Wielka Orkiestra zagrała kameralnie, ale i tak tysiąć wolontariuszy zbierało datki od łodzian

(KZ)
Chociaż Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała w tym roku kameralnie bo bez wielkich publicznych akcji, koncertów, to budziła nie mniejszą sympatię niż w poprzednich latach, a łodzianie nie szczędzili datków.

Chociaż Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała w tym roku kameralnie bo bez wielkich publicznych akcji, koncertów, to budziła nie mniejszą sympatię niż w poprzednich latach, a łodzianie nie szczędzili datków.

Rano na ulice miasta wyruszyło ponad tysiąc wolontariuszy zbierających do puszek pieniądze. Niektórzy, dla ułatwienia darczyńcom, mieli ze sobą także czytniki kart bankowy.

– W naszym sztabie są trzy takie osoby - mówiła Katarzyna Chmielowska ze sztabu znajdującego się w Manufakturze.
Rano, tuż po godzinie 10. błyskawicznie łodzianie zaczęli też usypywać wielkie serce z drobnych monet, tzw. złotek. Niektórzy zbierali je wiele miesięcy specjalnie po to, by przynieść je na Wielką Orkiestrę. Pani Janina, emerytka, przyniosła ze sobą ponad kilogramowy woreczek takich monet. Nic dziwnego, ze serce szybko się wypełniało i już koło południa urosła góra monet.

Przez cały dzień było dość zimno, bo ok. - 7 st. C, ale słonecznie. Łodzianie wyszli na ulicę Piotrkowską, gdzie co chwila można było napotkać wolontariuszy. Dołączyła do nich także prezydent Hanna Zdanowska. W samo południe , przy fortepianie Rubinsteina, znajdująca się tu wietnamska restauracja w wielkich kotłach wyniosła gorącą zupę pho ( azjatycki rodzaj rosołu) i częstowała nią nie tylko wymarzniętych wolontariuszy, ale także przechodniów. Wystarczyło dla wszystkich, bo przygotowano aż tysiąc porcji.
Miłym akcentem był przejazd ul. Piotrkowską parady fiatów 126p, czyli popularnych "maluchów". Tuż za nimi przeszłą symboliczna, czterokonna parada strażników miejskich.

Przez całą niedzielę, po wybranych trasach jeździły zabytkowe już tramwaje i autobusy, w których byli wolontariusze z puszkami.
Kwestowanie na rzecz WOŚP odbywało się także w czasie jarmarku w Ogrodach Geyera, który odwiedziły setki osób.
Trwały i cały czas jeszcze trwają licytacje.

Do niedzielnego południa, złoty bilet do orientarium, czyli wspólne zwiedzanie z prezydent Hanną Zdanowską, jeszcze przed oficjalnym otwarciem obiektu, osiągnął cenę 5150 zł, a półgodzinny lot widokowy nad łodzią wystawiony przez wiceprezydenta Adama Pustelnika został jak na razie wylicytowany do kwoty 3050 zł.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie