Wychodzimy ze strefy komfortu, czyli miesiąc w „popandemicznej szkole”

Magdalena Jach
Magdalena Jach
Tomasz Bilicki, nauczyciel wiedzy i społeczeństwie w Szkole Podstawowej nr 35 w Łodzi, psychoterapeuta w Fundacji Innopolis Krzysztof Szymczak
Rozmawiamy z Tomaszem Bilickim, nauczycielem wiedzy i społeczeństwie w Szkole Podstawowej nr 35 w Łodzi, psychoterapeutą w Fundacji Innopolis

Wychodzimy ze strefy komfortu, czyli miesiąc w „popandemicznej szkole”

Rozmawiamy z Tomaszem Bilickim, nauczycielem wiedzy i społeczeństwie w Szkole Podstawowej nr 35 w Łodzi, psychoterapeutą w Fundacji Innopolis

- Jak odbiera Pan decyzję o powrocie do stacjonarnej nauki miesiąc przed wakacjami?

- Ta decyzja budzi wiele kontrowersji – są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Wydaje mi się też, że większość uczennic i uczniów była przeciwna temu powrotowi. Na samym początku oni cieszyli się, że nie trzeba chodzić do szkoły, potem zaczęli tęsknić, ale na miesiąc przed wakacjami większość nie chciała wracać do szkoły – z różnych powodów. Natomiast ja byłem zwolennikiem chociażby powrotu do szkoły hybrydowej.

- Czego obawiały się dzieci i młodzież?

- Uczennice i uczniowie bali się, że będą rozliczani z czasów edukacji zdalnej, a jasne było, że wielu z nich nie ma jakichś wyjątkowych efektów tej edukacji - bo zasłaniali się brakiem internetu, ściągali, nie brali udziału w lekcjach. Te też były różnej jakości. Mimo to myślę, że zdecydowana większość nauczycielek i nauczycieli stanęła na wysokości zdania, by powrót był maksymalnie przyjazny. Nie stawiali jedynek, nie sprawdzali notatek, zeszytów, nie robili niezapowiedzianych sprawdzianów. Wiele szkół przywitało się z uczennicami i uczniami warsztatami integracyjnymi, zabawą.

Tak było także w naszej szkole. W pewnym momencie poczułem się źle, że tak dużo osób i organizacji apelowało do nauczycielek i nauczycieli, aby nie znęcali się nad dziećmi, odebrałem to jako taki brak zaufania do nich. Bardzo istotnym elementem funkcjonowania człowieka jest psychika, motywacja, emocje, uczucia i przez wgląd na nie warto było wrócić do szkoły chociaż na ten miesiąc. Nie po to żeby nadrabiać zaległości, tylko po to, żeby być ze sobą tak, jak to być powinno naturalnie.

- Ale i to okazało się nie takie proste…

Oczywiście to wyrywało ze strefy komfortu bardzo wiele dzieci nagle, po roku, w którym można było siedzieć w piżamie, nie dojeżdżać do szkoły, nie spotykać się z nauczycielkami i nauczycielami czy rówieśnikami, których się nie lubi. To mogło być nieprzyjemne. Ale nie w przyjemności jest istota sprawy. To, że ktoś się lepiej czuł w nauczaniu zdalnym niż stacjonarnym, to wcale nie znaczy, że jest to dla niego dobre. Warto zwrócić uwagę, że to nie było wyzwanie wyłącznie dla dzieci, ale także dla nauczycielek i nauczycieli.
Oni też w edukacji zdalnej często czuli przygnębienie. Dlatego cieszyłem się z tego powrotu, bo im szybciej zaczniemy się przyzwyczajać do tego, co jest normalne, zdrowe, do bycia w grupie, do zerwania z energooszczędnością i izolacją tym lepiej. Ja obserwuję teraz u siebie zmniejszenie energii, odzwyczaiłem się od pewnych standardów, które sam sobie narzuciłem, aby być dobrym nauczycielem. Ale cieszę się, że czuję tę trudność teraz, bo będę mógł to wszystko przemyśleć przez wakacje i 1 września mam nadzieję wrócić do szkoły stacjonarnej w pełni sił. Z tego punktu widzenia ten miesiąc czy półtora był mi potrzebny.

- Jak widzi Pan dzieci po powrocie do szkoły?

- Są tacy, którzy w ogóle się nie zmienili, a inni zmienili się bardzo – urośli, niektórzy przytyli – ja też, u niektórych pojawił się trądzik, co mogło wywołać trudność w powrocie. Rozpadły się niektóre przyjaźnie, ale nawiązały się nowe, inne jeszcze bardziej się zacieśniły. Mam wrażenie, że uczennice i uczniowie są trochę bardziej dojrzali, a na pewno nie są „przegrywami”. Często pojawia się wobec nich takie określenie, że to pokolenie stracone, że nic z nich nie będzie - w ogóle tego tak nie widzę. Być może na lekcjach stacjonarnych większa liczba uczniów lepiej zrozumiałaby czym się burmistrz różni od starosty, ale musimy mieć świadomość, że wszyscy wiele rzeczy z czasem zapominamy. Kto z nas pamięta, jak rozmnażają się okrytonasienne? Mało kto, jeśli nie jest biologiem, choć kiedyś pewnie mieliśmy z kartkówki z tego piątkę. To, że oni teraz czegoś nie wiedzą, to nie znaczy że są przegrani. Co więcej myślę, że oni mimo wszystko pandemia miała pewne zalety.

- Na przykład?

Chociażby takie, że wielu młodych ludzi zatęskniło trochę za szkołą, że zorientowało się, że szkoła nie jest tylko miejscem przekazywania wiedzy, ale także miejscem spotkania. Myślę, że jeszcze bardziej przypomnieliśmy to sobie my, nauczycielki i nauczyciele - że jednak uczennice i uczniowie to nie są ciała z mózgami, które przychodzą do szkoły po wiedzę, ale także po inne doświadczenia. I że to co zawsze było pewnym hasłem, że edukacja to relacja – jest nią w rzeczywistości. Fajnie było patrzeć na kadrę, która próbowała sobie radzić z technologią. Myślę, że dzisiaj my - dorośli lepiej rozumiemy pokolenie „cyfrowych tubylców”.
Zorientowaliśmy się, że telefony, tablety, internet nie służą wyłącznie np. do grania i do oglądania pornografii, ale można tam robić rzeczy fantastyczne, także edukacyjne. Wszyscy się zmieniliśmy i na pewno dziś nie jest to szkoła sprzed marca 2020. Zdobyte w pandemii doświadczenia mogą to młode pokolenie ubogacić, pozwolić mu dostrzec jak ważne są relacje, jak pomagać rówieśnikom w kryzysie, jak się wspierać, jak wykazać zrozumienie dla nauczycielek i nauczycieli, którzy nie do końca sobie radzili z technologiami i którym nie raz trzeba było uczyć jak co robić. Być może jest to czas powrotu do szkoły bardziej partnerskiej. Zawsze było tak, że to nauczycielka lub nauczyciel uciszał dziecko, a znaleźliśmy się w przestrzeni, gdzie bardzo prostymi sposobami to uczennice i uczniowie mogli wyciszyć nauczyciela. Jakby straciliśmy w edukacji zdalnej poczucie, a z czasem potrzebę, pełnej kontroli i może lepiej, aby tak zostało. Poza tym nauczycielki i nauczyciele musieli też przeformatować swój warsztat pracy i niektóre jego elementy zagoszczą z nami na stałe. Szkoła jest zmieniona, ale pytanie – co z tym zrobimy? Czy w zmianie pomogą nam rodzice?

- Przed nami wakacje. Będzie czas na przemyślenia. Jak je najlepiej spędzić, by wrócić 1 września i zacząć nowy szkolny rozdział?

- Musimy pamiętać o tych, którzy nie wrócili teraz do szkoły lub wrócili, ale bez radości, z objawami podobnymi do zaburzeń depresyjnych czy lękowych. Zadajmy sobie pytanie, co możemy zrobić, aby być szkołą włączającą - dla wszystkich, dla każdej osoby, także w kryzysie. Dyrekcja oraz nauczycielki i nauczyciele w naszej szkole często o tym rozmawiają. Ja będę prowadził przez wakacje dużo treningów umiejętności społecznych stacjonarnie w Łodzi, ale też wyjazdowe.

Zapraszam rodziców, nauczycielki i nauczycielki też do tego, abyśmy zadbali o siebie. Oświata często kojarzy się nam z misją – nauczycielki i nauczyciele mają być siłaczkami, supermanami, osobami, które zawsze muszą sobie poradzić. A przecież nie każdy i nie zawsze jest w swoim zawodzie najlepszy, więc jeśli nawet coś mu nie wyszło w zdalnej pracy – warto, by sobie odpuścił, wybaczył. Proszę także rodziców o wybaczenie niedociągnięć nam, nauczycielkom i nauczycielom. Wakacje to dobry czas, aby odpocząć i nabrać dystansu, przemyśleć swój warsztat pracy, dobrowolnie skorzystać ze szkolenia czy dobrodziejstwa grup społecznościowych, gdzie znajdziemy masę narzędzi do tego, jak w sposób urozmaicony możemy uczyć.

Być może szkoła we wrześniu będzie wyglądała tak jak teraz, kiedy wracaliśmy do nauki hybrydowej i stacjonarnej. Być może będzie w niej więcej zabawy, emocji, relacji, życia, otwartości, wsparcia, zrozumienia, współdziałania. Podziwiam, jakie wspaniałe pomysły mieli moje koleżanki i koledzy na lekcje, wielu wychodziło z klas, odrywało dzieci od ławek - super, że to się stało. Niech pandemia odchodzi, ale to niech zostanie.

Już od lipca zmiany w 300 plus?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie