Barbarzyńskie praktyki dla zdrowia kotów, czyli ucinanie uszu wolno żyjącym

(JED)Zaktualizowano 
Od tygodnia w ramach miejskiego programu zapobiegania bezdomności w 2019 roku koty wolno bytujące w trakcie bezpłatnego, finansowanego przez Urząd Miasta Łodzi zabiegu kastracji lub sterylizacji są znakowane poprzez odcięcie końcówki ucha. To praktyka, którą w Łodzi stosuje się od lat. I jest to jeden z warunków zadania, które wykonują lecznice weterynaryjne, które wygrały przetarg. Przeciwko takim praktykom protestują miłośnicy kotów i przedstawiciele organizacji opiekujących się kotami wolno żyjącymi. Na takie procedury nie zgadza się także Powiatowy Lekarz Weterynarii w Łodzi. Urzędnicy uważają jednak, że to najlepszy sposób na uniknięcie ponownego odławiania kotów do zabiegu oraz ograniczenie im stresu z tym związanego.Czytaj na kolejnym slajdzie Janusz Kubik
Od tygodnia w ramach miejskiego programu zapobiegania bezdomności w 2019 roku koty wolno bytujące w trakcie bezpłatnego, finansowanego przez Urząd Miasta Łodzi zabiegu kastracji lub sterylizacji są znakowane poprzez odcięcie końcówki ucha. To praktyka, którą w Łodzi stosuje się od lat. I jest to jeden z warunków zadania, które wykonują lecznice weterynaryjne, które wygrały przetarg. Przeciwko takim praktykom protestują miłośnicy kotów i przedstawiciele organizacji opiekujących się kotami wolno żyjącymi. Na takie procedury nie zgadza się także Powiatowy Lekarz Weterynarii w Łodzi. Urzędnicy uważają jednak, że to najlepszy sposób na uniknięcie ponownego odławiania kotów do zabiegu oraz ograniczenie im stresu z tym związanego.

Jako podstawę takich praktyk urzędnicy traktują zalecenia Głównego Inspektora Weterynarii w Polsce. Czytamy w nim m. in.:
(…) „W przypadku wysterylizowanych kotów wolno żyjących, nacięcie ucha nie wynika z chęci ingerowania w wygląd zwierzęcia lecz ma na celu ochronę jego zdrowia” (…)
(…) „Oznakowanie przez nacięcie ucha ma tę podstawową zaletę, że w przeciwieństwie do tatuażu lub mikrochipu jest widoczne z daleka bez potrzeby odłowienia zwierzęcia”.

Rzecz w tym, że jest to dokument wydany przez Krzysztofa Jażdżewskiego, zastępcę Głównego Inspektora Weterynarii 28 listopada 2012 roku i adresowany do jednej z inspektorek społecznych Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Rudzie Śląskiej, a nie odpowiedź na zapytanie łódzkich urzędników.
- Nie wyrażam zgody na takie postępowanie – mówi Jacek Tyrankiewicz, powiatowy lekarz weterynarii. - Kota po zabiegu chipujemy, a do bazy danych wpisujemy datę i rodzaj zabiegu. Ucinanie fragmentu ucha to okaleczanie zwierząt, niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt z 1997 roku. Jeśli dowiem się, że jakiś lekarz to zrobił zgłaszam sprawę do prokuratury, bo to jest przestępstwo.

Jacek Tyrankiewicz jest zdziwiony wieloletnią już praktyką i stanowiskiem urzędników, bo problem nacinania uszu dyskutował kilka lat temu z ówczesnym dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska – Dariuszem Wrzosem. Taki zapis chcieli wprowadzić radni do uchwały o miejskim programie zapobiegania bezdomności zwierząt. Już wtedy nie zgadzał się na takie kaleczenie zwierząt. I zapis usunięto. Jednak warunków przetargu urzędnicy nie muszą opiniować z powiatowym lekarzem weterynarii w związku z czym Tymczasem zarówno w warunkach przetargu jak i umowie na świadczenie zabiegów jest zapis: oznakowanie zwierzęcia w trakcie zabiegu pod narkozą poprzez odcięcie końcówki ucha. Urzędnicy przyznają w piśmie do redakcji, że „Uszy nacinane są u kotów wolno żyjacych od roku 2014 - bezboleśnie, w pełnej narkozie, podczas zabiegu sterylizacji. Nacina się je aby w przyszłości można było „na pierwszy rzut oka”, bez potrzeby każdorazowego odławiania i stresowania kota stwierdzić czy dany osobnik jest wysterylizowany. Oszczędza to zwierzęciu stresu związanego z odłowieniem.

Z poważaniem Biuro Rzecznika Prasowego Prezydenta Miasta Łodzi”.

- Mamy XXI wiek i jest bardziej humanitarny sposób na oznakowanie kotów wolno bytujących – mówi Amanda Chudek, prezes Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Do bazy danych wpisuje się datę zabiegu oraz dane opiekuna społecznego, który zajmuje się zwierzęciem. W każdej chwili można to skontrolować. A kiedy ustawia się klatki pułapki to kot po zabiegu też do niej wejdzie. Zawsze się przy tej okazji sprawdza stan zdrowia osobnika, nie ma więc problemu, żeby sczytać jego chip.
Zupełnie odmiennego zdania jest natomiast Iza Milińska, założycielka i prezes fundacji Kocia mama.

- To jest wspaniała praktyka, bo z daleka widać, że kot jest po zabiegu – tłumaczy. - Nie trzeba go łapać, a poza tym chipy wędrują po kocim ciele, są nieczytelne, a blizny po zabiegu, zwłaszcza te boczne stają się niewidoczne. Zamiast więc dwa razy operować kota, lepiej naciąć mu ucho.

Iza Milińska przekonuje, że taka praktyka jest stosowana od wielu lat na całym świecie, a szczególnie w wielu miastach w Polsce i świetnie się sprawdza. Szczególnie, że koty nie cierpią z tego powodu, bo zabieg jest wykonywany w znieczuleniu.
W ubiegłym roku w ramach miejskiego programu (środki z miejskiej kasy oraz z budżetu obywatelskiego) zapobiegania bezdomności zwierząt wykastrowano i wysterylizowano 1488 wolno bytujących kotów.
Sonda
Czy uważasz, że powinno się znakować koty wolno żyjące poprzez obcięcie ich ucha?
TAK
NIE
NIEWIEM

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aloushka

Działam w organizacji prozwierzęcej i praktyka nacinania ucha jest u nas stosowana od lat z powodzeniem. Nie chce mi się wierzyć, że ktokolwiek świadomy protestuje przeciwko temu.

r
radca prawny

Autor artykułu i radni prezentują zupełnie niezrozumienie tematu no. To nie jest obcinanie uszu tylko ucięcie koniuszka. Nie powoduje żadnej szkody dla zwierzęcia. Nie wypełnia znamion przestępstwa z uwagi na brak szkody dla zwierzęcia, które nie cierpi bo zabieg odbywa się pod narkozą i nie powoduje ograniczeń w jego życiu. Jest też dużo bardziej humanitarne niż każdorazowe łapanie go - pamiętajmy że kot wolnożyjacy to dzikie zwierzę i łapanie go to olbrzymi stres przez który będzie unikał karmicieli, przez co nie sposób będzie go dokarmiać ani zbadać stan zdrowia. W żadnym razie podcięcie ucha w celu oznakowania nie wypełnia znamion przestępstwa.

A
Anka

Jak się czyta wasze komentarze, to można dojść do wniosku, że naprawdę przyczyną wszelkiego zła na świecie jest pospolita głupota. Nacięcie koniuszka ucha w narkozie nie jest żadnym barbarzyństwem, tylko od lat stosowaną praktyką pozwalającą kotu w przyszłości uniknąć stresu ponownego łapania i rozcinania brzucha. Koty nie przeglądają się w lustrach i nie rozpaczają z powodu braku koniuszka ucha (zresztą niekastrowane kocury, wdając się w walki o samicę, potrafią się znacznie bardziej pokaleczyć). Od 6 lat mam w domu kota, który został tak właśnie oznakowany i ani jemu to nie przeszkadza, ani mnie. Jest to co najwyżej DROBNY DEFEKT KOSMETYCZNY, który nie ma żadnego znaczenia.

No ale oczywiście łatwo jest pisać bzdury zza ekranu komputera, a najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy ani przez moment nie zajmowali się wolno bytującymi kotami.

G
Gość

Co za bzdura. Te koty migrują, często są niemal identyczne. Lepsze ciachnięcie końcówki ucha podczas narkozy, niż stresujące łapanie po raz kolejny i kolejna narkoza i rozcięcie brzucha, bo często tylko tak można stwierdzić, że kotka już po kastracji jest. Kotu takie ucho w niczym nie przeszkadza, a kolejne trafienie na stół operacyjny może dać powikłania.

G
Gość

.Szukam kochanka na seks spotkania. Mam 20lat i seksowne ciało, Moje nagie fotki i kontakt do mnie tu: http://randkivip.pl i wyszukaj mnie po niku: Sandra88 napisz do mnie, każdemu odpisuje lub zadzwoń

j
ja

mędy z magistratu powinno się znakować poprzez obcinanie uszu.

B
BOB

Kulpix , ciebie powinno się złapać i wykastrować z resztek mózgu,który ci pozostał !!!!

Y
Yyy

Ohoho, koty ważniejsze od ludzi, aborcja tak, podcinanie uszka nie. Babom się w głowach poprzewracało.

G
Gość

@Kulpix... Ludzi tez jest za duzo... i co teraz?

s
sonia

W imię polepszenia bytu - okaleczanie kota. W średniowieczu w ten sam sposób okaleczano złodziei
Jestem za chipowaniem kotów wolno żyjących. Sam zabieg kastracji jest wystarczająco drastyczny.

m
mietek

Urzędników , wykorzystujących publiczne pieniądze dla własnych potrzeb, też powinno się znakować przez podcinanie uszu, oczywiście bezboleśnie...

Dodaj ogłoszenie