MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Welcome to Miami. Zapowiada się wieczór pełen uniesień w wyścigu Formuły 1

Piotr Olkowicz
Piotr Olkowicz
Na ulicach Miami zapowiada się niezły rock and roll, choć holenderski DJ Tiesto gustuje raczej w innych klimatach
Na ulicach Miami zapowiada się niezły rock and roll, choć holenderski DJ Tiesto gustuje raczej w innych klimatach PAP/EPA/CHANDAN KHANNA
Sergio Perez jest faworytem do wygrania dzisiejszego Grand Prix Miami po zaskakującym zakończeniu sobotniej sesji kwalifikacyjnej do piątego w sezonie wyścigu Formuły 1. Pierwszy spektakl F1 na amerykańskiej ziemi rozpoczyna się dzisiaj o godz. 21.30 naszego czasu. Meksykanin traci aktualnie do broniącego tytułu mistrza świata Verstappena 6 punktów w klasyfikacji po swoim drugim zwycięstwie w sezonie w stolicy Azerbejdżanu w zeszłym tygodniu.

Jak co weekend, dwukrotny mistrz świata Formuły 1 Max Verstappen rozpoczął jako zdecydowany faworyt do wygrania drugiej edycji Grand Prix Miami, wyścigu, który wygrał w zeszłym roku w ramach swojej rekordowej kampanii 15 zwycięstw.

Verstappen wyglądał na gotowego do zdobycia pole position na liczącym 19 zakrętów i 5,412-kilometrowej długości okrążenia tymczasowym torze ulicznym wokół Hard Rock Stadium. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem 25-letniego Holendra w trzeciej i ostatniej sesji kwalifikacyjnej. Wypadek Charlesa Leclerca ostatecznie uniemożliwił mu drugi przejazd, w którym mógł spróbować pokonać kolegę z zespołu Sergio Pereza i zdobyć pole position. Wcześniej błąd Verstappena w pierwszym przejeździe uniemożliwił mu w ogóle ustalenie czasu.

Perez zdobył pole position z czasem okrążenia wolniejszym niż Verstappena w sesji Q2. Efektem tego Verstappen ma wystartować cztery rzędy za swoim kolegą z zespołu, dopiero z dziewiątego miejsca.

Duet kierowców Red Bulla dzieli sześć punktów w klasyfikacji MŚ kierowców, a zwycięstwo Pereza zagwarantowałoby mu pierwsze w karierze prowadzenie w mistrzostwach. Verstappen może doprowadzić do remisu w klasyfikacji zajmując drugie miejsce i wykręcając najszybszy czas okrążenia, ale Perez byłby i tak lepszy mając jedno zwycięstwo więcej.

Jadący znakomity początej sezonu Fernando Alonso z Aston Martina zajął w kwalifikacjach drugie miejsce, a Carlos Sainz z Ferrari wystartuje z trzeciego miejsca startowego.

Winowajcą niecodziennego zakończenia ostatniej sesji kwalifikacyjnej był Charles Leclerc z Ferrari, który rozbił się na minutę i 36 sekund przed końcem, powodując wywieszenie czerwonych flag i podjęcie decyzji o niewznawianiu sesji. Francuz stracił kontrolę nad autem w szóstym zakręcie i nie opanował go przed wejściem w następny zakręt, czego efektem było uderzenie jego Ferrari w ścianę.

Przedwczesna końcówka sesji sprawiła, że Verstappen, który wygrał dwie ostatnie sesje treningowe, nie miał szansy na przejechanie ostatniego okrążenia, aby walczyć o pole position, a sprawca zamieszania Leclerc wrócił na siódme miejsce.

Lewis Hamilton z Mercedesa, siedmiokrotny mistrz świata, nie zdołał wydostać się z sesji Q2 i w niedzielnym wyścigu wystartuje dopiero z 13. pozycji.

Rywalizacja wewnątrz Red Bulla zapewnia emocje

Team Red Bull jest niezmiennie najszybszy w tym sezonie, a pojedynek między ich dwoma kierowcami jest jak dotąd źródłem największej dramaturgii - Cieszę się tą walką - powiedział Perez - Skupiam się teraz tylko na kolejnym wyścigu. W niedzielę otwiera się nowa szansa w związku ze startem z pole position - powiedział po kwalifikacjach.

Verstappen był sfrustrowany, że nie był w stanie ukończyć okrążenia przed czerwoną flagą - Próbowałem pojechać na limicie, a potem popełniłem błąd i musiałem przerwać okrążenie - powiedział Verstappen - Jeśli liczysz na odrobinę szczęścia, że nie będzie czerwonej flagi, tak to się kończy, bo może się przecież zawsze zdarzyć na torze ulicznym. Jestem po prostu trochę zły na siebie. Teraz walka będzie trudna, ale utrudniłem ją sobie sam, więc muszę to zaakceptować - dodał.

Kevin Magnusson z Haasa niespodziewanie zajął czwarte miejsce, wyprzedzając Pierre'a Gasly'ego z Alpine i kolegę Hamiltona z Mercedesa, George'a Russella.

Po piątkowym treningu kilku kierowców narzekało, że przebudowany tor jest śliski, a Sainz podkreślał, że pozostaje to trudnym wyzwaniem - To były bardzo trudne kwalifikacje dla wszystkich - powiedział - Myślę, że bardzo trudno jest znaleźć odpowiednie wyczucie opon na tym asfalcie, to była walka przez cały czas i bardzo łatwo było popełnić błędy. Ogólnie osiągnęliśmy przyzwoity wynik z pozycjami na jutro, ale dzisiaj myślę, że mogliśmy być jeszcze lepsi.

W trakcie niedzielnego wyścigu możliwe są opady deszczu, które mogą dodatkowo utrudnić rywalizację.

Debiutancki wyścig w Miami przyciągnął w zeszłym roku uwagę gwiazd i celebrytów, a przedsiębiorcy Elon Musk i Jeff Bezos byli obecni na torze już w sobotę.

Właściciel Tesli, SpaceX i Twittera Musk obserwował sesję treningową z garażu Red Bulla, podczas gdy założyciel Amazona Bezos urzędował z McLarenem.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Welcome to Miami. Zapowiada się wieczór pełen uniesień w wyścigu Formuły 1 - Sportowy24

Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany