. zł zadośćuczynienia. Żądała 4 razy więcej.

31-letnia matka dwojga małych dzieci, chorująca na otyłość olbrzymią, zdecydowała się poddać operacyjnemu leczeniu otyłości, bo nadmierne kilogramy spowodowały, że miała już poważne problemy z kręgosłupem. Kobieta nie chciała poddać się żadnym ryzykownym i eksperymentalnym zabiegom, ani zwykłym operacjom, które nie byłyby odwracalne.

Lekarza T. S., który w Barlickim wykonywał zabiegi bariatryczne, podczas pierwszej wizyty oznajmił pacjentce, że wciśnie jej części żołądka do środka i zaszyje go na całej jego długości. Dzięki temu miała mniej jeść i chudnąć. Dopiero tuż przed operacją kobieta dowiedziała się, że jest to metoda eksperymentalna.

Osiem miesięcy po zabiegu 31-latka zaczęła się uskarżać na bóle brzucha, wymiotowała. Okazało się, że część szwów się rozeszła. Kobieta siedem razy była hospitalizowana z powodu dolegliwości w jamie brzusznej. Ostatecznie, ale już w innej placówce, musiała się poddać resekcji żołądka.

W trakcie procesu sąd ustalił, że wspomniany lekarz wykonywał te zabiegi po odbyciu przez 2-dniowego szkolenia. Poza łódzką kliniką tej metody nie stosowano. 31-latka była dwudziestym pacjentem zoperowanym w ten sposób. Łącznie wspomniany lekarz zoperował 50 chorych spośród których 3 osoby zmarły. T.S. – jak ustalił sąd - nie poinformował chorej, że zabieg wykona metodą nową, do końca niepoznaną, również jeśli chodzi o ewentualne powikłania po jej zastosowaniu.

Zdaniem sądu lekarz nie dołożył należytej staranności poprzez wybór nowatorskiej metody leczenia, na którą pacjentka nie wyraziła świadomej zgody - zabieg był więc bezprawny.
„(...) Mamy do czynienia z czynem niedozwolonym polegającym na uszkodzeniu ciała i uszczerbkiem na zdrowiu(…)” – napisał sąd w uzasadnieniu wyroku.
Sąd uznał, że odpowiednim dla powódki będzie zadośćuczynienie w wysokości 250 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

życie.a co ona wczoraj sie urodziła ???? kazdy wie że sa takie opreacje nad którymi trzeba sie zastanowic 10 razy zanim sie podejmnie takiej operacji bo jeden zły ruch może zrobic z nas kaleke albo gorzej wiec wielu ludzi nie poddaje sie pewnym operacjom i wolą zyć jak jest teraz jest niz sobie tylko pogorszyć w tym właśnie jest kręgosłup czy operacje w głowie oku itp

Dodaj ogłoszenie