Nauczycielka języka polskiego piecze pasztety z cukinii i wystawia je na licytacje na rzecz Mai z SMA

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Halina Moskwin, nauczycielka języka polskiego ze szkoły podstawowej w Tuszynie, matka czterech synów, piecze pasztety z cukinii i wstawia je na aukcje internetowe, których celem jest uzbieranie 9 mln zł na terapię genową dla pięciomiesięcznej Mai Kwiatkowskiej z Łodzi, chorej na SMA (rdzeniowy zanik mięśni) w jego najgorszej postaci. Halina Moskwin wzbogaciła konto na leczenie maleńkiej Majeczki o 3 tys. zł. Na terapię genową dla pięciomiesięcznej Mai Kwiatkowskiej potrzebne jest 9 mln zł. https://www.facebook.com/groups/licytacjemaja/permalink/1483786371824206

- O takiej formie pomocy jak licytacje na które wiele osób wystawia przygotowane przez siebie produkty aby wesprzeć ację na szczytny cel usłyszałam po raz pierwszy w wakacje – opowiada. – Upiekłam akurat pasztet z cukinii, to warzywo które mogłabym jeść przez cały rok w różnej postaci, z pewną nieśmiałością postanowiłam spróbować i wziąć udział w licytacji. Pierwszy upieczony przeze mnie pasztet został wylicytowany za 50 zł, co było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Pasztety po 150zł

Kolejne pasztety sprzedawały się już w wyższych cenach. Niejeden został nabyty za 150 zł. Upieczenie pasztetów zabiera pani Halinie od 2 do dwóch i pół godziny. Twierdzi, że uwielbia pichcić, a z przygotowywania potrawy na aukcję ma ogromną frajdę.
Cukinie, które są baza pasztetów, pani Halina dostaje w dużych ilościach z działki mamy. Pasztety, pieczone są blaszkach keksowych dostępne są w różnych smakach. Są z kaszą gryczaną, jaglaną, w wersji pikantnej z chili, ale też z dodatkiem soczewicy i pieczarek.

- Zawsze piekę od razu 3 kilogramy pasztetów, a na jedną aukcję wystawiam 3 kawałki w różnych smakach – wyjaśnia mistrzyni kuchni.

"Wypiekła" 3 tys. zł

Na licytacjach sprzedało się już tyle jej wyrobów, że konto na leczenie Majeczki wzbogaciło się o ok. 2400 zł, a kolejne 600 zł wpłynęło na konto Mai ze sprzedaży przepisu na pasztet z cukinii.
Halina Moskwin tak bardzo zaangażowała się w pomoc, że pasztety nabywcom mieszkającym w okolicy Tuszyna (tu pracuje) i Pabianic (tu mieszka) dowozi własnym autem. Łodzianom, którzy je kupią, podwozi do Portu Łódź.

- Początkowo zakładałam, że pasztety będą piekła tylko do końca wakacji – mówi. – Ale tak się wciągnęłam w tę akcję, że nie zamierzam się wycofywać. Co prawda cukinie już mi się kończą, ale jesienią na targowiskach drogie nie są.
Ostatnio Halina Moskwin zachęciła koleżankę, która jest już na emeryturze i piecze w domu pyszne chleby, aby też wystawiała je na licytacje dla Majeczki.

- Koleżanka była szczęśliwa, że jej ten pomysł podsunęłam i bardzo się w jego realizację zaangażowała – dodaje nauczycielka.

W restauracji zapłacimy więcej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie