Podczas "cesarki" w ICZMP w Łodzi lekarka przecięła skórę głowy dziecka! 18.09.19

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Zaktualizowano 
Matka dziecka domagała się 10 tys. zł zadośćuczynienia i 2 tys. zł na poczet operacji likwidacji blizny (jest widoczna i dziecku na niej nie rosną włosy). WIĘCEJ CZYTAJ NA KOLEJNYCH SLAJDACH. brak
Matka dziecka domagała się 10 tys. zł zadośćuczynienia i 2 tys. zł na poczet operacji likwidacji blizny (jest widoczna i dziecku na niej nie rosną włosy). Kobieta częściowo wygrała sprawę w Sądzie Rejonowym dla Łodzi Widzewa. Ale szpital odwołał się od wyroku. Kobieta całkowicie przegrała sprawę w Sądzie Okręgowym. Wyrok jest już prawomocny.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w styczniu 2012 r. Tego dnia do szpitala trafiła pacjentka w 37/38 tygodniu ciąży. Przyjęto ją w trybie pilnym, bo słabiej czuła ruchy dziecka. Dzień później w godzinach rannych rozpoczął się poród. O godz. 14 lekarz przekłuł pęcherz płodowy. Pacjentka dwukrotnie o godz. 15 i godz. 18 otrzymała znieczulenie. Dopytywała o możliwość przeprowadzenia cesarskiego cięcia, ale uzyskała informację, że cyt. „cesarka nie jest na życzenie”. Dopiero po wieczornej zmianie obsady lekarz uznał, że należy wykonać cesarskie cięcie. Z rodzącą nikt nie rozmawiał o konsekwencjach cesarskiego cięcia i możliwych powikłaniach. Podpisała plik dokumentów. Z uwagi na tempo przygotowań do „cesarki” nie miała czasu aby się z nimi dokładnie zapoznać. Zależało jej tylko na tym, aby jej mającemu się narodzić dziecku nie stała się żadna krzywda.

Zabieg cesarskiego cięcia na skutek wcześniejszego przebicia pęcherza płodowego był wykonywany w stanie tzw. bezwodzia, nie było bariery ochronnej pomiędzy skórą dziecka, a macicą. Podczas jego wykonywania mający się narodzić chłopczyk został zraniony w głowę nad prawym uchem. Dopiero po przewiezieniu na salę noworodków podczas badania personel szpitala dostrzegł na skórze głowy dziecka w okolicy ciemieniowej prawej głębokie nacięcie o długości 2 cm. Z uwagi na głębokość rany dziecku założono dwa szwy. O fakcie skaleczenia dziecka lekarz neonatolog, który badał noworodka, poinformował lekarkę przeprowadzającą „cesarkę”. Matka po operacji nie widziała swojego dziecka. Nie powiadomiono jej także o uszkodzeniu skóry głowy. Nacięcie główki zobaczył dopiero ojciec chłopczyka, gdy oglądał syna po porodzie. Kobieta w trakcie porannego obchodu zwróciła lekarze uwagę, że nie poinformowali jej o tym, co się stało. O tym, że jej syn miał wykonane badanie usg w którym stwierdzono obustronny wylew do komorowy drugiego stopnia młoda matka dowiedziała się od położnej.

Dwa lata po porodzie kobieta wezwała pismem szpital do zapłaty 10 tys. z tytułem zadośćuczynienia i 2 tys. zł na poczet operacji blizny. Ponieważ szpital nie uznał jej roszczeń kobieta złożyła pozew do Sądu Rejonowego dla Widzewa. Sąd rozpatrując sprawę zauważył, że cięcie cesarskie zostało wykonane przy zachowaniu należytej staranności. Nacięcie skóry głowy dziecka należy więc rozpatrywać jako niezawinione powikłanie, a nie jako błąd medyczny. Faktem pozostaje, że do dziś chłopiec ma bliznę na której nie rosną włosy. Zdaniem sądu w szpitalu doszło jednak do naruszenia praw pacjenta, kobieta nie otrzymała informacji o możliwych powikłaniach po cesarce i stanie zdrowia dziecka. Sąd przyznał małoletniemu 3 tys. zł zadośćuczynienia.

Od tego wyroku odwołał się szpital. Sąd Okręgowy rozpatrując apelację zauważył, że szpital wykazał, że cyt. „(...) w sposób wystarczający poinformował przedstawicieli ustawowych powodach o uszkodzeniu skóry głowy (…) oraz zaistniałym krwawieniu do komorowym. (…) Wiedzę o uszkodzeniu skóry głowy uzyskał w pierwszej kolejności ojciec powoda na drodze własnych obserwacji. (…)” Zauważył też, że wszystkie informacje o stanie zdrowia znalazły się w karcie wypisu gdy sześć dni po porodzie kobieta opuszczała „Matkę Polkę”. Cyt. „ (…) Wypis niósł więc konkretny i wymierny przekaz dający się bez przeszkód odczytać zrozumieć (…).”
Zdaniem sądu stronie pozwanej (szpitalowi) skutecznie udało się zwalczyć skierowane pod jego adresem roszczenie. Matka dziecka w całości przegrała proces.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 26

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
12 września, 21:29, A.:

20/30 lat temu wszystkie matki już obecnie dorosłych dzieci rodziły bez żadnych cięć cesarskich, bez usg, bez większości badań. Im mniej udziwnień tym normalniejszy poród. Kiedyś cesarka to było luksus jak teraz wygrana w Lotto. A teraz? Pstryknięcie paluszkiem i milion badań, zakuje i już panika krzyk wrzask że rodzi. 2-3 razy na dobę liczą na USG. Od tego dobrobytu to już się w dupach przewraca. Połowa pacjentek w dobie internetów olewa zalecenia lekarzy i sugeruje się tylko i wyłącznie wymyślonymi radami przez "madki p0lki pińcet plus o statucie szlachta baluje madka 24/7", a później płacz że się nie słuchało i są problemy. Ale co tam... chociaż pretekst aby polecieć po ODSZKODOWANIE. PINIĄŻKI, MAMONA, HAJSINA. Aż strach pomyśleć co będzie za kolejnych 10/20 lat. Lekarz jak i cała załoga położnych będzie musiała od pierwszego dnia poczęcia chyba czatować w namiocie pod domem madki aby działać 24/7 gdy ją strzyknie lub ma rzyganko bo się nażre mieszanek kwaśnych ze słodkim ;-)

12 września, 22:58, Aaa:

Masz dzieci?

13 września, 12:03, A.:

Tak, dorosłe które już mają swoje dzieci. I ani ja, ani moje dzieci nie wydziwiały gdy je strzykneło, gdy miało niestrawność w ciąży. Obecne przyszłe mamusie mają tendencje nażreć się jak świnia i po nocach latać po szpitalach bo rzygają. Gdy rodziłam córki to za każdym razem na pełne oddziały nikt nie miał cesarki. W obecnych latach co druga ma bo się boi naturalnie, co nie jest wskazane przy pierwszym czy drugim porodzie. Jedynie podczas poważnych komplikacji które uniemożliwiają drogą naturalną. Gdy rodziłam drugą córkę miała połamane oba obojczyki, jakoś nie leciałam do sądów po odszkodowanie. Dziękowałam że moje dziecko TYLKO ma złamane obojczyki które się zrosną. Tutaj zamiast dziękować że dziecko MA tylko bliznę to w pierwszej kolejności tylko ODSZKODOWANIE! Piniążki się należą! Takiej pseudo matce szkoda nawet śliny aby napluć w twarz. Dziecko zdrowe, żyje tylko ma małą bliznę... nie wiadomo, płakać czy śmiać. Ręce opadły i gruchły o ziemię aż echo poszło w tereny górzyste.

19 września, 08:25, Gość:

Wymień sobie babo mózg

A ty se wymień nogi, bo na mozg juz za późno.

G
Gość
12 września, 21:29, A.:

20/30 lat temu wszystkie matki już obecnie dorosłych dzieci rodziły bez żadnych cięć cesarskich, bez usg, bez większości badań. Im mniej udziwnień tym normalniejszy poród. Kiedyś cesarka to było luksus jak teraz wygrana w Lotto. A teraz? Pstryknięcie paluszkiem i milion badań, zakuje i już panika krzyk wrzask że rodzi. 2-3 razy na dobę liczą na USG. Od tego dobrobytu to już się w dupach przewraca. Połowa pacjentek w dobie internetów olewa zalecenia lekarzy i sugeruje się tylko i wyłącznie wymyślonymi radami przez "madki p0lki pińcet plus o statucie szlachta baluje madka 24/7", a później płacz że się nie słuchało i są problemy. Ale co tam... chociaż pretekst aby polecieć po ODSZKODOWANIE. PINIĄŻKI, MAMONA, HAJSINA. Aż strach pomyśleć co będzie za kolejnych 10/20 lat. Lekarz jak i cała załoga położnych będzie musiała od pierwszego dnia poczęcia chyba czatować w namiocie pod domem madki aby działać 24/7 gdy ją strzyknie lub ma rzyganko bo się nażre mieszanek kwaśnych ze słodkim ;-)

12 września, 22:58, Aaa:

Masz dzieci?

13 września, 12:03, A.:

Tak, dorosłe które już mają swoje dzieci. I ani ja, ani moje dzieci nie wydziwiały gdy je strzykneło, gdy miało niestrawność w ciąży. Obecne przyszłe mamusie mają tendencje nażreć się jak świnia i po nocach latać po szpitalach bo rzygają. Gdy rodziłam córki to za każdym razem na pełne oddziały nikt nie miał cesarki. W obecnych latach co druga ma bo się boi naturalnie, co nie jest wskazane przy pierwszym czy drugim porodzie. Jedynie podczas poważnych komplikacji które uniemożliwiają drogą naturalną. Gdy rodziłam drugą córkę miała połamane oba obojczyki, jakoś nie leciałam do sądów po odszkodowanie. Dziękowałam że moje dziecko TYLKO ma złamane obojczyki które się zrosną. Tutaj zamiast dziękować że dziecko MA tylko bliznę to w pierwszej kolejności tylko ODSZKODOWANIE! Piniążki się należą! Takiej pseudo matce szkoda nawet śliny aby napluć w twarz. Dziecko zdrowe, żyje tylko ma małą bliznę... nie wiadomo, płakać czy śmiać. Ręce opadły i gruchły o ziemię aż echo poszło w tereny górzyste.

Wymień sobie babo mózg

K
Kaja
12 września, 21:16, Gość:

Ten szpital to przeklenstwo!a zwlaszcza lekarze na gin.nie pozdrawiam was!mam nadzieje ze zamkna ten szpital wkoncu.Syf brud i ubóstwo!

Nie polecam tego szpitala również,całej ginekologi,gdybym mogła napisać artykuł żadna z Pań nie zechciała by tam rodzić. Noi ta rutyna,do końca życia będę miała na psychice ten personel,podejscie do rodzących,no tak na pech trafiło mi się leżeć tam ogółem 3 miesiące...

Jak w obozie na rzeź!

M
Medi

Musicie Państwo zrozumieć, że poród to nie jest kupno przedmiotu, czy usługa budowlana gdzie jeśli krzywo zrobi się gładź to się wyrówna i gites. Są setki elementów które mogą pójść nie tak I nie da się ich przewidzieć. Każdy poród jest inny, inne problemy, inna fizjologia matki i dziecka. To się działo i dziać się będzie, jest nie do przewidzenia. Jedynie cieszmy się, że mamy możliwość monitorowania i zapobiegania skutków takich jak śmierć matki albo dziecka. Tylko ktoś kto nie ma do czynienia w żadnym stopniu z medycyną nie zrozumie jak zachowuje się ludzki organizm. Nigdy nikt nie da ci gwarancji, za żadne pieniądze na świecie

G
Gość

Iczmp przy aktualnym kierownictwie to szkoda mówić

G
Gość

23 lata temu to samo spotkało mojego syna

G
Gość

A szpital jak zwykle wymiguje się od odpowiedzialności

A
A.
12 września, 21:29, A.:

20/30 lat temu wszystkie matki już obecnie dorosłych dzieci rodziły bez żadnych cięć cesarskich, bez usg, bez większości badań. Im mniej udziwnień tym normalniejszy poród. Kiedyś cesarka to było luksus jak teraz wygrana w Lotto. A teraz? Pstryknięcie paluszkiem i milion badań, zakuje i już panika krzyk wrzask że rodzi. 2-3 razy na dobę liczą na USG. Od tego dobrobytu to już się w dupach przewraca. Połowa pacjentek w dobie internetów olewa zalecenia lekarzy i sugeruje się tylko i wyłącznie wymyślonymi radami przez "madki p0lki pińcet plus o statucie szlachta baluje madka 24/7", a później płacz że się nie słuchało i są problemy. Ale co tam... chociaż pretekst aby polecieć po ODSZKODOWANIE. PINIĄŻKI, MAMONA, HAJSINA. Aż strach pomyśleć co będzie za kolejnych 10/20 lat. Lekarz jak i cała załoga położnych będzie musiała od pierwszego dnia poczęcia chyba czatować w namiocie pod domem madki aby działać 24/7 gdy ją strzyknie lub ma rzyganko bo się nażre mieszanek kwaśnych ze słodkim ;-)

12 września, 22:58, Aaa:

Masz dzieci?

Tak, dorosłe które już mają swoje dzieci. I ani ja, ani moje dzieci nie wydziwiały gdy je strzykneło, gdy miało niestrawność w ciąży. Obecne przyszłe mamusie mają tendencje nażreć się jak świnia i po nocach latać po szpitalach bo rzygają. Gdy rodziłam córki to za każdym razem na pełne oddziały nikt nie miał cesarki. W obecnych latach co druga ma bo się boi naturalnie, co nie jest wskazane przy pierwszym czy drugim porodzie. Jedynie podczas poważnych komplikacji które uniemożliwiają drogą naturalną. Gdy rodziłam drugą córkę miała połamane oba obojczyki, jakoś nie leciałam do sądów po odszkodowanie. Dziękowałam że moje dziecko TYLKO ma złamane obojczyki które się zrosną. Tutaj zamiast dziękować że dziecko MA tylko bliznę to w pierwszej kolejności tylko ODSZKODOWANIE! Piniążki się należą! Takiej pseudo matce szkoda nawet śliny aby napluć w twarz. Dziecko zdrowe, żyje tylko ma małą bliznę... nie wiadomo, płakać czy śmiać. Ręce opadły i gruchły o ziemię aż echo poszło w tereny górzyste.

d
dr Loubitch

Zdarzenie sprzed siedmiu lat, a tu podnieta i wykrzykniki jakby to było wczoraj.

G
Gość

Banda złodzieji.

A
Aaa
12 września, 21:29, A.:

20/30 lat temu wszystkie matki już obecnie dorosłych dzieci rodziły bez żadnych cięć cesarskich, bez usg, bez większości badań. Im mniej udziwnień tym normalniejszy poród. Kiedyś cesarka to było luksus jak teraz wygrana w Lotto. A teraz? Pstryknięcie paluszkiem i milion badań, zakuje i już panika krzyk wrzask że rodzi. 2-3 razy na dobę liczą na USG. Od tego dobrobytu to już się w dupach przewraca. Połowa pacjentek w dobie internetów olewa zalecenia lekarzy i sugeruje się tylko i wyłącznie wymyślonymi radami przez "madki p0lki pińcet plus o statucie szlachta baluje madka 24/7", a później płacz że się nie słuchało i są problemy. Ale co tam... chociaż pretekst aby polecieć po ODSZKODOWANIE. PINIĄŻKI, MAMONA, HAJSINA. Aż strach pomyśleć co będzie za kolejnych 10/20 lat. Lekarz jak i cała załoga położnych będzie musiała od pierwszego dnia poczęcia chyba czatować w namiocie pod domem madki aby działać 24/7 gdy ją strzyknie lub ma rzyganko bo się nażre mieszanek kwaśnych ze słodkim ;-)

Masz dzieci?

A
A.

20/30 lat temu wszystkie matki już obecnie dorosłych dzieci rodziły bez żadnych cięć cesarskich, bez usg, bez większości badań. Im mniej udziwnień tym normalniejszy poród. Kiedyś cesarka to było luksus jak teraz wygrana w Lotto. A teraz? Pstryknięcie paluszkiem i milion badań, zakuje i już panika krzyk wrzask że rodzi. 2-3 razy na dobę liczą na USG. Od tego dobrobytu to już się w dupach przewraca. Połowa pacjentek w dobie internetów olewa zalecenia lekarzy i sugeruje się tylko i wyłącznie wymyślonymi radami przez "madki p0lki pińcet plus o statucie szlachta baluje madka 24/7", a później płacz że się nie słuchało i są problemy. Ale co tam... chociaż pretekst aby polecieć po ODSZKODOWANIE. PINIĄŻKI, MAMONA, HAJSINA. Aż strach pomyśleć co będzie za kolejnych 10/20 lat. Lekarz jak i cała załoga położnych będzie musiała od pierwszego dnia poczęcia chyba czatować w namiocie pod domem madki aby działać 24/7 gdy ją strzyknie lub ma rzyganko bo się nażre mieszanek kwaśnych ze słodkim ;-)

G
Gość

WTF ? Widze z okna ( lutomierska /klonowa ) jakiegos vana z muzyka glosna a za nim horda pederastow na hulajnogach elektrycznych Cos na wzor masy krytycznej chyba

G
Gość

Ten szpital to przeklenstwo!a zwlaszcza lekarze na gin.nie pozdrawiam was!mam nadzieje ze zamkna ten szpital wkoncu.Syf brud i ubóstwo!

G
Gość
12 września, 20:16, luc:

a co ma do tego podpisywanie dokumentów jak lekarze partacze ,tylko dawać im podwyżki

A ma to do tego, że masz napisane np. o powikłaniach i przecięcie skóry dziecka może się zdarzyć

Dodaj ogłoszenie