18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 03godz.
  • 46min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Zobacz, ile jest sera w serze i co jest ukryte w wędlinach?

Bohdan Dmochowski
Gdzie jest najdroższa woda? - W kiełbasie. Ten dowcip z ponadtrzydziestoletnią brodą nie stracił na aktualności. Kiełbasożercy twórczo go nawet rozwinęli. I z lubością przytaczają ponoć autentyczny dialog spod płonącej łódzkiej kamienicy.

Kiedy w hydrancie zabrakło wody i strażak rozpaczliwie oznajmił, że nie ma czym gasić, ktoś z tłumu gapiów miał zawołać: - Kiełbasą, pani sikawkowy, kiełbasą!
Dla Marka Michalaka, dyrektora Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Łodzi, woda w wędlinach to oczywista oczywistość. Podobnie uważa każdy klient. Natomiast problem polega na tym, że nierzadko jest jej w wędlinach, konserwach i innych przetworach mięsnych dużo więcej, niż mięsa właśnie. W skrajnych przypadkach nawodnienie jest tak duże, że z pęta zwyczajnej średnio krzepka gospodyni wykręciłaby szklankę H2O gołymi rękami.


Dwa kilogramy chemii na głowę

Ale ten eksperyment jej się nie uda, bo owe pęto jest naszpikowane preparatem zaszyfrowanym symbolem E450. Po ludzku - zagęstnikiem. W tym pęcie jest także średnio od kilka do kilkunastu innych, spreparowanych przez chemików od żywności dodatków, w naturze raczej niespotykanych: sztucznych barwników, mieszanek aromatyzujących, spulchniaczy, stabilizatorów, regulatorów kwasowości, konserwantów i czort jeden wie, co jeszcze.

Aż 2000 dodatków chemicznych do żywności stosują kraje Unii Europejskiej, w tym oczywiście producenci polscy. Badacze obliczyli, że statystyczny obywatel UE zjada rocznie aż 2 kg chemicznych dodatków do żywności!
- Te substancje dodawać można, ale ich rodzaj i udział procentowy powinny być podane na etykiecie do wiadomości klienta - zastrzega Marek Michalak.
Że wielu producentów, dystrybutorów i właścicieli sklepów na te nakazy gwiżdże, najlepiej widać na rynkach i...w niektórych hipermarketach. Na bazarku przy ul. Wodnej kiełbasa biała surowa po 9 zł kilogram jest - według ustnych zapewnień sprzedawczyni - w 80 procentach z mięsa, co rozbawiło Liliannę Tenderendę, zastępcę naczelnika wydziału kontroli artykułów żywnościowych, która tak taniej kiełbasy z gatunkowego mięsa w życiu nie spotkała. To samo można by rzec o rynkowym mięsie mielonym ponoć z przedniej wołowiny i wieprzowiny, w którym gołym okiem widać posiekane ścięgna, tłuszcz, skórki, a nawet rozdrobnione maszynowo kości.

Naturalne tylko dziury
Oto kilka przykładów z ostatnio przeprowadzonych kontroli. W jednej z konserw mięsnych było tylko 12 proc. mięsa, a resztę jego masy stanowiła soja, woda, spulchniacze i inne chemiczne wynalazki. W kilogramie mrożonej ryby było ponad 30 dag glazury, czyli lodu. Wolnoamerykanka panuje w wędlinach. Bywa, że zamiast 20 - 30 proc. wody, jest 70 proc. albo i więcej.
Zaś to, co wyrabiają niektórzy dystrybutorzy i handlowcy z branży nabiałowej przekracza wszelkie granice przyzwoitości.
- Sery są szczególnie często opatrywane zafałszowaną informacją o ich składzie - ostrzega klientów pani Lilianna. - Ostatnio eliminowaliśmy sery żółte ze śladowym, jednoprocentowym udziałem mleka, robione z tłuszczów roślinnych, utwardzanych odpowiednio i barwionych. Skutecznym lepem są nazwy. Jeśli coś, co udaje ser nazywa się "Ser dworski", to sugeruje sprzedawca klientowi, że ma przed sobą ser robiony według starej receptury, czyli prawie w stu procentach z dojrzewającego mleka jak to na dworach bywało, ale on kłamie - oburza się inspektorka.
Kara nakładana na właścicieli sieci handlowych i hurtowników, którzy wprowadzają do obrotu produkty z zafałszowanymi informacjami o ich składzie, są wysokie. Ostanio - podaje dla przykładu dyrektor WIIH - właściciel sieci sklepów zapłacił za takie praktyki z niby-serami 180 tysięcy złotych kary. W jego przypadku była to recydywa.
Na temat innych przekrętów owego "serarza" można tylko spekulować. Faktem jest, że pseudosery wciskane przez niego łodzianom nosiły bardzo smakowite nazwy: "Ser ułański" "Ser dworski", "Dziurawy szwajcar". Prawdziwe były tylko te dziury.

***
Przepis na zdrowy ser żółty
1 kg białego sera, 1 l mleka, pół kostki margaryny, 2 łyżeczki octu, 2 łyżeczki sody oczyszczonej, 3 żółtka.
Mleko wlać do garnka, pokruszyć do niego biały ser i przez 10-15 minut podgrzewać do momentu uzyskania czegoś w rodzaju gumy o ciągnącej się konsystencji. W oddzielnym rondelku rozpuścić margarynę, połączyć ją z octem i solą, dokładnie wymieszać. Na sitko wyłożyć masę serową, odcisnąć ją z nadmiaru wody, ser połączyć z roztopioną, lekko wystudzoną margaryną, wymieszać i ponownie podgrzać. Następnie w garnuszku mieszamy żółtko z sodą oczyszczoną, połączyć z masą serową, całość znów dokładnie wymieszać i przelać do przygotowanej wcześniej formy. Jemy po wystygnięciu.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

L
Leo

Piszę już ostatni raz bo mam stan przed zawałowy od kompetencji naszych urzędników.
Przepis podawania składu na etykiecie wyrobów sprzedawanych luzem (szczególnie wędlin) obowiązuje od roku 2004, tylko go wszyscy olewają i nikt go nie egzekwuje, ąz tu nagle w 2012 roku Szef WIJH odkrywa go, brawo wreszcie w przyszłym tygodni dają Noble jest realna szansa.
Po drugie Grecki kanapkowy ze zdjęcia nie ma na etykiecie słowa "ser" więc serem nie jest i nie musi spełniać wymagań prawnych dla sera. Zgadzam się jest to zręczne ominięcie prawa, ale do póki ktoś nie ustali interpretacji, że jak wyglądem przypomina ser i leży na półce obok serów to jest to wprowadzanie konsumenta w błąd, tak długo będziemy robieni w balona. (podst. prawna artykuł 16 rozp. WE 178/2002).
Do czytelników Ekspresu CZYTAJCIE ETYKIETY ZE ZROZUMIENIEM

L
Leo

Bardzo mnie ten artykuł zeźlił. Jestem za tym, żeby inspekcje goniły oszustów z całą mocą prawa za przekręty w znakowaniu. Ale Inspekcja też musi być kompetentna, tak jak znakowanie uczciwe. Tu cytuję "Te substancje dodawać można, ale ich rodzaj i udział procentowy powinny być podane na etykiecie do wiadomości klienta - zastrzega Marek Michalak."
Panie Marku jaki przepis Pan przywołuje? Bo z mojej wiedzy wynika, że podaje się dodatki w składzie wyrobu, ale nikt nie mówi żeby pisać udział procentowy nowe przepisy WE tj rozp. 1169/2011 też tego nie zmieniają. Mało tego można napisać E330 regulator kwasowości i można napisać kwas cytrynowy-regulator kwasowości. I oba są poprawne. Co robi producent żeby nie było "E"? Pisze to drugie. Więcej już nie piszę, bo szkoda mojego zdrowia i pieniędzy.

L
Leo

No nie teraz doczytałem przepis na żółty ser z margaryny, no cudo tylko 30 lat temu. I co to ma wspólnego z serem podpuszczkowym? Chyba PIH ten przepis podał?

L
Leo

Ponieważ rząd podjął działania w celu skonsolidowania inspekcji zajmujących się ogólnie rzecz biorąc żywnością, a jest ich obecnie 6, w różnych zakresach oczywiście. Po konsolidacji ma zostać jedna do spraw bezpieczeństwa i jakości żywności. To inspekcje nie pewne swojego bytu w przyszłości mają teraz ciśnienie, żeby pokazać społeczeństwu jakie to one są skuteczne i jak dbają o społeczeństwo. Ni teraz widać że jedni drugim wchodzą w paradę. To co opisano w artykule ewidentnie kontroluje IJHARS, a PIH próbuje się wpasować w melodię jak to nas producenci oszukują. Dochodzi już do takiej paranoi, że jak inspekcja nic nie wykryje niedozwolonego (konserwanty, słodziki itp nie deklarowane w składzie) to kwestionuje się cechy organoleptyczne wyrobu bo w innym przypadku koszty badań pokrywa inspekcja. Wolałbym żeby konsumenci byli uczciwie informowani przez media o tym z czego się robi żywność, bez zbędnej demagogii oraz o tym, że to co jest wysokiej klasy handlowej, musi kosztować więcej.

D
Do ...

Dziękujemy za wykład z dziedziny ''dobra jakość''panie profesorze,szkoda tylko że na temat języka ojczystego wie pan tak mało,praktycznie nic.

k
k

Jak zrobić ser? Kupujecie mleko od rolnika, mleko pstawiacie w pokojowej temperaturze aby sie zsiadło. Jak się zsiadzie to można je podgrzać i zalać taką samą ilością mleka wrzącego - tak robicie zdrowy ser. Mleko już wiecie skąd brać ;-) Tak paradoksalnie z mleka ze wsi po dniu w lodówce zbiera się śmietanę. A taki litr kosztuje 1,50. I zdrowsze dla nas i dla naszej kieszeni.

...

a i oczywiście żółty ser dorej jakości w lodówce polezy dłóżej i będzie świerzy niż te sztuczne nie wiadomo z czego zrobione szybko sie psują i większośc jest sztywna jak kupi sie wplasterkach ser powinien byc miękki a nie sztywny jak tektura

...

najlepsze żółte sery to sa gołda zwykła i ser królewski z dziurami co prawda ten ser z dziurami zajeżdża ale jest najlepszy a po smaku można się zorjętowac czy jest to dobrej jakości ser no i do takich nie należy!

p
plny

jak się kupuje wędlinę, gdzie kilogram kosztuje poniżej 10 zł, to nie ma się co dziwić, że jest tam sama woda i chemia.

m
masarz

ludzie unikajcie wędlin w których pisze w składzie"mięso oddzielone mechanicznie"tam idzie wszystko skóry korpusy kurze sierść.wiem co mówię.poszukajcie w necie MOM.i wszystko za przyzwoleniem unii.o pasztetach nawet nie mówię z czego są.

m
maciekchn
Przepis na zdrowy ser żółty:
1 kg białego sera ? jaki to zdrowy jak pewnie sie kupi go w markecie z wyprzedaży
a
a skąd MLEKO?

a nie barwioną na biało wodę?

p
przepis fajny, tylko...

skąd wziąć biały SER ????????

Dodaj ogłoszenie