Widzew. Pozyskany przez łodzian napastnik Bartosz Guzdek rozwiązał kontrakt z Ruchem Chorzów

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Bartosz Guzdek podczas sparingu Widzewa z Elaną
Bartosz Guzdek podczas sparingu Widzewa z Elaną grzegorz gałasiński
Działacze III-ligowego Ruchu Chorzów poinformowali, że rozwiązali umowę z niespełna 19-letnim napastnikiem Bartoszem Guzdkiem. Kontrakt z tym piłkarzem został rozwiązany za porozumieniem stron.

Guzdek zasilił Ruch na początku marca tego roku na zasadzie wypożyczenia z Rekordu Bielsko-Biała. Łącznie w barwach „niebieskich” wystąpił w ośmiu meczach (sześciu w lidze i dwóch w Pucharze Polski). Głównie jednak wchodził na boisko z ławki rezerwowych.

Dlaczego o tym piszemy? Nie wszyscy kibice Widzewa pamiętają bowiem, iż jakiś czas temu Guzdek podpisał umowę właśnie z klubem z al. Piłsudskiego, na mocy której zostanie jego zawodnikiem 1 lipca tego roku. Kontrakt z Widzewem ma obowiązywać do końca czerwca 2023 roku, z opcją jego przedłużenia

Guzdek jest wychowankiem Rekordu. Ma dobre warunki fizyczne (190 cm wzrostu) i w styczniu przebywał na kilkudniowych testach w Widzewie Wystąpił w tym czasie w sparingu z Elaną Toruń i swoją postawą przekonał do siebie przedstawicieli pionu sportowego.

UEFA przygotowała ściągę dla komentatorów

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ap miszcz

Sprawa Szczakowianki i ostatniej afery w polskiej piłce to małe piwo przy tym, co zdarzyło się przed pięcioma laty – informuje „Fakt”.

Gazeta przedstawia wstrząsające zeznania piłkarza Tomasza Cebuli. Były zawodnik ŁKS Łódź zdradza jak działacze tego klubu kupowali mistrzostwo Polski w 1998 roku!

- Na początku sezonu powiedziano nam, że część premii za wygrane mecze będzie przeznaczona na sędziów. Mili oni przychylnym okiem spoglądać na nasz zespół. Prawie cały sezon plan ten był realizowany i nic dziwnego, że zamiast 1,2 mln złotych dostaliśmy po wywalczeniu mistrzostwa 860 tysięcy – mówi Cebula.

- Oczywiście nie obyło się bez kupowania meczów. Sam brałem udział w jednym takim zdarzeniu. Zostałem wytypowany do załatwienia spotkania z KSZO. To była przedostatnia kolejka i musieliśmy wygrać na wyjeździe, bo inaczej z mistrzostwa byłyby nici. Mieliśmy kasę, więc się szybko dogadaliśmy. Zadzwoniliśmy do jednego z piłkarzy KSZO i szybko uzgodniliśmy sumę, za którą pozwolą nam wygrać. Za zwycięstwo 1:0 zapłaciliśmy 100 tysięcy złotych. Przy okazji kupna meczu z KSZO wysłano ze mną człowieka, który patrzył nam na ręce – dodaje były gracz ŁKS.

- Opowiadam o tym, bo mam wyrzuty sumienia. Człowiek nie może z tym żyć. Po aferze Szczakowianki zdecydowałem się powiedzieć, jak było. Mam wielki żal do Antoniego Ptaka (właściciel ŁKS w 1998 roku). Kiedyś nie pozwolił mi zarobić pieniędzy w USA. Najpierw zażądał za wypożyczenie do drużyny Tampa Bay 60 tysięcy dolarów, a kiedy wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, zmienił zdanie i chciał 200 tysięcy dolarów. To co mówię teraz, nie jest formą zemsty. W polskiej lidze kupuje się mecze jak bułki w hipermarkecie. Szkoda mi kibiców. Mecze w dużej części są już dawno ułożone. PZPN trzyma głowę w piasku jak struś – zakończył Tomasz Cebula.

G
Gość

I to by było na tyle jeśli chodzi o chęć przechodzenia do wiesdzewa innych zawodników🤣🤣🤣🤣🤣

Dodaj ogłoszenie