Awantura na ul. Targowej. Interweniowała Straż Miejska

Krzysztof Zając
- Niech wchodzą po drabinie - mówi najemca. Paweł Łacheta
Grzegorz Jastrzębowski od 1998 r. wynajmuje na biuro swojej firmy parter dawnej stajni Scheiblera, znajdującej się przy ul. Targowej 44. We wtorek do jego lokalu siłą chcieli wejść pracownicy administracji komunalnej AZK Łódź-Widzew. Ściągnęli ekipę, która miała wyważyć drzwi, i strażników miejskich jako asystę przy wykonywanych czynnościach. Do wtargnięcia do lokalu jednak nie doszło. Pracownicy administracji ostatecznie zrezygnowali z użycia siły, być może dlatego, że najemca zapowiedział wezwanie policji.

KRÓTKIE, ŚMIESZNE WIERSZYKI WIELKANOCNE 2016

Pracownicy administracji chcieli wejść do budynku siłą, z asystą straży miejskiej
Zrezygnowali, gdy najemca zagroził wezwaniem policji.

Wczorajsza próba wejścia siłowego związana była z tym, że administracja chciała dokonać pomiarów na strychu stajni, do którego dostęp jest jedynie przez lokal wynajmowany przez Jastrzębowskiego. Tymczasem najemca nie chciał się na to zgodzić bez... pisemnej umowy. Kolejnym etapem ma być bowiem remont tej części budynku, związany z wykonaniem zaleceń wojewódzkiego konserwatora zabytków. Nakazał on administracji usunięcie, na jej koszt, rolet zewnętrznych, wymianę okien z PCV na drewniane i zlikwidowanie tzw. okien połaciowych.

Spór między Grzegorzem Jastrzębowskim a komunalną administracją o strych toczy się już... 15 lat.

Łodzianinowi w zabytkowej stajni wynajęto na biuro parter budynku, nie bacząc, że przez jego lokal prowadzi jedyne wejście na strych, do którego administracja straciła dostęp. W 2001 r. pan Grzegorz chciał ten strych wyremontować i zamienić na mieszkanie. Dostał nawet zgodę na remont, ale gdy go rozpoczął, Urząd Miasta Łodzi odmówił podpisania umowy najmu. Remont został przerwany, a strych pozostał pusty. Miasto nie chce go przeznaczyć ani na mieszkanie dla Jastrzębowskich, ani też im go sprzedać, chociaż deklarują przeprowadzenie gruntownego remontu.

- Od września administracja obciąża mnie czynszem za rzekomo bezumowne korzystanie ze strychu - opowiada łodzianin.

On rewanżuje się, utrudniając dostęp do strychu. Sytuacja patowa trwa.

Biurokratyczny absurd
18 lat temu ktoś w Urzędzie Miasta popełnił błąd, zawierając umowę najmu na parter budynku, bez strychu. Można było dać strych Jastrzębowskiemu albo całkiem go z budynku wyprowadzić. Urzędnicy nie potrafili jednak przyjąć żadnego rozwiązania. Dlatego sami są sobie winni.

](http://www.expressilustrowany.pl/ "ZOBACZ TEŻ FILM- Zamachy w Brukseli. Mieli bomby w walizkach (autorDzień Dobry TVN/x-news)