Z rozwagą, ale pozwólmy porwać się wirowi życia - radzi psycholog

Magdalena Jach
Magdalena Jach
Wioletta Michalska
Wioletta Michalska arch.pryw.
Rozmawiamy z Wiolettą Michalską, psychologiem Centrów Medycznych Medyceusz. Pozwólmy porwać się wirowi życia.

- Odnoszę wrażenie, że oprócz koronawirusa mamy do czynienia z dodatkowym wirusem - lęku przed koronawirusem. Czym on grozi?
- Odpowiem tak, że zarówno ze społecznego, jak i z biologicznego punktu widzenia zdrowie zapewnia wspólnota. Życie bowiem nie rozwija się w izolacji. Z czasem więc skutki „wirusa lęku” mogą okazać się o wiele groźniejsze niż skutki koronawirusa, bo z tym drugim system immunologiczny większości osób poniżej pewnego pułapu wieku jest w stanie się uporać. W przeciwieństwie do niego antyspołeczny lęk zagości w naszych głowach na dobre. Wyobraźmy sobie, że za rok czy dwa lata wychodzimy na spacer i zamiast cieszyć się naturą, słońcem, zielenią trawy i drzew zastanawiamy się czy wyczyściliśmy dobrze klamkę, albo którą częścią ciała otworzyliśmy drzwi od klatki schodowej i czy było to bezpieczne lub czy powinniśmy zdezynfekować ręce i podrapać się po swędzącym nosie. To od nas zależy w jakim świecie będziemy żyć i czy rzeczywiście chcemy, aby to był świat obsesyjnej kontroli Adasia Miauczyńskiego z „Dnia świra”. Miejmy też świadomość, że im silniej wpadamy w obłęd obsesyjnej kontroli, tym na dłużej będziemy musieli go znosić po zakończeniu epidemii. Prawda jest bowiem taka, że nie jesteśmy w stanie świadomie kontrolować każdego naszego odruchu, a obsesyjne sprawdzanie wszystkiego prowadzi w istocie do jeszcze większego lęku. To spirala. Zastanawianie się na każdym kroku czego dotykaliśmy i czy w ten sposób nie zaraziliśmy się wirusem prowadzi do zaburzeń i choroby.

- Jakie jej symptomy powinny nas niepokoić?
- Na razie nie mamy wiarygodnych danych i badań dotyczących kosztów psychicznych tej epidemii. Jednak z pewnością możemy spodziewać odległych jej skutków w postaci wzrostu liczby depresji, zaburzeń lękowych, stresu pourazowego, zaburzeń obsesyjno- kompulsywnych. Jeśli zatem obserwujemy u siebie jeden lub kilka z następujących objawów: spadek nastroju, aktywności, wzmożony niepokój, lęk, problemy ze snem, zamartwianie się o przyszłość, obsesyjną kontrolę i silny niedający się opanować lęk przed zarażeniem, to powinniśmy szybko skonsultować się ze specjalistą na przykład psychologiem, który oceni, na ile nasz stan odbiega od normy, czy powinniśmy podjąć leczenie i terapię. Owszem, dajmy sobie czas na powrót do równowagi ale pamiętajmy, że powinny to być raczej dni, tygodnie, aniżeli miesiące. Im krócej zwlekamy z szukaniem pomocy, tym mniejsze ryzyko, że nasz zły stan psychiczny stanie się chroniczny, a nasz problem się utrwali.

- Czy możemy się przed tymi stanami obronić?

- Psychika ludzka ma duże możliwości adaptacyjne, a nasza osobowość została wyposażona w liczne mechanizmy obronne. Jednak paradoksalnie, zbyt obfity kontakt z informacjami na temat pandemii utrudnia ich działanie. Dam przykład: po zamachach na World Trade Center w Nowym Jorku z 11 września 2001 roku zauważono wzrost przypadków stresu pourazowego u osób, które nie były ofiarami ataków, nie ucierpiał też nikt z ich bliskich. Badacze zauważyli, że osoby te przez co najmniej cztery godziny dziennie śledziły informacje o zamachach. Namawiam więc: uważajmy na siebie, ale przestańmy obsesyjnie śledzić informacje o chorobie i pozwólmy po prostu porwać się wirowi życia.

Rząd znosi kolejne ograniczenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie