Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Łódzkie kanały: Podziemne miasto kusi domorosłych odkrywców. Wchodzenie do łódzkich kanałów jest śmiertelnie niebezpieczne

Krzysztof Spychała
Krzysztof Spychała
Wejścia do łódzkich kanałów zagradzają potężne kraty.Kilka metrów pod ziemią rozciąga się drugie miasto, o którym sami łodzianie nie wiedzą zgoła nic. Chyba że w przedświątecznym pośpiechu, podążając po ostatnie zakupy przez rynek Manufaktury, akurat przypomną sobie zasłyszaną lub przeczytaną kiedyś informację, dlaczego akurat tutaj idą wzdłuż najdłuższej w Europie fontanny, symbolicznie wyznaczającej przebieg rzeki Łódki.WIĘCEJ ZDJĘĆ I INFORMACJI NA KOLEJNYCH SLAJDACH
Wejścia do łódzkich kanałów zagradzają potężne kraty.Kilka metrów pod ziemią rozciąga się drugie miasto, o którym sami łodzianie nie wiedzą zgoła nic. Chyba że w przedświątecznym pośpiechu, podążając po ostatnie zakupy przez rynek Manufaktury, akurat przypomną sobie zasłyszaną lub przeczytaną kiedyś informację, dlaczego akurat tutaj idą wzdłuż najdłuższej w Europie fontanny, symbolicznie wyznaczającej przebieg rzeki Łódki.WIĘCEJ ZDJĘĆ I INFORMACJI NA KOLEJNYCH SLAJDACH Krzysztof Spychała
Kilka metrów pod ziemią rozciąga się drugie miasto, o którym sami łodzianie nie wiedzą zgoła nic. Chyba że w przedświątecznym pośpiechu, podążając po ostatnie zakupy przez rynek Manufaktury, akurat przypomną sobie zasłyszaną lub przeczytaną kiedyś informację, dlaczego akurat tutaj idą wzdłuż najdłuższej w Europie fontanny, symbolicznie wyznaczającej przebieg rzeki Łódki.

Wpuszczona przed z górą stu laty w kanał o swoim istnieniu Łódka przypomina tylko dolinnym obniżeniem terenu między ul. Drewnowską a pałacem Poznańskiego, a jej ciurkający ledwo, ledwo bieg podejrzeć można przez ażurowe włazy w parku Śledzia. Podobny los nieco później, bo po 1925 roku spotkał i inne łódzkie rzeki, choćby Jasień, Bałutkę, Stoczankę, Dąbrówkę czy Karolewkę. Zamienione w cuchnące ścieki trafiły na swych wielkomiejskich odcinkach pod ziemię, stając się istotnym elementem systemu kanalizacji Lindleya i zabierając ze swym nurtem nieczystości z gęsto zabudowanych obszarów. Na powierzchnię wychynęły z powrotem na ówczesnych peryferiach, płynąc dalej w wybetonowanych korytach.

W sandałach i krótkich spodenkach

Wejścia do podziemnego świata łódzkich rzek przyciągają jak magnes kolejne pokolenia nieopierzonych odkrywców i jedyne, co ich może skutecznie powstrzymać, to wydobywający się stamtąd fetor. Bo już zainstalowane tam kraty niespecjalnie, a ostrzegawcze tablice, że wchodzenie do kanałów grozi śmiercią – w ogóle. Dreszczyk emocji skutecznie zagłusza zdrowy rozsądek. Na YouTube bez problemu można znaleźć filmiki dokumentujące „wyczyny” młodych eksploratorów, od których włos się na głowie jeży Miłoszowi Wice, rzecznikowi Zakładu Wodociągów i Kanalizacji.

– Te nielegalne wyprawy do łódzkich kanałów świadczą o całkowitym braku wyobraźni, wręcz o głupocie – mówi. – Na filmach widać, że wchodzą tam bez żadnej asekuracji, niektórzy są w krótkich spodenkach, w T-shirtach, w sandałkach albo klapkach, bez ochronnych rękawiczek. A wystarczy niewielkie otarcie naskórka, żeby narazić się na zakażenie.

To zresztą może być najlżejszy wymiar kary za lekceważenie ostrzeżeń. Kuszące ceglaną architekturą, zaprojektowane z rozmachem przez Williama Heerleina Lindleya kolektory, na dnie których zazwyczaj ledwo sączy się strumyk wody, potrafią w ciągu kilku minut zmienić się w rwącą rzekę. Wystarczy, że nad położonymi wyżej północno-wschodnimi obszarami Łodzi przejdzie gwałtowniejsza ulewa. To dlatego pracownicy ZWiK wszelkich napraw dokonują wyłącznie zimą, gdy nie ma ryzyka nagłych opadów deszczu i zalania kanałów. Zanim tam wejdą, kolektor jest dokładnie wietrzony, detektorami sprawdza się poziom tlenu, obecność trujących i wybuchowych gazów - siarkowodoru, tlenku węgla, metanu. Wchodzący pod ziemię mają również osobiste czujniki gazu i szelki ratunkowe, a na powierzchni przy otwartym włazie zawsze znajdują się pracownicy asekurujący kolegów.

Ze smatfonem w dłoni

W kanałach nie działają telefony, więc w przypadku urazu czy kontuzji nie ma jak wezwać pomocy. A poślizgnąć się łatwo, bardzo łatwo na pokrytym mułem dnie czy pokonując burzowy przelew. Jak ze złamaną ręką czy nogą wspiąć się po metalowych klamrach kilka metrów w górę, jak odsunąć żeliwną pokrywę włazu, ważącą 40 a nawet 60 kilogramów? O ile nie jest wyposażona w zamki uniemożliwiające otwarcie, zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz... Niektórzy z tych poszukiwaczy przygód za całe wyposażenie mają komórkę, służącą za latarkę, kamerę, i za nawigację. I dużo nadziei, że gdzieś pod włazem złapią sygnał GPS.
Ich „dzieła” wrzucane do sieci zwykle porażają kompletną nieporadnością i... bezmyślnością. Na jednym z YouTubowych filmików autor prezentuje... crocsy na swoich nogach; na innym bohater bez zastanowienia pokazuje, gdzie znajduje się wejście do kanału i jak sforsować kratę.

– Publikowanie w sieci filmów z tych wyczynów to zachęcanie innych do naśladownictwa i narażanie ich na niebezpieczeństwo. Niech jakiś małolat po obejrzeniu filmiku poczuje chęć sprawdzenia, czy i on da radę i wejdzie tam sam, bez żadnych zabezpieczeń, z ledwie świecącą latarką. To gotowy przepis na tragedię – mówi Miłosz Wika, który na kilku bardziej odpowiedzialnych eksploratorach wymógł, by w swoich produkcjach zawarli ostrzeżenie, że wchodzenie do kanałów jest i zabronione, i śmiertelnie niebezpieczne.

Zakazany owoc, rzecz jasna, kusi. Ale może przyszły Indiana Jones łódzkich kanałów namówi najpierw rodziców na zwiedzanie „Dętki” pod placem Wolności, gdy zostanie po pandemii otwarta. A chwilowo może w internecie znaleźć filmy o łódzkich rzekach i kanałach zrobione przez ZWiK. Na nich przynajmniej coś widać.

"OSOBOWOŚĆ ROKU 2020 – zobacz nominowanych w kategorii polityka, samorządność i społeczność lokalna w województwie łódzkim >> SPRAWDŹ WYNIKI GŁOSOWANIA <<

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany