ŁKS - Korona 2:0. Łodzianie ponownie liderem pierwszej ligi. Znów hiszpańskie gole

Jan Hofman
Jan Hofman
W zaległym spotkaniu dziewiątej kolejki piłkarskiej pierwszej ligi ŁKS pokonał 2:0 Koronę Kielce. Dzięki temu zwycięstwu, dziewiątemu w tym sezonie, łodzianie powrócili na pierwsze miejsce w tabeli. Znów wszystkie gole dla drużyny z al. Unii zdobyli hiszpańscy piłkarze.

Prezent bramkarza

Początek meczu był nerwowy w wykonaniu obydwu drużyn, ale nie znacznie lepiej prezentowali się łodzianie. Piłkarze ŁKS próbowali spokojnie konstruować akcje, ale brakowało dokładnego, ostatniego podania. Na szczęście z pomocą przyszedł bramkarz Korony. Nie wiedzieć czemu Marek Kozioł zapragnął zabawić się w stopera. Wybiegł daleko poza pole karne i pewnie myślą, że uda mu się przerwać akcję ełkaesiaków. Nieracjonalne zachowane golkipera gości doskonale wychwycił Michał Trąbka i szybki podaniem skierował piłkę do Pirulo wbiegającego w pole karne. Hiszpan nie miał problemów ze skierowaniem piłki do pustej bramki kieleckiej drużyny.
Korona tylko raz poważnie zagroziła bramce ŁKS. Jacek Kiełb wymanewrował w polu karnym Macieja Wolskiego i Pirulo i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem ŁKS. Silnie strzelił, lecz Arkadiusz Malarz spisał się wyśmienicie, wybijając pikę w pole.

Na początku drugiej części spotkania ŁKS dał się wciągnąć w chaotyczny futbol. Na szczęście nie trwało to długo. W 54 minucie było już 2:0. Kapitalnym podaniem popisał się Pirulo. Piłkę w polu karnym przejął Corral i mając przed sobą tylko bramkarza Korony nie zmarnował sytuacji. Płaskim strzałem umieścił ją w siatce rywala.

Piękna akcja

Gdyby łodzianie zdobyli gola w 67 minucie, to bez wątpienia byłyby on pokazywany we wszystkich telewizjach świata. Hiszpańskie trio ŁKS, Pirulo, Dominguez i Corral przeprowadziło koronkową, pełną fajerwerków technicznych akcję. Ostatecznie piłka trafiła do Pirulo, ale jego strzał nie był celny. Wielka szkoda, by akcja zasługiwała na szczęśliwe zakończenie.

Później jeszcze ŁKS wypracował trzy klarowne sytuacje, ale Pirulo i dwukrotnie Łukasz Sekulski nie zdołali pokonać bramkarza Korony.

W łódzkiej drużynie zabrakło kontuzjowanych Rozwandowicza, Gryszkiewicza oraz wracającego do zdrowia Dąbrowskiego.

ŁKS - Korona 2:0 (1:0)

1:0 - Pirulo (14)
2:0 - Corral (55)

ŁKS Łódź: Malarz – Wolski (85, Klimczak), Moros, Sobociński, Dankowski – Pirulo (89, Kelechukwu), Dominguez, Tosik, Sajdak, Trąbka (72, Nawotka) – Corral (72, Sekulski).

Korona Kielce: Kozioł – Szarek, Tzimopoulos, Szywacz, Kordas – Podgórski (63. Łysiak), Gąsior (80. Basiuk), Kaczmarski (80. Petrović), Długosz (72. Firlej), Kiełb – Thiakane (72. Lisowski)

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Nudne zwycięstwa są odzwierciedleniem przepaści pomiedzy ŁKSem i resztą drużyn. Nudźmy sie dalej.

G
Gość

2-3 gole spokojnie jeszcze mógł ŁKS strzelił.troche martwi tyle zmarnowanych sytuacji i te podania ostatnie do napastników które nie dochodzą w dogodnych sytuacjach

G
Gość

No wreszcie ta piłka chodzi. Dalekie przeżuty, odegranie z pierwszej piłki pod bramką przeciwnika.

Trener Stawowy się wykazał

Dodaj ogłoszenie