Wybory prezydenckie: Lewica zawiadamia do prokuraturę ws. Morawieckiego i Sasina. PO domaga się dymisji ministra aktywów państwowych

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Lewica składa zawiadomienie do prokuratury na Morawieckiego i Sasina. PO domaga się dymisji ministra aktywów państwowych
Lewica składa zawiadomienie do prokuratury na Morawieckiego i Sasina. PO domaga się dymisji ministra aktywów państwowych Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
Opozycja nie zamierza odpuścić rządowi roszad związanych z wyborami prezydenckimi, które ostatecznie nie odbyły się w pierwotnie przewidzianym terminie. Platforma Obywatelska domaga się dymisji ministra Jacka Sasina, a Lewica skalda na niego i na premiera Mateusza Morawieckiego zawiadomienie do prokuratury. Z kolei Robert Biedroń zapowiada trybunał stanu dla obu polityków partii rządzącej. Czy członkowie rządu faktycznie złamali prawo, m.in. zlecając PWPW już w połowie kwietnia druk kart do głosowania?

Kwestia terminu wyborów prezydenckich pozostała nierozstrzygnięta aż do czwartkowego poranka, kiedy to Sejm odrzucił wniosek Senatu i ostatecznie przyjął ustawę dotyczącą głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Teraz dokument trafi do podpisu prezydenta. Wiadomo już jednak, że wybory 10 maja i tak się nie odbędą.

Lewica składa zawiadomienie do prokuratury

W piątek przedstawiciele Lewicy poinformowali na konferencji prasowej, że składają zawiadomienie do prokuratury, w związku z podejrzeniem popełnia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Jacka Sasina, w związku „z przekroczeniem uprawnień funkcjonariusza publicznego oraz wyrządzeniem znacznej szkody w Skarbie Państwa w związku ze zleceniem druku kart wyborczych”.

Posłowie Lewicy oświadczyli, że zawiadomienie ma związek ze zleceniem i organizacją przygotowań do głosowania korespondencyjnego, które miało się odbyć 10 maja.

Dzień wcześniej poseł Krzysztof Śmiszek poinformował, że posłowie złożą także wniosek do Najwyżej Izby Kontroli, aby sprawdzić, ile zostało wydanych pieniędzy na przygotowanie wyborów 10 maja.

Z kolei w czwartek Rober Biedroń zapowiedział z mównicy sejmowej, że Lewica będzie domagała się Trybunału Stanu dla premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Sasina za „wszystkie nieprawidłowości przy wyborach”. - To wszystko doprowadziło do najpoważniejszego kryzysu jaki mieliśmy po 1989 roku - stwierdził Biedroń.

PO żąda dymisji Jacka Sasina. Ten odpowiada

Opozycja za obecną – niejasną jej zadaniem sytuację prawną dotyczącą wyborów wini - przede wszystkim ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i premiera Mateusza Morawieckiego.

W piątek rano lider PO Borys Budka poinformował na konferencji prasowej, że jego partia składa wniosek o odwołanie Sasina z funkcji ministra. - Przypominam, że minister Sasin od samego początku mówił, że poda się do dymisji, jeśli te wybory nie dojdą do skutku. Dzisiaj jest czas na polityczną odpowiedzialność, o dalszych będziemy mówić po rozpatrzeniu tego wniosku - zapowiedział Budka.

Jednocześnie podkreślił, że PO „daje szansę premierowi Morawieckiemu by wyszedł z tej sprawy z twarzą i by zdymisjonował Sasina zanim dojdzie do skutku ta debata (nad wotum nieufności w Sejmie - red.)”.

Chwilę później do zarzutów PO odniósł się w mediach społecznościowych sam Jacek Sasin. - Zarzuty wobec mnie i rządu PiS prezentowane przez pana Budkę w sprawie wyborów prezydenckich są całkowicie niezgodne ze stanem rzeczywistym. A jeszcze parę dni temu sami chcieli przełożyć wybory – napisał na Twitterze.

Morawiecki kazał drukować kraty, a Sasin je rozprowadzać

Pod koniec kwietnia wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin poinformował, że Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych – na polecenie premiera Mateusza Morawieckiego - drukuje karty do głosowania (w ówczesnym stanie prawnym za wybory nadal odpowiadała Państwowa Komisja Wyborcza – nad ustawą pracował jeszcze Senat). Co więcej media ustaliły, że PWPW, która zajmuje się drukiem pieniędzy, sięgnęła po pomoc prywatnej drukarni. Jak donosiły Onet i TVN24. wybór padł na drukarnię z okolic Brodnicy Samindruk sp. z oo. W odpowiedzi na pytanie TVN24, PKW wyjaśniła, że wykonawca został wyłoniony „na podstawie artykułu 39 ustawy prawo zamówień publicznych, czyli poprzez ogłoszenie przetargu nieograniczonego”. Wartość zamówienia wynosiła 3,7 miliona złotych.

Poczta Polska miała dostarczać karty

Za dostarczenie obywatelom kart do głosowania w trybie korespondencyjnym odpowiadać miała Poczta Polska, która podlega bezpośrednio ministrowi aktywów państwowych.

Jacek Sasin wielokrotnie tłumaczył, że Poczta Polska jest najbardziej kompetentnym organem, aby dostarczyć Polakom pakiety wyborcze i sprawnie przeprowadzić korespondencyjne głosowanie, przy którym nadal obstaje. - Opieramy się na tym, co mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski. Pan minister bardzo wyraźnie mówi, że dzisiaj pójście do lokali wyborczych byłoby z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego niebezpieczne i rekomenduje głosowanie korespondencyjne – mówił w RMF FM.

Jednak jeszcze na początku kwietnia zapewniał, że rząd zdąży z przygotowaniem wyborów i z pewnością odbędą się one 10 maja. Co więcej także pod koniec kwietnia w rozmowie z „Super Expressem” Sasin podkreślił, że „nie ma żadnych regulacji, które odpowiadałyby na sytuację, w której wybory się nie odbywają w terminie". W ocenie ministra aktywów państwowych, „prowadziłoby to ogromnego paraliżu państwa i to w sytuacji poważnego kryzysu zdrowotnego i gospodarczego”. - Jedynym sposobem, by tego uniknąć, są wybory 10 maja – argumentował.

Karty wydrukowane bezprawnie?

Przepis art. 102 ustawy z 16 kwietnia o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 pozbawił Państwową Komisję Wyborczą prawa ustalenia wzoru karty do głosowania i zlecenia druku.

W ustawie z 6 kwietnia o głosowaniu korespondencyjnym ten obowiązek powierza się ministrowi aktywów państwowych. Jednak dopóki ten przepis nie stanie się obowiązujący (Senat miał czas na zajęcie się ustawą do 6 maja) nie było podstaw prawnych, aby komukolwiek zlecać druk kart do głosowania, a tym bardziej rozpoczynać sam proces druku.

Sasin o kosztach druku kart: Wiem, ale nie mogę powiedzieć

Gdy okazało się, że wyborów prezydenckich 10 maja nie będzie pojawiło się pytanie co dalej z wydrukowanymi kartami do głosowania. W czwartek odpowiedzialny za wybory korespondencyjne minister Sasin został zapytany na antenie RMF FM ile właściwe kosztowało wydrukowanie kart wyborczych. Wicepremier unikał jednak odpowiedzi. - Wiem, natomiast nie mogę tego po prostu powiedzieć – stwierdził.. Wicepremier dodał, że takiej informacji udzieli, „w momencie, gdy dojdzie do zawarcia stosownych umów" między MSWiA a PWPW oraz ministerstwem aktywów a pocztą. Przekonywał jednak, że fundusze według niego nie zostały zmarnotrawione. - Nie będą to pieniądze zmarnowane, bo będą to materiały wyborcze, których użyjemy w wyborach, do których dojdzie – zapewniał.

Wyciek kart do głosowania

Pod koniec kwietnia posłowie po ujawnili w mediach społecznościowych pisma premiera Morawieckiego do PWPW, w którym premier polecił drukowanie kart wyborczych.

Niedługo późnej kandydat na prezydenta Stanisław Żółtek opublikował na Twitterze zdjęcie dokumentu, który ma być kartą wyborczą w tegorocznych wyborach prezydenckich. Jak powiedział, otrzymał ją od pracownika jednej z podkrakowskich firm, która zajmuje się kompletowaniem pakietu wyborczego składającego się m.in. z karty do głosowania, regulaminu i koperty. Pojawiły się wówczas pytania o bezpieczeństwo kart, oraz o same ich zabezpieczenia przed fałszerstwem i powielaniem.

Tego samego dnia PWPW oświadczyła, „że w procesie projektowania i druku elementów przyszłego pakietu wyborczego zastosowano wysokiej jakości zabezpieczenia, które uniemożliwiają wykonanie kopii techniką kserograficzną, a tym samym ich fałszowanie. (…) Wyrażamy pełne przekonanie, że karta wyborcza przygotowana i wytworzona na potrzeby tegorocznych wyborów prezydenckich będzie najlepiej zabezpieczoną kartą wyborczą w historii wyborów w Polsce".

Jednak żadna z zainteresowanych instytucji, zaangażowanych w przygotowanie wyborów korespondencyjnych oficjalnie ani nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła autentyczności kart do głosowania, zaprezentowanych przez Żółtka.

Kaczyński i Gowin zdecydowali o wyborach?

Polskie prawo mówi o tym, że wybory prezydenckie powinny odbyć się 10 maja, a ewentualna druga tura - 24 maja.

Tak się jednak nie stało. W środę szef PiS spotkał się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się z liderem Porozumienia Jarosławem Gowinem. Tego samego dnia we wspólnym komunikacie oświadczyli, że po 10 maja oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory prezydenckie „w pierwszym możliwym terminie".

Witek pyta PKW o wybory

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek zapytała Państwową Komisje Wyborczą, czy wybory mogą odbyć się w pierwotnie zakładanym terminie, czyli 10 maja. Ta wydala komunikat, w którym oświadczyła, że zarządzone głosowanie w wyborach prezydenckich nie może się odbyć. Dlatego też, jak przekazano, lokale wyborcze pozostaną zamknięte i nie będzie obowiązywać cisza wyborcza.

Ukraińcy rezygnują z pracy w Polsce.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Brak słów

Opozycja znowu jakieś bezpodstawne zarzuty wysuwa, już nie chce się ich słuchać, jedyne co mają do zaprezentowania to hejty w stronę rządu.

G
Gość

PIS>PO i tyle w temacie, nie będę słuchać tych kłamców z opozycji.

R
Radek

Kiedy lewakom w końcu znudzi się rzucanie bezpodstawnie takich bzdur w stronę rządu, opóźniają tylko pracę naszego rządu, a sami nic nie robią.

A
Anonim

Brak słów do działań opozycji, typowe zagrywki przed wyborami, chcą w ten sposób zdobyć większe poparcie.

G
Gość

Lewica niech się zajmie w końcu pracą a nie oczernianiem rzadu.

g
gość

Opozycja kolejny raz leży w g... i robi pod siebie.

Ich głupot i tak już nikt nie bierze na poważnie.

Niech się idą i gonia.

g
gość

Lewica proszona o wzięcie się do konkretnej roboty i zaprzestanie brużdżenia. Dziękuję.

w
werek

Nie mogę znieść naszej opozycji. G.. robią, potrafia tylko jątrzyć.

T
Tomasz

I tym właśnie zajmuje się lewica, szukaniem haka na rząd, brak słów.

A
Anonim

Działania lewicy są żałosne, spowalniają pracę rządu, w kółko szukają na PIS haka, takie działania już robią się nudne, nie zdobędą poparcia w ten sposób.

G
Gość

Opozycja nic nie robi, w kółko oczerniają rząd, a przed wyborami te zarzuty wobec PIS się nasilają jeszcze bardziej.

Dodaj ogłoszenie