ŁKS. Krzysztof Przytuła tworzy kadrę na ekstraklasę. Na celowniku Japończyk

p
Ostra krytyka ostatnich transferowych niewypałów dyrektora sportowego ŁKS Krzysztofa Przytuły nie zraża samego zainteresowanego. Działa dalej dla dobra (?) ŁKS

Jak podaje weszło.pl do łódzkiego klubu ma trafić skrzydłowy Stomilu Olsztyn, Japończyk Koki Hinokio. Władze ŁKS miały już złożyć oficjalną ofertę, trochę większą niż 250 tysięcy złotych. Tegoroczny bilans 20-letniego piłkarza w I lidze to cztery gole i trzy asysty w 27 spotkaniach.

Kłopot polega na tym, że Koki to piłkarz, który nie posiada paszportu Unii Europejskiej. ŁKS ma w tej chwili trzech takich graczy. Są to: Brazylijczyk Ricardinho, Serb, Dragoljub Srnić i Nigeryjczyk, Kelechukwu Ibe-Torti. W I lidze na boisku może przebywać jeden taki zawodnik. W ekstraklasie takie limity nie obowiązują. Widać z tego, że Krzysztof Przytuła zabrał się za tworzenie ligowej kadry na grę w ekstraklasie!

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

18 maja, 19:56, srts kserodzew 2015:

Wydmuchaj nosek, bo do dziś kiła starego w nim siedzi.

18 maja, 20:01, cwe.le z ap:

uuuu zadziwiasz doświadczeniem ...ofiara złego dotyku ? tatko znów dotykał spoconymi łapkami ?



Główna

Najnowsze

Wideo

Sport.pl

Sport

Wiadomości

Korupcja wygrała: Zagłębie w Ekstraklasie, Arka i Widzew w I lidze, czy będzie baraż? Sport

Korupcja wygrała: Zagłębie w Ekstraklasie, Arka i Widzew w I lidze, czy będzie baraż?

Jacek Sarzało, Artur Brzozowski, cg

23.07.2008 00:00

Trybunał Arbitrażowy przy PKOl anulował degradację Widzewa za korupcję i wstrzymał na miesiąc karę dla Zagłębia Lubin, które również miało spaść z ekstraklasy za ustawianie meczów. PZPN radził w środę, co z tym zrobić, ale decyzje mają zapaść dopiero w czwartek. Także o ewentualnym barażu i... odwołaniu zaplanowanej na ten weekend inauguracji ligi!....pamiętasz wiejski kółku? A teraz skocz matce po wino bo ci z pragnienia uschnie i nie będziesz miał z kim ulic przejmować.

G
Gość
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

18 maja, 19:56, srts kserodzew 2015:

Wydmuchaj nosek, bo do dziś kiła starego w nim siedzi.

18 maja, 20:01, cwe.le z ap:

uuuu zadziwiasz doświadczeniem ...ofiara złego dotyku ? tatko znów dotykał spoconymi łapkami ?

Leć już matce po to wino bo ci uschnie z pragnienia. I z kim będziesz ulice zamiatał i przejmował!? Przypomnij sobie jak to wasz mafijny Boss Boniek załatwił wam grę w pierwszej lidze a powinniście wylądować w drugiej, koszerny dziadu!

c
cwe.le z ap
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

18 maja, 19:56, srts kserodzew 2015:

Wydmuchaj nosek, bo do dziś kiła starego w nim siedzi.

uuuu zadziwiasz doświadczeniem ...ofiara złego dotyku ? tatko znów dotykał spoconymi łapkami ?

c
cwe.le z ap
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

18 maja, 19:55, srts kserodzew 2015:

Jesteś przykry z swoimi wywodami, rozumiesz? dobra z swoimi wypocinami, jak smród z twojej latryny.

Cyganie i Ukry pozdrawiają twoją matkę.......krzywą Ździśkę ........podobno bardzo tania.

s
srts kserodzew 2015
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

Wydmuchaj nosek, bo do dziś kiła starego w nim siedzi.

c
cwe.le z ap
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:51, Sędzia Dred:

Na przełomie roku ukarano Widzew Łódź – degradacją o jedną klasę rozgrywkową (nadal nie wiadomo czy Widzew spadł z pierwszej ligi czy nie i czy zostanie zdegradowany tym samym do drugiej czy trzeciej ligi). Klub musi też zapłacić 35 tysięcy złotych grzywny, w kolejnym sezonie czeka go na początku sześć punktów ujemnych. Widzew miał „ustawić” wyniki 12 meczów, kara nie jest prawomocna. Także nie jest prawomocna kara wobec Zagłębia Lubin (kupienie wyników 4 meczów – prokuratura twierdzi, że było ich 9), ukaranego degradacją o jedną klasę rozgrywkową, 100 tysiącami złotych grzywny i 10 ujemnymi punktami. Pierwszy raz w historii polskiego futbolu ukarano za korupcję aktualnego mistrza Polski. Klub nie może też zagrać w europejskich pucharach (PZPN nie zgodziło się na występy w Intertoto)

najważniejsze fragmenty meczu ostatniej kolejki w sezonie 1992/93 – ŁKS podejmował Olimpię Poznań. Łodzianie walczyli wciąż o mistrzostwo Polski z Legią Warszawa, która w tym czasie grała w Krakowie z Wisłą. O losach tytułu zadecydował lepszy bilans bramkowy zespołu ze stolicy. Drużyna Janusza Wójcika wygrała na wyjeździe 6:0, podczas gdy ŁKS pokonał u siebie Olimpię 7:1. O kolejce rozegranej 20 czerwca 1993 roku zaczęto później mówić: "niedziela cudów". Decyzją PZPN mistrzem został ostatecznie trzeci w tabeli Lech (punkt straty, remis 3:3 w ostatniej kolejce z Widzewem).........tylko mi powiedz ze to były czyste mecze .....hahahhahaha tak tak nik was nie złapał......rozumie

s
srts kserodzew 2015
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

Jesteś przykry z swoimi wywodami, rozumiesz? dobra z swoimi wypocinami, jak smród z twojej latryny.

s
srts 2015 k*rwia
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

18 maja, 19:52, cwe.le z ap:

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

Wybacz, ale ten którego opisujesz, zlał się w ci*pę twojej starej

G
Gość
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

W polskiej piłce rzekomo od jakiegoś czasu jest już „czysto”, ale wciąż trwają różnego rodzaju śledztwa i procesy karne za grzechy z przeszłości. Dziś media podały, że za korupcję ukarany został m.in. wychowanek Widzewa i były reprezentant Polski, Radosław M.

„Piłkarz został ukarany za czasów gry w GKS Bełchatów, a postępowanie przeciwko niemu (i innemu graczowi) toczyło się od dłuższego czasu. Akt oskarżenia został wysłany do Sądu Rejonowego w Bełchatowie we wrześniu ubiegłego roku. Radosław M., który 15-krotnie występował w reprezentacji Polski, będąc w pewnym okresie nawet jej podstawowym zawodnikiem, zdążył w tym czasie zakończyć już karierę” – podaje onet.pl.

W sumie o korupcję w GKS Bełchatów oskarżonych zostało 29 osób. M. miał brać udział w 22 ustawionych meczach. W sezonie 2004/2005 bełchatowianie awansowali do ekstraklasy właśnie kosztem Widzewa, który zajął czwarte miejsce w tabeli i później zaliczył nieudany baraż z Odrą Wodzisław.

c
cwe.le z ap
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

18 maja, 19:49, Gość:

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

imbecyl to cię zrobił ...i spartolil robotę.....

S
Sędzia Dred
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

Na przełomie roku ukarano Widzew Łódź – degradacją o jedną klasę rozgrywkową (nadal nie wiadomo czy Widzew spadł z pierwszej ligi czy nie i czy zostanie zdegradowany tym samym do drugiej czy trzeciej ligi). Klub musi też zapłacić 35 tysięcy złotych grzywny, w kolejnym sezonie czeka go na początku sześć punktów ujemnych. Widzew miał „ustawić” wyniki 12 meczów, kara nie jest prawomocna. Także nie jest prawomocna kara wobec Zagłębia Lubin (kupienie wyników 4 meczów – prokuratura twierdzi, że było ich 9), ukaranego degradacją o jedną klasę rozgrywkową, 100 tysiącami złotych grzywny i 10 ujemnymi punktami. Pierwszy raz w historii polskiego futbolu ukarano za korupcję aktualnego mistrza Polski. Klub nie może też zagrać w europejskich pucharach (PZPN nie zgodziło się na występy w Intertoto)

d
dziej się na galerze
18 maja, 19:28, Gość:

z niebiescy.pl

historia zgody z Widzewiakami ma właściwie dwa akordy. Pierwszy-gdy istniała w latach 80-tych i drugi, gdy istnieje obecnie. Fani Ruchu w ten sposób złamali stereotyp i zdanie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi... Gdy przybijano po raz pierwszy zgodę z Widzewem, był to drugi (zaraz po Wiśle) tak dobry układ fanów z Chorzowa. Owszem, była to zgoda typowo pijacka, gdyż Widzew w tamtych czasach nie był jeszcze tak silną ekipą, jaką stał się w latach późniejszych. Mimo to w Chorzowie Widzew był bardzo lubiany. "Niebiescy" szczególnie zapamiętali przyjazdy na zgodę całych hord fanek Widzewa-z tym jednoznacznie kojarzą tamte czasy zgody z RTS-em. Co się działo podczas cementowania takiej sztamy nie trzeba chyba mówić.

Sąd wydał wyrok w sprawie, o której pisaliśmy na łamach portalu Gloswielkopolski.pl kilka miesięcy temu. Uprowadzenie, brutalne pobicie, a w końcu zgwałcenie mężczyzny przy użyciu wibratora – za to poznański Sąd Okręgowy skazał we wtorek Bartosza N., członka „Young freaks”, bojówki Lecha Poznań. Dostał 9 lat więzienia. Choć sąd uznał go za głównego organizatora przestępstwa, surowiej potraktował drugiego uczestnika gwałtu Piotra Z., którego skazano na 14 lat więzienia. W gwałt i pobicie byli zaangażowani jeszcze inni mężczyźni, ale mieli na głowie kominiarki. Nie ustalono ich nazwisk. - To było okrutne działanie, zaplanowane, z dużą determinacją i zaangażowaniem oskarżonych. Za nic mieli ofiarę jako człowieka – uzasadniała wyrok sędzia Agnieszka Kędzierska.

Do przestępstwa doszło w 2015 roku. Bartosz N., zwany „Lola”, członek bojówki Lecha Poznań, miał wtedy zorganizować uprowadzenie swojego znajomego. Do pomocy wziął recydywistę „Krzywego”, czyli Piotra Z., który jakiś czas temu zmienił nazwisko. Być może dlatego, że był wielokrotnie karany za rozmaite przestępstwa.

G
Gość
18 maja, 18:22, ap miszcz:

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

18 maja, 18:50, Gość:

dowody ????????? powiedzieć to sobie każdy może wszystko żeby kogoś oczernić

18 maja, 18:54, fryzjer:

Tomasz Cebula ....wasz piłkarz. To jego słowa. Poczytaj w necie.

18 maja, 19:27, Gość:

były piłkarz który nie wiadomo w jakich warunkach rozstał sie z klubem i mógł sobie wymyslac rózne bajeczki

Nie tłumacz temu imbecylowi, on wie swoje, historię zaklina pod ich modłę, a jako jedni z niewielu w Polsce byli ukarani za korupcję.

Ł
Łodzianin
18 maja, 19:28, Wacek ŁKS:

Co sądzicie o przejęciu okolicy Górniaka chodzi mi o takie ulice jak Grabowa Zarzewska Słowiańska Lubelska itp .

Wacuś, nie pij, mylisz literki. srts

G
Gość

z niebiescy.pl

historia zgody z Widzewiakami ma właściwie dwa akordy. Pierwszy-gdy istniała w latach 80-tych i drugi, gdy istnieje obecnie. Fani Ruchu w ten sposób złamali stereotyp i zdanie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi... Gdy przybijano po raz pierwszy zgodę z Widzewem, był to drugi (zaraz po Wiśle) tak dobry układ fanów z Chorzowa. Owszem, była to zgoda typowo pijacka, gdyż Widzew w tamtych czasach nie był jeszcze tak silną ekipą, jaką stał się w latach późniejszych. Mimo to w Chorzowie Widzew był bardzo lubiany. "Niebiescy" szczególnie zapamiętali przyjazdy na zgodę całych hord fanek Widzewa-z tym jednoznacznie kojarzą tamte czasy zgody z RTS-em. Co się działo podczas cementowania takiej sztamy nie trzeba chyba mówić.

Dodaj ogłoszenie