reklama

Kobieta w ciąży była bita przez partnera bo ten... znalazł sobie inną

Materiał informacyjny Ministerstwa Sprawiedliwości Zaktualizowano 
Karolina była szczęśliwa, gdy dowiedziała się, że po raz drugi zaszła w ciążę z ukochanym mężczyzną. Niestety okazało się, że jej partner znalazł sobie inną kobietę. A to był dopiero początek piekła młodej kobiety.

Przemoc domowa – kiedy nic nie zapowiada tego co się stanie

Przemoc w domu zawsze jest koszmarem. Zdarza się jednak, że ten koszmar pojawia się nagle, zupełnie niepostrzeżenie i wywraca cały świat do góry nogami. Właśnie tak czuła się Karolina, którą spotkała wyjątkowo okrutna przemoc ze strony partnera.

Początkowo nic nie zapowiadało, że tak mogą potoczyć się ich losy. Poznali się, zakochali, Karolina zaszła w ciążę i urodziła pierwsze dziecko. Niedługo później okazało się, że będzie mamą po raz drugi. Jednak zamiast odwzajemnionego szczęścia, dostała ze strony partnera ból i cierpienie wywołane przemocą domową.

- Pani Karolina była na policji, by złożyć zeznanie i tam dowiedziała się o naszym ośrodku. My współpracujemy z policją, kuratorami, wszystkimi, z kim się da. Stąd trafiła do nas – mówi Łukasz Gawlik, koordynator projektu Funduszu Sprawiedliwości w Caritasie Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej.

Dlaczego Karolina została ofiarą przemocy domowej?

Zło pojawiło się, kiedy jej partner poznał inną kobietę. Nagle stał się opryskliwy, agresywny — najpierw słownie, psychicznie, a następnie również fizycznie. Zaczął bić Karolinę, znęcać się nad nią. Zdarzało się, że uderzał ją w brzuch, kiedy była już w ciąży z drugim dzieckiem. Niszczył też należące do niej przedmioty, odłączał prąd, chował lub wyrzucał jej rzeczy.

- Uzasadnienie wyroku rozwodowego ma 25 stron – komentuje Łukasz Gawlik.

Przemoc domowa, to koszmar, z którego ciężko się wyrwać

W końcu jednak Karolina postanowiła poszukać pomocy. To była dla niej trudna decyzja.

- Trochę to trwało, zwykle też tak jest, że ofiary przemocy domowej nie zgłaszają się do nas od razu. W końcu jednak pani Karolina odważyła się, by zawalczyć o siebie. Przyznaliśmy dla niej i dla jej pierwszego dziecka pomoc psychologiczną - to u nas jest pierwsza rzecz, którą robimy.

To jest też warunek udzielania dalszej pomocy, np. finansowej — chęć tych ludzi poszkodowanych do „złapania równowagi” i pracy nad problemami. Następnie dołączył prawnik i później pani otrzymała od nas bony żywieniowe oraz na chemię i ubrania – wylicza Łukasz Gawlik. Jak dodaje, pomoc taka jest finansowana ze środków Funduszu Sprawiedliwości, więc jest udzielana pokrzywdzonym nieodpłatnie.

- W ramach projektu z Funduszem Sprawiedliwości zorganizowaliśmy pani Karolinie z dziećmi – już po urodzeniu drugiego dziecka - wyjazd do hotelu na kilka dni, żeby odpoczęli. Tam też mieli spotkanie z psychologiem. Wszystko, co mogliśmy dać, to ta pani od nas dostała. Wysłaliśmy dzieci oraz matkę na kurs języka angielskiego, w ramach podnoszenia kwalifikacji – mówi Łukasz Gawlik. - Całą pomoc, którą wymieniłem, ofiara przemocy domowej otrzymała od nas w ramach Funduszu Sprawiedliwości – wskazuje.

Co teraz dzieje się z ofiarą przemocy domowej i jej byłym już partnerem?

Sprawa jest w sądzie. Zrobiliśmy dopłatę okresową do zobowiązań czynszowych, do wynajmu mieszkania. W tym roku kupimy jeszcze tej pani pralkę. Teraz ofiara z dziećmi mieszka w innym mieszkaniu, jest odcięta od sprawcy. Widać po jej stanie zewnętrznym, że funkcjonuje o wiele lepiej. Znalazła pracę i stanęła na nogi – mówi Łukasz Gawlik.

Skąd pieniądze na działania Funduszu Sprawiedliwości?

Fundusz Sprawiedliwości, zreformowany dzięki ministrowi Zbigniewowi Ziobro, dysponuje budżetem liczonym w setkach milionów zł. Te pieniądze pochodzą m.in. z nawiązek nakładanych przez sądy na skazanych, „dorzucają się” też więźniowie, którzy pracują podczas odbywania kary – część z ich wynagrodzeń trafia na konto Funduszu.

Pieniądze kierowane są do organizacji, które stają do konkursu o granty. Ostateczną decyzję o tym, kto dostanie środki, podejmuje resort sprawiedliwości.

W kraju działa już 51 regionalnych ośrodków pomocy Funduszu Sprawiedliwości. Docelowo ma być 60. Tę sieć uzupełnia 190 punktów lokalnych, a ma być ich aż 300. Wystarczy się do nich zgłosić – przyjść, napisać maila, zadzwonić. Pierwszym krokiem w pomocy jest zwykle spotkanie z osobą pierwszego kontaktu, a po przeanalizowaniu sytuacji pokrzywdzona osoba otrzymuje odpowiednio pomoc prawną, materialną czy np. psychologiczną.

Okręgowy Ośrodek Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem w Koszalinie mieści się w siedzibie Caritasu Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej przy ulicy Biskupa Czesława Domina 8 w Koszalinie.

Adresy i kontakty do ośrodków dla pokrzywdzonych w całej Polsce są dostępne na stronie Funduszu https://www.funduszsprawiedliwosci.gov.pl

Można również zadzwonić i uzyskać wstępną poradę oraz adres najbliższego ośrodka (Linia Pomocy Pokrzywdzonym 222 309 900).

Lista punktów pomocy jest też dostępna na interaktywnej mapie: https://www.funduszsprawiedliwosci.gov.pl/pl/znajdz-osrodek-pomocy/

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie