MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Oto smukłe ciało Moniki Mazur-Chrapusty ZDJĘCIA. Długie nogi i powalający uśmiech. Ratowniczka z serialu "Na sygnale" lubi adrenalinę WYWIAD

Maria Czarniecka
Zobaczcie prywatne zdjęcia pięknej 32-letniej Moniki Mazur-Chrapusty z serialu "Na sygnale"

Monika Mazur-Chrapusta lubi adrenalinę

Monika Mazur-Chrapusta od kilku lat wcielała się w rolę ratowniczki medycznej w serialu "Na sygnale". Produkcja TVP od początku cieszy się sympatią widzów, o czym świadczą aż cztery Telekamery.

MONIKA MAZUR CHRAPUSTA TYLKO W BIKINI - KLIKNIJ

- Czy zdarza się, że fani mylą prawdziwą Monikę z Martyną z "Na sygnale"?
Dość często słyszę "Martyna, Martyna!". Dostaję wiadomości z prośbą o skonsultowanie wyników badań, a dzieci proszą mnie o wystawienie zwolnienia z wf-u (uśmiech-przyp. red). Gram pozytywną postać i spotykam się z dużą życzliwością. Z drugiej strony negatywne postaci są dużo ciekawsze do zagrania, choć Czarne charaktery dla aktora są dużo atrakcyjniejsze i ciekawsze do zagrania, ale bywa, że w życiu prywatnym za bardzo jesteśmy kojarzeni ze swoimi bohaterami.

- Jak czujesz się w roli ratownika medycznego?
Świetnie! Początkowo mocno przeżywałam każdy dzień zdjęciowy, adrenalina była naprawdę duża, ale po latach zdążyłam się już oswoić z tempem pracy. Bardzo to lubię. Nie mamy czasu na rozmowy przy herbacie, to serial akcji.

- Najtrudniejsze wyzwanie na planie?
Kiedyś w październiku musiałam skakać do Wisły. Tego dnia temperatura powietrza sięgała 11°C, a woda miała 8°C. Kilka razy musiałam skoczyć z łódki do wody i płynąć kilkadziesiąt metrów z nurtem rzeki. Mocno to odchorowałam, straciłam głos na tydzień. Z drugiej strony cieszę się, że mogę robić rzeczy, na które nie odważyłabym się w życiu prywatnym. Mało osób może w pracy pływać w Wiśle (uśmiech - przyp. red.).

- Bierzesz udział w scenach kaskaderskich?
Bywa różnie, najczęściej skaczemy przez wysokie przeszkody, ale są też bójki, bo zdarzają się sceny, w których pacjenci są agresywni i nas atakują. Czasami zastępują nas prawdziwi kaskaderzy, jak w 64 odcinku, w którym Martyna trafia na bombę i dosłownie "wylatuje w powietrze". Bardzo lubię pracować z kaskaderami. Uważam, że to fascynujący zawód. Sama kiedyś myślałam o zrobieniu kwalifikacji kaskaderskich.

- Czy dzięki serialowi masz większą wiedzę medyczną niż przeciętny Polak?
Niektórzy myślą, że mogłabym wsiąść do karetki i jechać ratować ludzi, ale prawdziwe życie to nie jest plan zdjęciowy. Pracujemy w ogromnym tempie, przy którym bardzo szybko musimy nauczyć się kwestii i równie szybko je zapominamy, żeby mieć "miejsce" na kolejne. Pierwszą pomoc mam jak najbardziej opanowaną i myślę, że każdy powinien mieć.

- W "Na sygnale" grasz u boku Dariusza Wieteski, który od lat jest Twoim serialowym partnerem.
Więcej, jest moim serialowym mężem! Co ciekawe, serialowy ślub odbył się dokładnie trzy miesiące przed moim prawdziwym, a scena przed ołtarzem była grana o tej samej godzinie! Można powiedzieć, że miałam próbę generalną dzięki czemu miałam wszystko przećwiczone.

- Mąż nie bywa zazdrosny o Twój serialowy związek?
Sam z wykształcenia jest aktorem i wie, jak wygląda moja praca i podchodzi do tego z dużym spokojem. Wie też, że czasami muszę zagrać intymne sceny, ale ich nie ogląda, bo nie ma takiej potrzeby.

- Jak zmieniło się Twoje życie po ślubie?
Jako żona czuję się poważniej (uśmiech - przyp. red.). To bardzo zabawne, bo większość ludzi mówiła mi, że ślub tpo tylko formalność, która niczego nie zmienia. Mimo tego, że przed ślubem byliśmy ze sobą 7 lat, to od kiedy powiedzieliśmy sobie "tak" przed ołtarzem, czujemy wobec siebie jeszcze większą odpowiedzialność i przywiązanie.

- Masz jakaś złotą radę dla tych, którzy szykują się do ślubu?
Najważniejsze jest to, żeby zaprosić ludzi, z którymi naprawdę chce spędzić się ten wyjątkowy dzień. Nie zaprosiliśmy nikogo tylko, dlatego że "tak wypada". Wybraliśmy najbliższych i najważniejszych nam ludzi i cieszyliśmy się, że możemy być razem. Nie wszystko musi być perfekcyjne. Ten dzień mija bardzo szybko, dlatego warto choć na chwilę się zatrzymać i chłonąć z tego jak najwięcej.

- Masz świetną figurę. Zawdzięczasz ją specjalnej diecie, treningom?
Nie przesadzajmy (uśmiech - przyp. red.). Moja sylwetka na pewno nie wpisuje się w dzisiejsze kanony piękna. Uwielbiam snowboard, próbowałam swoich sił w kitesurfingu, narciarstwie i windsurfingu. Jeździłam też konno, chwilę grałam w tenisa... Ale to były tylko chwilowe, sezonowe zauroczenia. Motywacją do systematycznych ćwiczeń był mój ślub. Zaczęłam regularnie chodzić na siłownię i ćwiczę do dzisiaj. Zauważyłam, że wysiłek fizyczny ma bardzo dobry wpływ na moje samopoczucie. Nie ukrywam jednak, że radość odczuwam dopiero po wyjściu z siłowni. Przed wyjściem z domu zawsze prowadzę trudną wewnętrzną walkę.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dlaczego Agnieszka Robótka-Michalska zrezygnowała z kariery aktorskiej

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany