Z konieczności polubiliśmy zakupy w sobotę. Wielu kupujących na osiedlowych ryneczkach i tłumy w Ikei

Krzysztof Spychała
Krzysztof Spychała
Na otwarcie IKEI czekało w sobotę rano kilkudziesięciu klientów. Krzysztof Szymczak
O handlowym niedzielach już powoli zapominamy. Pierwsza w tym roku ma być za tydzień, 31 stycznia, a w sumie zaplanowano ich tylko siedem. Dużo większy ruch panuje natomiast w sklepach w soboty.

Wprawdzie galerie handlowe są zamknięte z powodu pandemii, ale np. Ikea w Porcie Łódź już nie i wybrało się tam wiele osób. Na parkingu sporo aut miało podłódzką rejestrację.

Pani Barbara (nazwisko do wiad. redakcji) przyjechała z Bałut, bo do zakupionej przez nią meblościanki brakowało modułu pod telewizor i ma właśnie go odebrać. A przy okazji postanowiła po markecie pospacerować. Może coś jej jeszcze wpadnie w oko...

Z kolei pan Piotr z żoną Barbarą przyjechał w bardzo konkretnym celu: po regał do samodzielnego montażu do pokoju córki. Właśnie szli po paczkę do magazynu. Raczej nie przewidują żadnego dodatkowego spontanicznego zakupu, no chyba że „coś się trafi”.

Bardziej dla relaksu niż na zakupy wybrał się na największy na Retkini „bazar” przy ul. Maratońskiej pan Adam, który przyjechał aż spod Łasku.

- Jestem tu w każdą sobotę. Nie szukam niczego konkretnego, ale to przyzwyczajenie jeszcze z czasów, gdy jeździło się na ŁKS. No i może spotka się kogoś znajomego, trochę pogada - mówi.

Na stołach pod namiotami różności: od laptopów i drobnej elektroniki po małe agd (np. wagi łazienkowe „prosto z Anglii” po 30-50 zł), gramofonowe płyty (niektóre po 20 zł, inne – do negocjacji) czy „chemię z Niemiec”. Dla zgłodniałych były kiełbaski z grilla.
W zadaszonym obiekcie C.H. Retkinia kolejka ustawiła się po chleb z piekarni z Lutomierska i do męskiego fryzjera.

Na niewielkim ryneczku przy ul. Wróblewskiego, czyli popularnej wśród mieszkańców „Karolince”, jak zawsze w soboty długa kolejka ustawiała się do niewielkiego warzywniaka pani Izy Skurskiej, która na Karolewie handluje od 26 lat. Do niemal każdego klienta zwraca się po imieniu, zapyta o zdrowie albo o wnuki. Tu nikt nie narzeka, że u pani Izy jest trochę drożej, niż w markecie, bo dla każdego ma gratis żarcik i ogromną porcję uśmiechu, choć teraz nie widać go zza maski.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie