Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Niezwykła historia łódzkiego kina "Bałtyk". Pamięta je wielu łodzian

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
"Bałtyk" był kultowym łódzkim kinem
"Bałtyk" był kultowym łódzkim kinem archiwum Dziennika Łódzkiego
Kino Bałtyk było jednym z najpopularniejszych łódzkich kin. Niektórzy stali długo stali w kolejkach, by zdobyć bilet na „Przeminęło z wiatrem” czy „Poszukiwaczy zaginionej Arki”. Przypomnijmy historię tego niezwykłego miejsca

Niezwykła historia łódzkiego kina "Bałtyk"

Wielu łodzian do dziś pamięta bardzo dobrze miejsce.

- Z tym kinem wiąże się wiele wspomnień! - twierdzi Bożena, pracownica banku w Łodzi. - Pamiętam, że był początek lat osiemdziesiątych. Chodziłam do liceum, kiedy mamie udało się zdobyć od jakiś znajomych bilet na „Przeminęło z wiatrem”. Wtedy pierwszy raz ten film pokazywali w polskich kinach. Nie byłam wtedy pierwszy raz w „Bałtyku”, ale to wyjście na „Przeminęło z wiatrem” było dla mnie wielkim przeżyciem. Nie zapomnę tych tłumów, które kłębiły się kinowych korytarzach. Trzeba było swoje odstać, by dostać się do bileterki. A potem okazało się, że mamy miejsce w pierwszym rzędzie. Długo ten film zapamiętałam.

Jacek Marczak, informatyk z Łodzi ma jeszcze inne wspomnienia związane z „Bałtykiem”. Były już lata dziewięćdziesiąte, zaczynał spotykać się z Mariolą, swoją obecną żoną. Na jedną z pierwszych randek zabrał ja właśnie do „Bałtyku”.

- Tyle, że trochę nie pomyślałem – śmieje się dziś. - Bardzo chciałem zobaczyć „Pulp Fiction”. No i zabrałem do kina Mariolę. Powiedziałem jej, że to film z Johnem Travoltą. A wcześniej mówiła mi, że kilka razy była na „Gorączce sobotniej nocy”. Niestety po „Pulp Fiction” Mariola nie była zachwycona. Przecież w tym filmie krew leje się strumieniami. Na szczęście ta wizyta w „Bałtyku” nie zniechęciła jej do mnie.

Zaczęło się od "Thalii"

Historia kina „Bałtyk” zaczyna się pod koniec XIX wieku. 8 października 1882 roku przy ul. Dzielnej 18, która nazywa się dziś Narutowicza, uroczyście otwarto teatr „Thalia”. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się sala tańca należąca do Ignacego Vogla. Ale pewnego dnia podjęto decyzję, że zostanie zamieniona w salę teatralna z prawdziwego zdarzenia. Podobno prace modernizacyjne trwały tylko trzy tygodnie. Teatr, który nazwano „Thalią” projektował znany łódzki architekt i właściciel firmy budowlanej Otto Gehlig.

Szybko stał się jednym z najnowocześniejszych w Łodzi. Na jego widowni mogło się pomieścić 800 osób. Sama widownia składała się parteru, dwóch balkonów i amfiteatru. Na suficie znajdował się plafon. Namalowano na nich portrety poetów, dramatopisarzy i myślicieli niemieckich. Miało to podkreślić niemiecki charakter tego miejsca. Ale na scenie teatru „Thalia” występowali polscy aktorzy. Między innymi słynny Aleksander Zelwerowicz, Stanisław Trapszo, a także sama Helena Modrzejewska. Na tej łódzkiej scenie można było zobaczyć również Gabrielę Zapolską, która była nie tylko pisarką, ale też aktorką.

Nieszczęsny pożar

Teatr „Thalia” przetrwał I wojnę światowa. Nieszczęście dotknęło go dopiero po jej zakończeniu. 5 listopada 1921 roku spłonął. W tym miejscu znów otwarto salę tańca, a 18 marca 1925 roku nowe łódzkie kino „Reduta”. Szybko uznano je za jedno z najnowocześniejszych w Łodzi. Z sufitu nie spoglądali już na widzów niemieccy myśliciele, ale zwisał duży żyrandol. Były jednak balkony, loże i duża widownia. Ale łodzianie niezbyt długo chodzili do kina „Reduta”. 20 maja jego nazwę zmieniono na „Splendit”. Kino miało kilku właścicieli.

Należało do Moszki Werdygiera, dr. Leszka Kirkiena i Alfreda Straucha. Ten ostatni urodził się w 1877 roku w Warszawie. Tam prowadził księgarnie. Ale w 1903 roku przeprowadził się do Łodzi. Tu też prowadził księgarnię. Najpierw przy ul. Mikołajewskiej(dziś Sienkiewicza), a potem na ul. Dzielnej(Narutowicza) 24, a więc w pobliżu teatru, a potem kina. W 1927 roku Alfred Strauch sprzedał księgarnię. Zaczął sprowadzać do Łodzi światowej sławy artystów. Sam Strauch został udziałowcem kina „Splendit”. Ale mimo sukcesów kinematografu na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych, zbankrutował i w 1934 roku z rozpaczy popełnił samobójstwo.

Najlepsze kino w Łodzi

Otwarcie kina „Splendit” było dużym wydarzeniem w Łodzi. Szybko zapisało się w historii łódzkiego kina. Tu bowiem wyświetlono pierwszy pokazywany w mieście film dźwiękowy. Wcześniej właściciele kina kupili za 20 tysięcy dolarów odpowiednią aparaturę. Pokaz tego filmu odbył się 14 listopada 1929 roku. Wyświetlono wtedy „Statek komediantów”.

Przed wybuchem II wojny światowej kino jeszcze dwa razy zmieniało swoją nazwę. W 1934 stało się „Roxy”, a po roku przemianowano je na „Europę”. Wtedy też jego właścicielem stało się warszawskie Towarzystwo Kinematograficzne „Patria”.
Po zakończeniu niemieckiej okupacji stało się „Bałtykiem”. A w 1948 roku zostało upaństwowione.

Rozpoczęła się kolejna karta w jego historii. Po remoncie, który przeprowadzono po koniec lat sześćdziesiątych stało się najnowocześniejszym kinem w Polsce. Potem jeszcze nie raz dziwiło Łódź i kraj. Było pierwszym w mieście w którym zainstalowano system stereo, potem dolby. Mogło pochwalić się, że ma niepowtarzalny, wygięty ekran, dzięki czemu znakomicie rozkłada się widoczność. Ma znakomite powiększenie ekranu, wspaniały dźwięk. Przyjeżdżają tu wielcy twórcy ze świata i mówią, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli. W 1993 roku właścicielem „Bałtyku” została spółka „Hellios”.

Marzenie o "Konfrontacjach"

Dariusz Kaczmarek, łódzki taksówkarz, nie zliczy ile razy był w „Bałtyku”. Pamięta, że wchodziło się do niego takim wąskim korytarzem.

- Nie można było nim przejść, bo pełno było tam „koników”, którzy oferowali bilety po kilka razy wyższych cenach – wyjaśnia Darek

.

W „Bałtyku” można było też oglądać filmy wyświetlane na słynnych „Konfrontacjach”. Pokazywano wtedy produkcje, których normalnie nie obejrzało się w kinie.

- Na przykład „Mechaniczną pomarańcze” – wspomina Darek. - Ten film przyszły obejrzeć takie tłumy, że bileterzy nie mogli tego ogarnąć.

.

Anna Jabłońska, dziś nauczycielka, zawsze chciała iść na Konfrontacje ale nie była w stanie załatwić sobie biletów.

- To był początek lat osiemdziesiątych – opowiada. - Marzyłam, że obejrzę film Stevena Spielberga. Nie pamiętam czy to chodziło o „Poszukiwaczy zaginionej Arki” czy też „1941”. Oczywiście biletów nie miałam. Zdobył je za to nasz kolega z klasy, Jarek. Właśnie do „Bałtyku”. Po każdym filmie, na szkolnym korytarzu otaczał go tłum dziewczyn, i nie tylko. Opowiadał z przejęciem o filmach, które widział na „Konfrontacjach”.

„Bałtyk” odwiedzały gwiazdy nie tylko polskiego, ale i światowego kina. Między innymi Claudia Cardinale. Swoją kinową działalność „Bałtyk” zakończył we wrześniu 2015 roku.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Niezwykła historia łódzkiego kina "Bałtyk". Pamięta je wielu łodzian - Dziennik Łódzki

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany