reklama

Władze Łodzi bezduszne dla zasłużonego klubu mistrzów

Jan Hofman
Jan Hofman
Zaktualizowano 
Młodzi kolarze Tramwajarza na podium. Teraz nie mają się, gdzie podziać.
Młodzi kolarze Tramwajarza na podium. Teraz nie mają się, gdzie podziać.
Niestety, kolejny raz ja i klubowi działacze okazaliśmy się wielkimi naiwniakami. Wierzyliśmy, że dla prezydent Łodzi i jej urzędników, ci, którzy tworzyli sportową historię miasta, coś znaczą, a ich problemy są ważne i dlatego warto pochylić się nad nimi.

Liczyliśmy na to, że władze Łodzi z troską podejdą do organizacyjnych problemów zasłużonego łódzkiego klubu Tramwajarz. Guzik z pętelką!

Łódź ani myśli pomagać

Łódź ma za nic tradycje, czego smutnym potwierdzeniem jest sytuacja Tramwajarza (pierwszy miał żużlową sekcję w Łodzi). Klub zderzył się z bezduszną urzędniczą machiną, która ani myśli pomagać.

Klub z wielkim osiągnięciami i zasługami dla miasta (żużlowy wicemistrz Europy - Tadeusz Kołeczek, drużynowy kolarski wicemistrz świata - Stefan Ciekański, zwycięzca pierwszego po wojnie Tour de Pologne - Stanisław Grzelak, zdobywca złotego koła i uczestnik mistrzostw świata oraz Wyścigu Pokoju - Tadeusz Zawada czy brązowa medalistka mistrzostw świata 2015 roku - Agnieszka Skalniak) jest obecnie bezdomny i dzięki obojętności miejskich urzędników bliski likwidacji.

A wszystko przez to, że w 2017 roku pracownicy magistratu podjęli decyzję o zburzeniu jego ośrodka sportowego w parku na Zdrowiu, który od 67 lat służył Tramwajarzowi i sportowi łódzkiemu. Urzędnicy mieli ponoć inny pomysł na wykorzystanie tego terenu.

Przy ul. Konstantynowskiej nie ma już hali ćwiczeń, szatni, magazynu czy warsztatu rowerowego! A to przełożyło się na brak finansowego wsparcia dla 72-letniego klubu z miejskiego budżetu.

Maciszczyk pisze

Padła propozycja, by Tramwajarz znalazł swoje miejsce na nowym stadionie przy ul. 6 Sierpnia. Nadzieje młodych sportowców, ich rodziców, trenerów i działaczy nie trwały jednak długo.

Do klubu trafiło stanowisko Krzysztofa Maciaszczyka, prezesa Miejskiej Areny Kultury i Sportu, który napisał: „W związku z wnioskiem Klubu Kolarskiego Tramwajarz dotyczącym przekazania pomieszczenia na potrzeby działalności klubu, z przykrością Państwa informuję, że Miejska Arena Kultury i Sportu w obecnej chwili nie dysponuje wolnymi pomieszczeniami naMoto Arenie Łodź. Zgodnie z ustaleniami i przeznaczeniem Moto Arena Łódź, większość pomieszczeń została przekazana do użytku gospodarzowi obiektu KŻ Orzeł Łodź, który na co dzień prowadzi działalność szkoleniową oraz uczestniczy w profesjonalnej rywalizacji sportowej, musi posiadać odpowiednie zaplecze do wykonywania swojej działalności statutowej. Pozostałe pomieszczenia mają charakter przestrzeni komercyjnych i zostaną wynajęte podmiotom, które zaoferują najlepsze warunki finansowe. Chcielibyśmy zwrócić uwagę na fakt, że MAKiS jest spółką prawa handlowego i jednym z jej podstawowych zadań jest generowanie zysku, który następnie przeznaczany jest nautrzymanie obiektów. Dlatego też wszystkie umowy najmu mają charakter komercyjny. W związku z powyższym proponuję zwrócić się z prośbą o pomoc do Wydziału Sportu, który posiada możliwości w procesie pozyskania dla państwa potrzebnej przestrzeni”.

Niespełniona obietnica

- Ze smutkiem muszę stwierdzić, że tak zasłużona dyscyplina sportu, jakim jest kolarstwo, nie jest Łodzi zupełnie potrzebna - mówi Jerzy Bednarek, dyrektor Tramwajarza. - Mimo wielu wręcz błagalnych próśb, władze Łodzi są zimne, obojętne i nie zamierzają pomóc naszemu klubowi. To bardzo przykre, bowiem w jednym z telewizyjnych wywiadów prezydent Hanna Zdanowska zapowiadała, że nowe stadiony i hale w naszym mieście były budowane dla klubów sportowych, a z nowoczesnej infrastruktury miało korzystać wiele klubów i to nie tylko tych z pierwszych stron gazet.

- Z bólem serca muszę stwierdzić, że deklaracje władz to jedno, a rzeczywistość to drugie. Nasza szkółka kolarska, którą prowadzi były znakomity kolarz Jarosław Rębiewski, znalazła się obecnie w krytycznej sytuacji. W trakcie sezonu nasi zawodnicy brali udział w wyścigach kolarskich dla dzieci i młodzieży, z których większość wygrali.

Bezdomni młodzi sportowcy

- Teraz jednak nie mamy bazy, z której moglibyśmy korzystać jesienią i zimą. Zadziwia, że w mieście, które mieni się tym, że jest ponoć przyjazne dla sportu, nie można wygospodarować kilkuset metrów pod dachem na potrzeby młodych kolarzy. By wychować przyszłych mistrzów trzeba ciężko trenować, ale także stworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju młodych sportowców. My nie chcemy wiele, ot ciepłego, suchego, niewielkiego miejsca, w którym młodzież mogłaby ćwiczyć. Czy to tak wiele, że przerasta możliwości tak potężnego miasta?

- Z ogromną przykrością stwierdzam, że na placu boju zostałem sam i nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc czy wsparcie ze strony magistratu. Prawdopodobnie ten artykuł nie zmieni naszej sytuacji, ale może choć będzie przestrogą dla innych. Rządzący miastem mówią wiele, lecz nie znaczy to wcale, że są po stronie sportu!

Peter Schmeichel z wizytą w Polsce

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
14 października, 10:46, Grzegorz -łodzianin:

A co na to miejski specjalista od spraw sportu niejaki Trela?

On ma pojęcie o sporcie jak swinia o niebie... Jak potrafił oklamac w zywe oczy mistrzynie karate o dotacji to znaczy ze jest zdolny do wszystkiego aby trzymać się stołki Hanii

G
Gość

W Łodzi to normalne....

G
Grzegorz -łodzianin

A co na to miejski specjalista od spraw sportu niejaki Trela?

Dodaj ogłoszenie