Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wypisali ciężko chorą na święta ze szpitala. Wróciła na oddział w gorszym stanie

(lb)
Wnuczka chorej jest przekonana, że wypisanie 90-letniej pani Bronisławy w Wielki Piątek naraziło jej życie i zdrowie na niebezpieczeństwo.
Wnuczka chorej jest przekonana, że wypisanie 90-letniej pani Bronisławy w Wielki Piątek naraziło jej życie i zdrowie na niebezpieczeństwo. Łukasz Kasprzak
90-letnia pani Bronisława w drugi dzień świąt trafiła do szpitala przy ul. Wileńskiej (dawny „Madurowicz”) na oddział chorób wewnętrznych z podejrzeniem zapalenia płuc i niewydolnością krążenia. Trzy dni wcześniej seniorkę wypisano z tego samego oddziału, na którym znalazła się 27 marca z rozpoznaniem obustronnego zapalenia płuc i niewydolności krążeniowo-oddechowej, bo – jak twierdzi jej rodzina – ordynator chciał mieć pusty oddział na święta. – Skieruję sprawę do rzecznika praw pacjenta, do NFZ i do prokuratury, bo ewidentnie narażono życie mojej babci – twierdzi Małgorzata Nowakowska, wnuczka pani Bronisławy.

90-letnia pani Bronisława po raz pierwszy do szpitala trafiła tydzień przed świętami. Dokładnie tydzień później, w Wielki Piątek, została wypisana do domu.
– Nie dlatego, że wyzdrowiała, ale dlatego, że decyzją pani ordynator wszyscy, którzy nie mieli bezpośredniego zagrożenia życia, mieli być wypisani. W rozmowie z rodziną lekarz prowadzący stwierdził, że on by mojej babci nie wypisał, bo nie jest zdrowa. Nie może jednak podważyć decyzji pani ordynator – opowiada pani Małgorzata. – Na efekt tej decyzji nie trzeba było długo czekać. Choć babcia przyjmowała antybiotyki zalecone przy wypisie, jej stan widocznie się pogorszył. Dostała wysokiej temperatury, 38 stopni, co dla osoby w jej stanie i wieku jest bardzo niebezpieczne. A nie gorączkowała podczas pobytu w szpitalu.

Do domu wezwano na wizytę lekarza z tzw. świątecznej pomocy. Postawił diagnozę „zapalenie płuc i niewydolność krążeniowo-oddechowa” i zalecił hospitalizację. Rodzina starszej pani zawiozła ją swoim samochodem do szpitala. Pacjentka trafiła na oddział, z którego trzy dni wcześniej ją wypisano. Jak podkreśla rodzina, chorą przyjęto tylko dlatego, że jej bliscy bardzo się przy tym upierali. Jak się okazało, słusznie, bo w nocy stan 90-letniej pacjentki pogorszył się na tyle, że lekarze musieli jej podać tlen.

– Pytam, jakie prawo mówi, że w okresie świąt chorzy nie mogą leżeć w szpitalu? Czym kieruje się ordynator, wyrzucając w tym czasie chorych do domu? Bo na pewno nie dobrem pacjenta! – denerwuje się wnuczka chorej. – Jeśli ktoś nie chce zajmować się pacjentami, to powinien pomyśleć o zmianie zawodu. Nikt nikomu nie każe być lekarzem. Najwygodniej dla niektórych, jak widać, jest pozbyć się chorych z placówki, aby personel pracujący w święta nie musiał się przemęczać.

Dr Piotr Korżyk, dyrektor do spraw medycznych szpitala im. Pirogowa („Madurowicz” jest obecnie częścią tej placówki), po rozmowie z ordynatorem oddziału, na którym leczona jest 90-latka, wyjaśnia:
– Pacjentka została wypisana ze szpitala z powodu normalizacji wskaźników stanu zapalnego, z zaordynowanym antybiotykiem do przyjmowania w warunkach domowych. Do szpitala w święta została przyjęta natomiast z powodu zaostrzenia się choroby wieńcowej. Nie było takiej sytuacji, aby pacjentów wypisywać z placówki, bo oddział na święta ma być pusty.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany