WARS wciąż działa, lokale mają zakaz. Łódzka gastronomia apeluje o równe traktowanie

Piotr Jach
Piotr Jach
Poseł Piątkowski poinformował też, że z odmową spotkała się jego interpelacja z propozycją przyśpieszenia zwrotu podatków nadpłaconych przez przedsiębiorców w ub.r., co mogłoby pomóc przetrwać lockdown niektórym podmiotom gospodarczym. Piotr Jach
Poseł KO Krzysztof Piątkowski wraz z łódzkimi restauratorami, którzy mimo zakazu zdecydowali się otworzyć swoje lokale dla gości, na konferencji zorganizowanej w środę 4 lutego zaapelowali do rządu o uchylenie rozporządzenia zakazującego normalnego funkcjonowania gastronomii oraz innych branż gospodarki

- Ten rząd kazał zamknąć się wszystkim restauracjom w Polsce, a jednocześnie zrobił wyjątek dla gastronomicznego monopolisty – restauracji WARS, które działają w pociągach. W jawny sposób preferuje tę firmę, która w połowie należy do państwowej spółki, a w połowie do Skarbu Państwa. Mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością i nierównym traktowaniem podmiotów gospodarczych. Nabija się kasę państwowym spółkom, a szkodzi interesom przedsiębiorców – powiedział poseł Piątkowski opowiadający się za natychmiastowym zniesieniu lockdownu.

- Dyskryminacja podmiotów gospodarczych to jedno, a drugie to kwestia legalności zakazów. Zakaz funkcjonowania danej działalności gospodarczej można w myśl Konstytucji RP wprowadzić wyłącznie ustawą, a nie rozporządzeniem. Jest niekonstytucyjne – argumentował mec. Wojciech Górski, który wspiera przedsiębiorców „odmrażających” swoje biznesy.

O równe traktowanie i przejrzystość decyzji podejmowanych przez rząd apelowali też restauratorzy, którzy twierdzą, że otwierając drzwi przed gośćmi, korzystają ze swych konstytucyjnych praw i są gotowi ich bronić.

- Chcemy pracować i normalnie żyć, nie martwiąc się o przyszłość - powiedział Mateusz Raczyński, właściciel jednej z otwartych już w Łodzi restauracji Aloha Poke. - Branża gastronomiczna jest jedną z lepiej przygotowanych do funkcjonowania w reżimie sanitarnym. Dbałość o higienę to nasza codzienność. Jesteśmy w tym przeszkoleni i mamy na to certyfikaty, w pełni przestrzegamy zaleceń związanych z epidemią. Zwiększyliśmy odległości między stolikami, w toaletach nawiewy dosuszenia dłoni zastąpiliśmy papierem. Wszystkie powierzchnie dezynfekujemy kilka razy dziennie według listy dostępnej leżącej za barem. Klientów prosimy o poruszanie się po lokalu w maseczkach. Można je zdjąć tylko przy stoliku. Dostępne są płyny dezynfekujące.

Właścicielka Oliviarni, jednej z pierwszych w Łodzi restauracji otwartych w trakcie aktualnego lockdownu, zaapelowała do premiera o przywrócenie jawnych zasad działania dla przedsiębiorców. Przypomniała, że ograniczenia działalności gospodarczej miały być luzowane w miarę zmniejszania się liczby zarażeń koronawirusem. Nic takiego jednak nie nastąpiło.
- Według słów pana premiera z jesieni dziś powinniśmy być już w strefie zielonej, a nie codziennie spotykać się w lokalu z policją, która regularnie nas odwiedza, nie wiadomo w sumie po co, bo żadnych mandatów nie wystawia.

Zdaniem restauratorów, głównym czynnikiem powstrzymującym falę otwarć lokali gastronomicznych jest strach. Właściciele lokali obawiają się nieprzyjmeności - nalotów policji i kontroli sanepidu, martwią się również pogłoskami o konieczności zwrotu wsparcia finansowego z tarcz antykryzysowych, jakie ma ponoć dotyczyć tych przedsiębiorców, którzy rozporządzenie o lockdownie złamią.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie