Pałac Saski w Warszawie zostanie odbudowany? To pomysł Zjednoczonej Prawicy. Co o tym sądzą historycy?

Mariusz Grabowski
Fundamety starego Pałacu Saskiego zasypane piaskiem
Fundamety starego Pałacu Saskiego zasypane piaskiem Fot. Bartek Kosinski/ Polskapresse
W ramach Polskiego Ładu prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział odbudowę Pałacu Saskiego. To nie pierwszy raz, gdy politycy śnią o imponujące. Czy projekt może zostać zrealizowany?

Zapowiedź odbudowy pałacu padła, ale bez żadnych konkretów. Nie wiadomo dokładnie jaka instytucja miałaby go odbudować i za jakie pieniądze. Wiadomo za to, że Pałac, klasycystyczny gmach z czasów elektorów saskich, z rzędami kolumn, których mógłby pozazdrościć Warszawie Rzym, miał już być odbudowywany kilkakrotnie.

Obietnica nr 1

Z widokiem resztek dawnej pałacowej kolumnady, w których znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, oswoiło się już kilka pokoleń mieszkańców Warszawy. Przez cały okres Polski Ludowej pomysł odbudowy gmachu nie był w ogóle brany pod uwagę – komuniści woleli raczej burzyć niż wskrzeszać z ruin, czego dowodem los pałacu Kronenberga, sąsiadującego z pałacem od ul. Królewskiej. Poza tym monumentalny Pałac Saski, symbol wielkopańskiej przeszłości, nie był im do niczego potrzebny. Dziedziniec przed byłym pałacem, nazwany Placem Zwycięstwa, służył przez dekady do okolicznościowych uroczystości wojskowych

Myśl o odbudowie Pałacu po raz pierwszy błysnęła w przestrzeni publicznej w 2006 r., gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. „Odbudowany Pałac Saski i plac Piłsudskiego będą salonem Warszawy” - zapewniali urzędnicy jego ekipy, a on sam przyznawał, że decyzja by przywrócić dawny blask Pałacowi Saskiemu była „jedną z najważniejszych, jaką podjął jako prezydent Warszawy”.

Odbudowy podjęła się za 200 mln zł firma Budimex Dromex S.A., ale wcześniej na przyszłe miejsce budowy wyruszyli archeolodzy i dokopali się wtedy do piwnic wcześniejszego, XVIII-wiecznego pałacu Jana Andrzeja Morsztyna. Ich odkrycie wywołało nie tylko entuzjazm ale też ożywioną dyskusję wśród konserwatorów, w wyniku której wpisano je do rejestru zabytków, co automatycznie wymusiło zmiany w projekcie odbudowy.

Jego budżet przestał się spinać i umowę z wybranym już wykonawcą rozwiązano. Przez jakiś czas mieszkańcy mogli zza płotu oglądać cegły dawnych Morsztynowskich podziemi, po czym piwnice zasypano. Prace pochłonęły 20 mln zł, a odbudowę pałacu z ulgą odłożono ad acta.

„Integralny element”

Dziś większość konserwatorów i varsavianistów półgębkiem przyznaje, że porzucenie odbudowy było wówczas błędem. Z sondaży przeprowadzanych w 2006 r. wśród mieszkańców wynika, że większość była do odbudowy nastawiona wręcz entuzjastycznie. Pojawiały się nawet głosy o konieczności zbiórki publicznej na ten cel. Pałac Saski okazał się symbolem kumulującym społeczne emocje.

Nic dziwnego, że do projektu powrócił prezydent Andrzej Duda. 11 listopada 2018 r., w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, podpisał deklarację o restytucji Pałacu Saskiego w Warszawie. „Zważywszy, że Pałac Saski wraz z Grobem Nieznanego Żołnierza jest trwale obecny w zbiorowej świadomości Polaków i przedstawia integralny element naszej narodowej spuścizny, uważam spełnienie postulatu przywrócenia tej zburzonej podczas II wojny światowej budowli za szczególny akt pamięci, który pozostanie dla potomnych trwałym śladem obchodów Stulecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości, przejawem troski Polaków o materialne dziedzictwo suwerennej Ojczyzny, a także widomym znakiem więzi łączących dzisiejszą Rzeczpospolitą z odrodzonym w 1918 roku Państwem Polskim” – podkreślał wtedy Prezydent.

Nieoficjalnie mówiło się, że prezydent będzie musiał „pomóc rządowi” w „przejęciu” należącego do miasta gruntu, na którym przed zburzeniem znajdował się Pałac. Odbudowę miała przyspieszyć nowa spec ustawa, której żywot skończył się jeszcze przed narodzinami.

Rządzi MSWiA

Prezydenckie plany były jednak ambitne. Szło nie tylko o odbudowę Pałacu Saskiego, ale także budynków, które przylegały do Pałacu od strony ul Królewskiej. Nie wykluczono też, że na dalszym etapie odbudowany zostanie cały kompleks budynków. Co ważne, prezydent zastrzegł, że przedsięwzięcie „musi mieć charakter państwowy, a także być realizowane we współpracy z samorządem. Powinno mieć także charakter społeczny, obywatelski”. Do współudziału w realizacji inwestycji należy włączyć Polaków żyjących poza Polską.

Z kolei ówczesny marszałek Senatu Stanisław Karczewski mówił pod koniec stycznia 2019 r., że w końcowej fazie są prace nad tak zwaną specustawą, która dokładnie określi warunki i harmonogram odbudowy Pałacu Saskiego. Z przeznaczeniem na siedzibę Senatu RP, lub – w innej koncepcji - Muzeum Zniszczenia Warszawy.

Na wszystkie te deklaracje trzeba spoglądać przez pryzmat faktu, że od 2017 r. Plac Piłsudskiego jest – jak stanowi dokument MSWiA z listopada tego roku – miejscem, „w którym odbywają się święta państwowe i najważniejsze uroczystości. Teren ten stanowi własność Skarbu Państwa. Dlatego wszelkie decyzje związane ze sposobem jego wykorzystywania powinny pozostać w gestii administracji rządowej".

Praktyce oznacza to, że wszelkie decyzje dotyczące tego terenu leżą w gestii ministerstwa, czyli państwa. Władze samorządowe, nawet jeśli wystąpiłyby z inicjatywą odbudowy czegokolwiek w zasięgu placu Piłsudskiego, znalazły by się w pozycji petenta. Ale samorząd Warszawy z żadnym tego typu pomysłem spieszyć się nie zamierza.

Po co jest ten Pałac

Odpalona z hukiem zapowiedź prezydenta Andrzeja Dudy niebawem została zapomniana i przysypana polityczną bieżączką. Ale nie brak głosów, że obecna deklaracja prezesa Kaczyńskiego to jej logiczna, choć odłożona w czasie konsekwencja.
W tle przepychanek o odbudowę pałacu wciąż jednak pojawia się pytanie: czy w ogóle ma ona sens? Od ośmiu lat zabiega o nią stowarzyszenie Saski 2018, które nie tylko gromadzi dokumenty i pamiątki związane z tym miejscem, ale też nagłaśnia ideę odbudowy Pałacu w mediach. Według działaczy stowarzyszenia, byłaby ona symbolicznym zakończeniem „procesu odbudowy Warszawy” i przypominałaby podniesienie z ruin Zamku Królewskiego, symbolu polskiej państwowości. Pałac Saski
- argumentują - w krajobrazie dzisiejszej Warszawy prezentowałyby się jako jeden z elementów tzw. Osi Saskiej, czyli perspektywicznego założenia urbanistycznego z czasów schyłkowej Rzeczypospolitej.

Przeciwnicy wskazują z kolei na problemy prawne, techniczne, archeologiczne, wreszcie polityczne i astronomiczny koszt przedsięwzięcia. Wedle ostrożnych szacunków waha się on od 500 mln do nawet miliarda zł. Zwracają też uwagę, że odbudowa pałacu zniweczy założenie Grobu Nieznanego Żołnierza, ulokowanego w jedynym ocalałym fragmencie kolumnady. Akurat ten ostatni argument wydaje się wysunięty na wyrost - Grób w 1925 r. ulokowano między trzema środkowymi arkadami pałacowej kolumnady, w tym samym miejscu w którym znajduje się dziś.

Zabytek czy nie?

Niejako przy okazji wypłynął jeszcze jeden problem: czy odbudowany Pałac Saski byłby zabytkiem, czy tylko rekonstrukcją? Pytania o status budowli pojawiły się wraz z zapowiedziami prezydenta Dudy. W 2018 r. wypowiedziała się na ten temat prof. Magdalena Gawin, wówczas wiceminister kultury oraz Generalny Konserwator Zabytków: „Zabytkiem nazywamy oryginalną substancję, więc zwykle wszystko, co odbudowane, nie jest zabytkiem” - mówiła. Oznacza to, że Pałac, nawet odbudowany, były jedynie makietą, tak jak jest nią Pałac Jabłonowskich na ul. Senatorskiej, przypominający oryginał jedynie z zewnątrz.
Dlatego w 2018 r. planowano powołanie spec zespołu konserwatorów, którzy mieli pilnować, by planowana rekonstrukcja przebiegła jak „najwierniej wobec oryginału z września 1939 r.”. „Tam, gdzie jest to możliwe - mówiła prof. Gawin.

Okazało się, że kwestia oryginał-rekonstrukcja wzbudza u specjalistów więcej emocji, niż się powszechnie sądzi. Oto w reakcji na zapowiedź prezydenta Dudy zareagowała Społeczna Rada Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. W opublikowanym przez Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków oświadczeniu pod wymownym tytułem „Nie dla odbudowy Pałacu Saskiego” można było przeczytać: „Zamysł budowy pseudozabytkowej makiety tzw. pałacu Saskiego jest niezgodny z zasadami i etyką konserwatorską, która wyklucza budowę obiektów nieistniejących".

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Materiał oryginalny: Pałac Saski w Warszawie zostanie odbudowany? To pomysł Zjednoczonej Prawicy. Co o tym sądzą historycy? - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie