Z małym dzieckiem po dopalacze. Dopalaczowy horror na ul. Rzgowskiej [FILM, zdjęcia]

(ei24)
Do sklepu z dopalaczmi przy ul. Zgierskiej co chwila ktoś wchodzi tj
Tylko w 20 minut aż 14 osób zrobiło błyskawiczne zakupy w sklepie z dopalaczami przy ul. Rzgowskiej. Młody mężczyzna już na chodniku wyciągnął fifkę, nabił ją suszem ze sklepu i wypalił w pobliskiej bramie. Rudowłosa dziewczyna „zakupy” rozpakowała i spożyła na pobliskim murku przy kościele pw. św. Faustyny.

- Wiemy, że przy ul. Rzgowskiej nadal odbywa się handel dopalaczami. Radca prawny UMŁ sporządza pozew sądowy przeciwko właścicielowi kamienicy, w której mieści się punkt. Nie chciał on bowiem wypowiedzieć umowy z handlarzem dopalaczami - tłumaczy Marcin Masłowski, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Łodzi.

Klienci punktu z dopalaczami przy ul. Rzgowskiej mocno dają się we znaki okolicznym mieszkańcom i sklepikarzom.

- Boję się otworzyć drzwi, żeby przewietrzyć w środku, bo ciągle podejrzane typy się tu kręcą. Ostatnio ktoś tu wszedł, gdy byłam na zapleczu i ukradł mi telefon - mówi właścicielka jednego z pobliskich sklepów. - Przychodzą ludzie w różnym wieku, nawet młode małżeństwo z małym dzieckiem...

- Niektórzy przyjeżdżają samochodami i palą to świństwo w środku - dodaje jeden z mie-szkańców ul. Rzgowskiej.

Na otumanionych dopalaczami klientów skarżą się też pracownicy pobliskich samoobsługowych sklepów spożywczych.

- Kradną na potęgę, a człowiek boi się reagować, bo nie wiadomo, co takiemu po dopalaczach do głowy przyjdzie - mówi cicho ekspedientka.

Na sąsiedztwo sklepów z dopalaczami narzekają także łodzianie z ul. Przędzalnianej, i z ul. Próchnika.

- We wtorek proboszcz parafii przy ul. Przędzalnianej zawiadomił UMŁ o handlu dopalaczami w sklepie obok jego kościoła. Poinformowaliśmy o problemie policję i straż miejską - dodaje Marcin Masłowski. - W sprawie sklepu przy ul. Próchnika pozew o „immisję” trafił już do sądu...

Jak zapewnia rzecznik Masłowski, taki sam los czeka właścicieli pozostałych budynków, jeśli nie zechcą współpracować z miastem.

Wideo

Materiał oryginalny: Z małym dzieckiem po dopalacze. Dopalaczowy horror na ul. Rzgowskiej [FILM, zdjęcia] - Express Ilustrowany

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 57

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Snajper

Raczej boi się rozmawiać . Ci ludzie sięgają po argumenty 9 mm i rozmowa jest krótka. Podawajcie na miejsca i ludzi a my powoli i systematycznie będziemy z tym walczyli.

S
Snajper

Podajcie nam więcej punktów a my ich wyłapiemy. Nasza walka to uganianie się za nimi a i tak wychodzą bo prawo ma luki i to wykorzystują.

k
kibic widzewa

Jestem kibicem Widzewa, ale obojętne czy to zginął chłopak od nas czy z łksu by zginął, obojętne, dla Mnie nie jest to normalne, ludzie ogarnijcie się...szkoda życia, pozdrawiam normalnych kibiców...

d
dEstrukcjA

Woonerf a w środku parklet . Będą mogli legnąć tam jak dopalacze ich zmorzą. Obok dajcie wiśnie i klomby w doniczkach po 10 tys , żeby jak będą nieprzytomni mieli gdzie się wyrzygać. Potem zróbcie masę krytyczną i niech to wszystko zrówna z ziemią.

G
Gość

Tydzień temu pewien młody człowiek palił dopalacze w autobusie MPK, był odurzony. Było to w rejonie ulic Pabianickiej i Paderewskiego. Po interwencji pasażerów u kierowcy autobusu, w którym były osoby nieletnie, Pana kolega stwierdził, że nie jest ubezpieczony poza kabiną kierowcy i nie sprawdzi co się w autobusie dzieje. To jasny sygnał dla pasażerów, że nie mogą liczyć na pomoc ze strony kierowcy. Przykre.

K
Kolo

Mordy mają krótko, bo się boją? Ale dzieci molestować się nie boją?!!!

K
Kolo

Rzgowska to nie jedyna ulica na tej dzielnicy, gdzie handluje się dopalaczami. Niemal każda ulica odchodząca od Rzgowskiej ma takie meliny, albo handluje się z samochodów bądź w bramach. Taka walkę z tym badziewiem to sobie w dupę wsadźcie!!!!

g
gość

Ciągle piszecie o lokalach zlokalizowanych na ul. Rzgowskiej.
Kiedy będzie wreszcie artykuł o ludziach handlujących dopalaczami na ul. Korzeniowskiego?
Kiedy wreszcie tam pojawi się Policja i Sanepid?
Tam sprzedaż odbywa się na ulicy, stoi kilku kolesi i handluje bezpośrednio z "ręki"

.

Jeśli chodzi Ci o Zielona wiatę to masz rację. To ich nora do ćpania

Ł
Łodzianin

Zgadzam się z Kierowcą, i dlatego uważam że B. Linda z tym co powiedział miał 100% racji bo takie niestety to miasto jest, i nie czuje się urażony bo mieszkam i pochodzę z Łodzi, wiadomo są normalni ludzie nie menele ale jadąc autem przez miasto i obserwując ulice i ludzi to tez stwierdzam że mieszkam w mieście meneli..
W Poznaniu Krakowie Warszawie Toruniu itp jadąc ulicami w dzień widać młodych zadbanych ludzi na przystankach czy kręconych się po ulicach u nas praktycznie takich ludzi nie widać, ewentualnie w manufakturze czy piotrkowskiej w weekend. Najlepszy sposób będąc w innym większym mieście, jadać przez to miasto popatrzeć na otoczenie i ludzi, potem po powrocie do Łodzi zrobić to samo. W Łodzi widać albo starsze osoby albo meneli. Byłem na Piotrkowskiej w wtorek, ulica całkiem ładnie odremontowana, centrum miasta, stałem przez 10 minut przy ulicy Piotrkowskiej/ Zielonej, przez 10 minut 3 osoby mnie zaczepiły a to o papierosa lub jakieś pieniądze, blisko jest ławka i tez siedziało dwóch delikwentów, oczywiście wszyscy byli kompletnie pijani i było widać że nie pija od wczoraj, ani raczej nie gustują w alkoholach z banderolą... Potem poszedłem w stronę Narutowicza i oczywiście w bramie stało 3 młodych ludzi pijących piwo... ulica reprezentacyjna miasta Łodzi środek tygodnia... Patrząc na komentarze 90 % ludzi pisze ze tu czy tam w centrum miasta jest menelnia....

Ł
Łodzianin

Zgadzam się z Kierowcą, i dlatego uważam że B. Linda z tym co powiedział miał 100% racji bo takie niestety to miasto jest, i nie czuje się urażony bo mieszkam i pochodzę z Łodzi, wiadomo są normalni ludzie nie menele ale jadąc autem przez miasto i obserwując ulice i ludzi to tez stwierdzam że mieszkam w mieście meneli..
W Poznaniu Krakowie Warszawie Toruniu itp jadąc ulicami w dzień widać młodych zadbanych ludzi na przystankach czy kręconych się po ulicach u nas praktycznie takich ludzi nie widać, ewentualnie w manufakturze czy piotrkowskiej w weekend. Najlepszy sposób będąc w innym większym mieście, jadać przez to miasto popatrzeć na otoczenie i ludzi, potem po powrocie do Łodzi zrobić to samo. W Łodzi widać albo starsze osoby albo meneli. Byłem na Piotrkowskiej w wtorek, ulica całkiem ładnie odremontowana, centrum miasta, stałem przez 10 minut przy ulicy Piotrkowskiej/ Zielonej, przez 10 minut 3 osoby mnie zaczepiły a to o papierosa lub jakieś pieniądze, blisko jest ławka i tez siedziało dwóch delikwentów, oczywiście wszyscy byli kompletnie pijani i było widać że nie pija od wczoraj, ani raczej nie gustują w alkoholach z banderolą... Potem poszedłem w stronę Narutowicza i oczywiście w bramie stało 3 młodych ludzi pijących piwo... ulica reprezentacyjna miasta Łodzi środek tygodnia...

m
mieszkaniec okolicy

Ja się tylko zastanawiam, co na to wszystko ksiądz, a oni jak wiadomo trochę mogą..

Dziś w parku na prawie wszystkich ławkach ćpuny. Tuz obok świętej figury tam stojącej jegomość popalał, mocno kaszlał i po tym wszystkim galancie charchał.. Nie dziwota że starsi ludzie, matki z wózkami i normalna młodzieć ktorzy tam bywali zniknęli jak kamfora. Miasto i policja pozwalają aby kolejne fajne miejsce przeszło pod władzę naćpanych dzikusow - BRAWO!

S
Sędzia Lynch

Trzeba stworzyć takie miejsca pracy przymusowej dla wszelkiej maści wykolejeńców.

Zanim walną w kalendarz to przynajmniej coś pożytecznego zrobią dla lokalnej społeczności.

s
szalony_johny

to taki że nie są one narkotykami i nie da się z nimi walczyć jak z narkotykami, oczywiście co i rusz wrzuca się nowe substancje na listę "BE-substancji", ale to za mało. Drugą kwestią jest to, że w tym jest gruba kasa i znając życie za ostatni sznurek pociąga ktoś na wysokim stołku.
"Próbowaliśmy zapytać właściciela kamienicy przy ul. Rzgowskiej, dlaczego dzierżawi lokal pod dopalaczowy interes, ale nie chciał z nami rozmawiać. ", czemu nie chce? bo się wstydzi, że musi wynająć lokal takiej firmie bo inna nie przyjdzie na lokal który pewnie jest w agonalnym stanie. Niestety to daje nam wolna Polska gdzie rodakowi nie opłaca się niczego produkować bo import i chińskie dziadostwo jest tańsze. Właściciel firemki dopalaczowej płaci regularnie bo hajsem obraca w czasie gdy wiele innych firm tylko wegetuje.

r
re

robicie im tylko jeszcze reklamę .albo pokazywanie ma sie wchodzi do sklepu bo Ci co nie byli tam nigdy pewnie też obawy mają jak tam wejść

Dodaj ogłoszenie