Wigilijne danie z Tonga: pieczony prosiak z warzywami i maniokiem [ZDJĘCIA]

Paweł Strzelecki
Udostępnij:
Przeleciał 16 376 kilometrów i od połowy marca jest w Łodzi. Kto? 24-letni gracz pierwszej linii młyna pochodzący z Tonga Tevita Soafa Fakasiia (175 cm wzrostu, 125 kg wagi). Największe sportowe osiągnięcie: w roku 2017 był reprezentantem Tonga U20. W światowym rankingu Tonga plasują się na 16 miejscu, Polska na 28.

Miał wyjątkowego pecha

Tevita miał strasznego pecha bo doleciał do Polski w momencie gwałtownego rozwoju epidemii, a kolegów z drużyny zobaczył dopiero po dwóch miesiącach. Zajął mieszkanie, które pospiesznie opuścili zawodnicy z RPA, których w ostatniej chwili udało siam odesłać do domu. Ze względu na zagrożenie wirusowe kontakt z nim miał tylko prezes Krzysztof Serafin.
To go nie zraziło, nie załamało. Przeciwnie Tevita zadomowił się w Łodzi, która coraz bardziej mu się podoba. W rundzie jesinnej ekstraligi Tongijczyk zagrał w siedmiu spotkaniach, przebywał na boisku przez 519 minut, dwa razy położył piłkę w polu punktowym rywali, czyli zdobył 10 punktów dla Master Pharm Rugby Łódź.

Uśmiech nie schodzi z jego twarzy

Dyrektor sportowy Budowlanych SA - Mirosław Żórawski zrobił wiele, żeby przesympatycznego Tongijczyka przybliżyć łódzkim kibicom.
W rundzie jesiennej sezonu 2021/22 zagrałeś we wszystkich meczach.
Tevita Soafa: -Bardzo z tego powodu byłem zadowolony, przecież po to tu przyjechałem. Nawet przez decyzję trenera miałem okazję zagrać w III linii młyna i chyba nie wypadłem najgorzej. Dla mnie najważniejsza jest sama gra i wsparcie drużyny.
Jak jesteś odbierany w zespole?
-Jestem daleko od domu i teraz drużyna jest moją rodziną. Swoją grą staram się umocnić pozycję w zespole. Cieszą mnie również wyrazy uznania oraz sympatia kibiców w Łodzi. Panuje tu dobra atmosfera rugby.
Opinia trenerów i kolegów z drużyny: Teviego nie można nie lubić. Jest prawdziwym wojownikiem i dobrym duchem zespołu. On jest zawsze zadowolony i uśmiech nie schodzi z jego twarzy. Nie ma treningu, aby z powodu Teviego nie wybuchła ogólna radość i śmiech.
Jak ci się podoba w Łodzi i czy masz tu ulubione miejsca?
-Bardzo. Coraz lepiej znam miasto, bo mieszkałem już w kilku jej rejonach. Manufaktura jest super, ale ja lubię ulicę Piotrkowską (też na niej mieszkałem i bardzo często chodziłem).
Jak znosisz rozstanie z domem?
-Daję radę. Są komunikatory i można się bez problemu kontaktować się z rodziną i znajomymi. Poza tym mam kolegów z Tonga, którzy grają w Warszawie i Siedlcach. Spotykamy się na meczach oraz co jakiś czas odwiedzamy, a wtedy jest wesoło.

Pozna polskie świąteczne potrawy

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, które już po raz drugi spędzisz w Polsce.
-Cieszę się, że tym razem odbędzie się świąteczne spotkanie zespołu, które jak się dowiedziałem jest w polskich klubach tradycją. Pewnie będę miał okazję do spróbowania kilku nowych potraw, związanych właśnie z polskimi świętami.
No właśnie, a jak u was wyglądają święta Bożego Narodzenia?
Oczywiście obchodzimy ten czas i świętujemy. Nie ma czegoś takiego jak wieczerza wigilijna, ale do tradycji należy wizyta w kościele. Oczywiście są uroczyste świąteczne spotkania, zarówno w gronie rodziny jak i przyjaciół. A tradycyjna potrawa to pieczony prosiak z warzywami i maniokiem.
A polskie jedzenie?
Nie mam z tym żadnych problemów i zjadam praktycznie wszystko. Lubię mięsne posiłki oraz pizzę. Co prawda mam codzienne dowożenie posiłków (catering Fit Meal od byłego znanego rugbisty Łukasza Żórawskiego - przyp. red.), ale z racji samodzielnego mieszkania potrafię przygotować sobie jedzenie. Szczególnie odpowiadają mi różnego rodzaju makarony.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie