MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Widzew-Korona Kielce. Łodzianie mogą się dzisiaj „pozbyć” się jednego z rywali

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Czekamy na kolejne gole Norwega Normana Hansena
Czekamy na kolejne gole Norwega Normana Hansena grzegorz gałasiński
Dzisiaj o 20.30 pierwszoligowi piłkarze Widzewa rozpoczną na stadionie przy al. Piłsudskiego mecz z Koroną Kielce. Trudno przecenić jego znaczenie.

Po pierwsze, w momencie pierwszego gwizdka sędziego podopieczni trenera Janusza Niedźwiedzia będą już znać rezultat spotkania prowadzącej w tabeli Miedzi Legnica z Zagłębiem w Sosnowcu. Goście wcale nie muszą tam zwyciężyć. A gdyby faktycznie nie udało im się wygrać, wówczas łodzianie mogą zniwelować część strat do legniczan.

Po drugie zaś, ewentualne pokonanie dziś Korony będzie oznaczało, że przewaga nad kielczanami wyniesie już dziesięć punktów. A tak naprawdę jedenaście (Widzew miałby wówczas korzystniejszy bilans bezpośrednich spotkań). Czyli czterokrotni mistrzowie Polski mogliby pozbyć się jednego z kontrkandydatów do bezpośredniego awansu do ekstraklasy.

Oczywiście, łatwo się mówi i pisze, trudniej przełożyć to na murawę. Widzew może się dziś spodziewać wyjątkowo zdeterminowanego przeciwnika, który również doskonale zdaje sobie sprawę z wagi tego meczu.

Spodziewamy się tego, że Korona od początku tego meczu będzie nastawiona bardzo agresywnie i będzie chciała wyjść wyżej, ale to już plan trenera Ojrzyńskiego. Korona ma wystarczająco szeroką kadrę i duże możliwości, więc poradzą sobie z ewentualnymi brakami. My jesteśmy gotowi na różne ewentualności. Mamy ostatni trening. Teraz nie ma już, że boli. Trzeba pokazać charakter. Po zajęciach zobaczymy, z ilu zawodników będziemy mogli skorzystać. Jednak na boisko wychodzi jedenastka i są też rezerwowi, którzy mogą pomóc zmienić oblicze spotkania. Liczymy na każdego zawodnika, bo musimy nadal być silni jako zespół - stwierdził trener Niedźwiedź

Trener Korony Leszek Ojrzyński: Walczyliśmy do końca, staraliśmy się, ale nie wyszło

Po przegranym meczu z Arką Gdynia (1:2) szkoleniowiec Korony Kielce Leszek Ojrzyński nie mógł mieć zbyt dobrego humoru.
- Szkoda, że przegraliśmy. Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, szczególnie początek. Walczyliśmy do końca, staraliśmy się, ale nie wyszło. Za to cenię chłopaków, nawet jestem z nich dumny. Kilku nie mogło zagrać, kilku grało z gorączką. Mam nadzieję, że będę miał z kim trening prowadzić, bo teraz też niektórzy zgłaszają gorączkę. Może się okazać, że trzech albo czterech zawodników, którzy zagrali, wyląduje zaraz w łóżku. Niektórzy opadli z sił. Nie można oceniać kogoś, kto nie jest w stuprocentowej dyspozycji. Musimy się zebrać, pewne rzeczy poprawić. Arka nam odjechała. Jak bezpośrednio nie uda się awansować, trzeba mieć najlepszą pozycję wyjściową przed barażami. Przy takiej drużynie jak Arka, jak dwóch, trzech zawodników „nie dociąga”, to jest problem. Pewne rzeczy nie wyszły, jako trener biorę to na siebie - stwierdził Ojrzyński.

Dzisiejsze spotkanie będzie transmitowane na żywo przez Polsat Sport Extra.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Roland Garros - czy Świątek uźwignie presję?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany