reklama

Zmarnowana szansa piłkarzy ŁKS

Bartłomiej PawlakZaktualizowano 
Marek Saganowski bardzo się starał, ale nie udało mu się zdobyć gola. Łukasz Kasprzak
Piłkarze ŁKS nie wykorzystali ogromnej szansy na zdobycie kompletu punktów, co przybliżyłoby ich do pozostania w ekstraklasie. Łodzianie przez godzinę grali z przewagą jednego zawodnika, lecz mimo kilku okazji nie udało im się pokonać bramkarza Lechii. Mecz na stadionie przy al. Unii zakończył się więc remisem, ale z jednego punktu bardziej cieszyli się goście.

Dla łódzkiej drużyny był to pierwszy mecz z gatunku tych o życie, które mogą zdecydować o pozostaniu ŁKS w ekstraklasie. O ile bowiem porażkę sprzed tygodnia z Polonią Warszawa można było przewidzieć, o tyle na stratę trzech punktów z Lechią drużyna z al. Unii nie mogła sobie pozwolić. Zespół z Wybrzeża to bowiem bezpośredni rywal ŁKS w walce o utrzymanie się w piłkarskiej elicie. Przed meczem goście mieli trzy punkty przewagi i łodzianie mieli zrobić wszystko, by zmniejszyć dystans, a przynajmniej go nie powiększyć...
W meczu ŁKS z Lechią ostrych starć nie brakowało
Tyle że gra ŁKS znów była wielką niewiadomą, bo czy tydzień wspólnej pracy mógł poprawić wydolność ełkaesiaków, którym przed tygodniem sił starczyło do 60 minuty, oraz zgranie drużyny? W porównaniu z pierwszym meczem trener ŁKS Andrzej Pyrdoł i menedżer Piotr Świerczewski w wyjściowej jedenastce dokonali dwóch zmian. Na ławce rezerwowych zostawili Marcina Adamskiego i Grzegorza Bonina. Pierwszego zastąpił Piotr Klepczarek, a drugiego Wojciech Łobodziński, który debiutował w ŁKS. W rezerwie pozostał też Antoni Łukasiewicz, który w tym tygodniu wrócił do Łodzi.
Obie drużyny mecz zaczęły ostrożnie. Na początku inicjatywę przejęli gospodarze, lecz niewiele z niej wynikało. Może poza żółtą kartką dla Vytautasa Andriuskeviciusa za ostre wejście w Łobodzińskiego, co miało swoje konsekwencje później.
Ełkaesiacy pierwszą groźną akcję stworzyli w 14 minucie. Dobrze z lewej strony boiska zacentrował Łobodziński, ale Marcin Mięcel uderzył głową wysoko nad poprzeczką.
Wojciech Łobodziński zadebiutował w drużynie ŁKS. <br>I okazał się jej najlepszym zawodnikiem.
Na odpowiedź gości trzeba było zaczekać tylko chwilę, kiedy Piotr Grzelczak podał na wolne pole do Piotra Wiśniewskiego. Na szczęście, najlepszy strzelec Lechii też nie trafił w bramkę. Ten i kilka następnych ataków gdańszczan pokazało, że największe problemy łodzianie mają po lewej stronie boiska, gdzie często był ogrywany i spóźniony Ronald Gercaliu.
Zdecydowanie lepiej było gdy ŁKS oddalał piłkę od swojego pola karnego. Jedną z ciekawszych akcji w 20 min zainicjował Maciej Iwański, który dalekim podaniem uruchomił Łobodzińskiego, ale Marek Saganowski, choć wygrał walkę o górną piłkę, niewiele mógł zrobić. Później gra się wyrównała, a nawet lekką przewagę osiągnęli lechiści, ale to znów ełkaesiacy stworzyli groźniejszą okazję. W 37 min znów z boku boiska centrował Łobodziński, dośrodkowanie przedłużył jeszcze głową Saganowski, lecz do piłki nie doszedł Mięciel.
Humory kibiców ŁKS poprawiły się chwilę później. Gospodarz nie zdobyli jeszcze pierwszego gola w ekstraklasie po przerwie zimowej, ale to zadanie wydawało się łatwiejsze do zrealizowania, bo boisko za drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną musiał opuścić Andriuskevicius. Duża w tym zasługa Roberta Szczota, który dał się przytrzymać Litwinowi i efektownie upadł. I to chyba był najlepszy występ łódzkiego skrzydłowego przed przerwą. Łodzianie od 40 minuty grali więc w przewadze, a w ich sytuacji to był wymarzony scenariusz.
Do przerwy nic jednak nie udało im się już zrobić, za to drugą połowę rozpoczęli z dużym animuszem. I szybko mogli objąć prowadzenie. W 50 min, po zaskakująco rozegranym rzucie wolnym, w pole karne piłkę wrzucił Szczot, lecz uderzenie Mięciela głową na linii bramkowej zatrzymał Wojciech Pawłowski.
Marek Saganowski bardzo się starał, ale nie udało mu się zdobyć gola.
Przez kolejny kwadrans łodzianom nie udało się stworzyć dobrej okazji, obudził ich za to mocny strzał Marko Bajicia z linii pola karnego. Dwie minuty później najlepszy na boisku Łobodziński przeprowadził indywidualną akcję, lecz także jego strzał lewą nogą minął słupek bramki Lechii.
To mógł być moment, w którym nieprzygotowanym do rundy wiosennej ekstraklasy piłkarzom ŁKS mogło zacząć brakować sił. Ale mimo to dążyli do zdobycia zwycięskiego gola. Ich przewaga była już wyraźna (choć zespół gości też czasem groźnie kontratakował), a największe oblężenie bramki Lechii nastąpiło w ostatnich 10 minutach spotkania. W 82 min podanie wprowadzonego na boisko Pawła Sasina do Saganowskiego zablokował jeden z obrońców Lechii, ale trzy minuty później wydawało się, że gol musi paść. Znów akcję zainicjował Sasin, a wprost na głowę Saganowskiego zacentrował Łobodziński. Kapitana ŁKS na linii pola karnego zatrzymał jednak najlepszy w drużynie gości Pawłowski. Co prawda w tej akcji arbiter odgwizdał spalonego, ale ta interwencja mogła odebrać łodzianom nadzieje na wywalczenie trzech cennych punktów. W końcówce zaskoczyć Pawłowskiego spróbował jeszcze rezerwowy Grzegorz Bonin, ale on także nie uszczęśliwił kolegów i kibiców.
Ełkaesiacy mają czego żałować, bo choć wydostali się ze strefy spadkowej ich sytuacja nie jest wesoła. Jutro swoje mecze rozegrają piętnasta Cracovia (z Jagiellonią) i szesnaste Zagłębie (z Podbeskidziem). Jeśli zwyciężą, ŁKS spadnie na ostatnie miejsce.
Z Abdou Razackiem Traore walczy Piotr Klepczarek.

ŁKS - Lechia Gdańsk 0:0
ŁKS: Wyparło 5 - Gieraga 5 (62, Sasin 3), Klepczarek 5, Łabędzki 5, Gercaliu 3, Łobodziński 7, Laizans 3 (59, Łukasiewicz 1), Iwański 5, Saganowski 6, Szczot 5 (81, Bonin 2) - Mięciel 4..
Lechia: Pawłowski - Deleu, Kozans, Janicki, Andriuskevicius - Wiśniewski, Surma, Bajić (70, Pietrowski), Traore (89, Dawidowski), Wilk - Grzelczak (68, Lukjanovs).
Żółte kartki: Gieraga, Klepczarek (ŁKS) - Andriuskevicius, Wiśniewski, Surma, Bajić, Traore (Lechia).
Czerwona kartka: Andriuskevicius (38 min, Lechia, za drugą żółtą).
Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom).
Widzów 2720.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 15

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

R
RTS

Śmierć Żebrackiej Kur....

Ł
Łodzianin

Do "Sebek" głuptas jesteś Sebuś:-)Może i wygracie jak Piaseckiego za sędziego dostaniecie

S
Sebek

Derby dla ŁKSu

w
wrw

witam czerwone parówy ze zwisewa wypowiadające się na temat inny a nie swojej tęczowej drużynki ś.ż.k

R
RODI

Pejsie na wiosne to was rozjedziemy jak asfalt na drodze walcem.........ole ESTADIO DE GRUZ

1910

Do "łks Łódż dąbrowa"Chłoposzku gdzie ty na Dąbrowie sie bujasz,chyba w parku jak małpa na gałęzi u kolegi na kulfonie.Na wyjazdy latasz ale chyba do żabki po wino ty małoletni psi drążku!Przestań ujadać a bierz babcie,dziadka,ojca,matke,siostre a nawet i sąsiadke i podbij troche frekwencje bo ciency jesteście jak pici kłak i ty i twoi koledzy nadajecie sie na plaster na pi.pe przydupasie

1908

Kasia proszę wrócić do pracy w galerii bo kasy brakuje na koncie bo morze znikniemy z mapy a widzewie zawsze było wiecej

444

ŁKS KLUBEM ŁODZI JEST

l
lks lodz dabrowa

Do 1910 lub 1410 jakos tak JA ZWISLY K U T A S I E z RTS ZWISEW rokicie chodze na wszystkie mecze swojego klubu a nawet podejrzewam ze jezdze czesciej na wyjazdy od ciebie bo ty czerwona wszo w domeczku u mamusi siedzisz zamiast do wawy na polonie jechac!!!!!!!!!!!!!!!!

r
rodowity

do 1910 . najważniejsze 0-1 na tablicy. A juz w kwietniu znów będzie , ale tym razem 1-0 dla gospodarzy

1910

Do "łks Łódż dąbrowa" to przyjdziesz zobaczyć nowy stadion czy kibicować "swojej"drużynie?Z tego co napisałeś to można jasno wywnioskować że chodzi tobie i twoim kolega po szalu o nowy stadion więc po co czekać,jedz sobie do Poznania,Wrocławia czy np Warszawy i tam sobie zrób zdjęcie na nowym fajnym stadionie i wrzuć na NASZĄ KLASĘ a My kibice Łódzkiego Widzewa będziemy z klubem choćby grał na "orliku i w 5 lidze i to nas różni przydupasie:-)Nie mów mi że tak nie jest bo frekwencja u was jest tego niezmiernym przykładem-bez odbioru!

L
LKS LODZ dabrowa

frekwencja bedzie jak bedzie nowy stadion podobnie jest teraz w krakowie poznaniu i gdyni wyniki przyjda w nastepnym sezonie po wzmocnienu budzetu i odpowiedniego przygotowania pilkarzy rozgrywek

d
do ruda

najwiekszy postep jest we frekwencji 2720 ,he,he, ale tlumy

R
RUDA08

ZGADZA SIE,ALE WIDAĆ,ŻE SĄ POSTĘPY.WSZYSCY DO W-WY!

G
Grzesik

Ten mecz powinni wygrać szkoda punktów

Dodaj ogłoszenie