Liga Europy. W czwartek rewanżowe półfinały. Wciąż można aplikować o bilety na finał w Gdańsku

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Edinson Cavani
Edinson Cavani PAUL ELLIS/AFP/East News
W czwartek poznamy finalistów Ligi Europy. Wciąż realny jest angielski finał. Manchester United będzie bronił solidnej zaliczki w wyjazdowym meczu przeciwko Romie. Z kolei Arsenal musi odrobić straty z pierwszego meczu z Villarrealem. Do piątku można aplikować o bilety na finał LE w Gdańsku.

Znakomitą zaliczkę przed rewanżem wypracowali sobie piłkarze Manchesteru United, którzy choć przegrywali u siebie z AS Romą 1:2, po kanonadzie w drugiej połowie wygrali ostatecznie 6:2.

ZOBACZ TEŻ:

Rzymianie potrafią odrabiać straty na Stadionie Olimpijskim jak mało kto. W 2018 r. pokonali FC Barcelonę 3:0 i dzięki bramce zdobytej na wyjeździe awansowali do półfinału Ligi Mistrzów. Obecnie nastroje w szatni nie są jednak zbyt bojowe. Wilki nie wygrały od 11 kwietnia (cztery porażki i dwa remisy), w Serie A zajmują dopiero siódme miejsce bez realnych szans na jego poprawienie. Posadą zapłaci za to portugalski trener Paulo Fonseca, którego po zakończeniu sezonu zastąpi jego rodak, Jose Mourinho.

Sytuacji nie poprawia plaga kontuzji. Wykluczeni z gry są m.in. Pau Lopez, Leonardo Spinazzola, Amadou Diawara, Jordan Veretout, Stephan El Shaarawy, Carles Perez i pauzujący przez cały sezon Nicolo Zaniolo. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują więc na pierwszy finał dla Czerwonych Diabłów od 2017 r. Ole Gunnar Solskjaer z pewnością nie zlekceważy jednak rywali i wyśle do boju mocny skład.

– Nic nie jest jeszcze przesądzone. W pierwszej połowie popełniliśmy dwa błędy, za które Roma błyskawicznie nas ukarała. To nie może się powtórzyć w rewanżu – zapewnia pomocnik MU Paul Pogba.

ZOBACZ TEŻ:

O drugie miejsce w finale Arsenal powalczy z Villarrealem. Po niespełna godzinie pierwszego spotkania wydawało się, że Kanonierzy nie będą mieli w rewanżu czego szukać. Przegrywali bowiem 0:2 i grali w osłabieniu. Gol Nicolasa Pepe z rzutu karnego dał im jednak nadzieję na odrobienie strat. Zwłaszcza, że w czwartek zagrają na własnym terenie, a goście będą osłabieni brakiem ich lidera w pomocy, Etienne Capoue, który pauzuje za kartki.

– Jeśli już trzeba przegrać, to 1:2 jest chyba najlepszym możliwym wynikiem. Jestem przekonany, że możemy odwrócić losy tego dwumeczu – zapewnia trener Arsenalu Mikel Arteta.

– Rywale wyjechali od nas z nadzieją na awans. Powinniśmy byli ich z niej wyleczyć – żałuje pomocnik Manu Trigueros.

– W rewanżu zagramy tak samo. Chcemy kontrolować mecz i pokazać nasz charakter – dodaje trener Villarrealu Unai Emery, który Ligę Europy wygrał już trzy razy (z Sevillą).

ZOBACZ TEŻ:

Oba czwartkowe półfinały o godz. 21., transmisje w Polsacie Sport Premium 1 (Roma – United) i 2 (Arsenal – Villarreal).

Do godz. 14. w piątek można aplikować o bilety (maksymalnie dwa) na finał, który odbędzie się 26 maja w Gdańsku. Do otwartej sprzedaży trafi ok. 2000 wejściówek w cenach 40-130 euro. Na trybuny wejdzie łącznie ok. 9500 kibiców.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Kto wygra Ligę Europy 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Odpadamy, jedziemy do domu. "Studio Kadra" po meczu Polska - Szwecja

Wideo

Materiał oryginalny: Liga Europy. W czwartek rewanżowe półfinały. Wciąż można aplikować o bilety na finał w Gdańsku - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie