reklama

Widzew dobry w ofensywie

(hof)
O piłkę walczy Princewill Okachi
O piłkę walczy Princewill Okachi Monika Wieja-Baczyńska
Kibice piłkarskiej drużyny Widzewa mogą z optymizmem czekać na kolejne spotkania ekstraklasy. Łodzianie w dwóch kolejnych pojedynkach z drużynami z czołówki pokazali, że wiosną należy się z nimi poważnie liczyć.

Przypomnijmy, że łodzianie w meczach z ówczesnym wiceliderem ekstraklasy Polonią Warszawa (2:1) i liderem Śląskiem Wrocław (2:2) wywalczyli trzy punkty. A to bez wątpienia świadczy o dużych możliwościach drużyny.
O piłkę walczy Princewill Okachi
Uznanie budzi także skuteczność zespołu prowadzonego przez trenera Radosława Mroczkowskiego. Strzelić po dwa gole czołowym zespołom ekstraklasy, to nie może być dzieło przypadku. Pewnie ci, którzy złorzeczyli na działaczy po transferze Piotra Grzelczaka do Lechii Gdańsk, spojrzą teraz inaczej na sprawę. Jak widać, nieobecność napastnika nie osłabiła siły uderzeniowej drużyny z al. Piłsudskiego. A pewnie w zespole z Wybrzeża zastanawiają się, czy ten transfer miał sens. Wszak Grzelczak wystąpił w trzech spotkaniach Lechii i nie zdobył jeszcze gola. To jednak zmartwienie trenera i działaczy gdańskiej drużyny. Widzew może być zadowolony, że zarobił jeszcze na Grzelczaku. Bez wątpienia silnym punktem zespołu zaczyna być Princewill Okachi. Nigeryjczyk z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. W niedzielę imponował walecznością i zadziornością. Zawodnik z uporem godnym lepszej sprawy szarżował defensywę Śląska nie przejmując się zupełnie tym, że znacznie ustępował wrocławskim zawodnikom warunkami fizycznymi.
Warto także kilka słów poświęcić Przemysławowi Oziębale. Po meczu z Podbeskidziem został wygwizdany przez kibiców. Jak się później okazało, nie był to tego dnia jego jedyny problem. Wieczorem zawodnik trafił do szpitala z objawami zatrucia pokarmowego. Na szczęście dość szybko zdołał odbudować sportową dyspozycję i w niedzielę znów miał powody do radości. Wszak to jego gol zapewnił łódzkiej drużynie punkt w pojedynku z jednym z kandydatów do tytułu mistrza Polski.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

:-)

4!Pomyłka redaktora:-)

:)

wywalczyli 3 punkty, czy 4?

Dodaj ogłoszenie