reklama

Wicemistrz świata Adam Kszczot: Niedosyt jest i go... nie ma

BARTZaktualizowano 
Dla 25-letniego lekkoatlety Rudzkiego Klubu Sportowego, Adama Kszczota, zakończone w niedzielę halowe mistrzostwa świata w Sopocie były niezwykle udane. Łodzianin zdobył bowiem srebrny medal w biegu na 800 metrów (czasem 1.46,76 min), ustępując na mecie jedynie Etiopczykowi Mohammedowi Amanowi (1.46,40).

Kszczot był jednym z trójki Polaków, którzy stanęli na podium (oprócz niego udało się to jeszcze paniom – Kamili Lićwinko i Angelice Cichockiej). Przed zmaganiami nad Bałtykiem zawodnik RKS zapowiadał walkę nawet o pierwsze miejsce.

Odniósł pan wielki sukces, to bezsporne. Ale czy nie jest pan nieco rozczarowany?
Adam Kszczot: – Powiem nieco przewrotnie, niedosyt jest i zarazem go... nie ma. Ten finałowy bieg był dla mnie pięknym wydarzeniem, w pewnym sensie ukoronowaniem tego okresu przygotowawczego. Jasne, że przez głowę przebiegały mi myśli, iż najfajniej by było wywalczyć złoto w swojej ojczyźnie. Jednak po chwili przypominam sobie, że Mohammed Aman to biegacz światowej klasy, absolutny top. Porażka z takim fachowcem nigdy nie jest wstydem, jeśli już, to raczej materiałem do wyciągnięcia właściwych wniosków.
To był pana idealny bieg?
– Oczywiście, że nie. Mam świadomość, że tkwią we mnie jeszcze rezerwy, które mogę w sobie wyzwolić po spokojnym, zaplanowanym treningu. Trochę taktycznych pomyłek było, ale skoro udało się wyrwać srebro, to znów nie tak wiele.
Szkoda tylko, że z miejsca na podium nie cieszył się pana kolega z reprezentacji, Marcin Lewandowski. Jak pan ocenia jego dyskwalifikację?
– Marcin miał wielkiego pecha. Trudno tu mówić o jego winie, nie doszło przecież do kolizji z innym zawodnikiem, to przekroczenie linii było przypadkowe. Szkoda, dwóch Polaków w czołowej trójce smakowałoby wybornie.
Znajdzie pan teraz czas na odpoczynek?
– Nie ma innej opcji, myślę, że mi się należy. Potrwa on około tygodnia, później czeka mnie m.in. zgrupowanie w Zakopanem oraz zagraniczny obóz, wszystko wskazuje, iż w Stanach Zjednoczonych. Szczegółowy plan letnich startów jeszcze przede mną. Na razie się tym nie martwię.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie