W piłkarskiej drużynie Widzewa. „Kot z Kongo” podbija pierwszą ligę [ZDJĘCIA]

Jan Hofman
Jan Hofman
Piłkarze Widzewa nie zachwycają na początku sezonu I ligi Jedynym, do którego fani nie mają zastrzeżeń, jest... Merveille Fundambu.

Piłkarz z Demokratycznej Republiki Konga dobrze rozpoczął ten sezon i z każdym kolejnym spotkaniem spisywał się lepiej. W ostatnim meczu ligowym Widzewa ze Stomilem Olsztyn strzelił pięknego gola z przewrotki, co sprawiło, że natychmiast stał się ulubieńcem fanów drużyny z al. Piłsudskiego.

Zaczynał w A-klasie

Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu nikt, oczywiście poza jego menedżerem, nie przypuszczał, że będzie objawieniem naszych boisk piłkarskich.

Fundambu przyjechał do Polski w maju 2019 roku i od razu trafił do A-klasowego KTS Weszło ( już 24 godziny po przylocie do Warszawy zaliczył debiut w tym klubie), którego właścicielem jest dziennikarz Krzysztof Stanowski. To on sprowadził go nad Wisłę. Już wówczas twierdził, że jest to piłkarz o dużym potencjale, który wiele zdziała w naszym futbolu. Wcześniej Kongijczyk grał w juniorach klubu z Kinszasy, FC MK Etancheite.

„Kot z Kongo”

Zawodnik dość szybko doczeka się w A-klasowym klubie ze stolicy przydomka „Kot z Kongo”, który miał podkreślać jego swobodne i niczym nieskrępowane ruchy na piłkarkim boisku, umożliwiające mu swobodne operowanie piłką. We wrześniu ubiegłego roku pojechał na kilkudniowe testy do ekstraklasowego Rakowa Częstochowa. Owszem, pochwalono jego umiejętności, ale wrócił do swojego macierzystego klubu.

Wiosną został zawodnikiem pierwszoligowego Radomiaka Radom, lecz nie zdołał przekonać do swoich umiejętności trenera tej drużyny i najczęściej był rezerwowym (zanotował 10 występów, podczas których spędził 302 minuty na murawie).

Przebije Robaka?

Warto przypomnieć, że Stanowski, tuż przed podpisaniem przez Fundambu kontraktu z Widzewem, zaproponował prezes Martynie Pajączek ciekawy zakład.

- Gdy rozmawiałem z prezes Pajączek, to zaproponowałem jej zakład o skrzynkę wina, że Merveille zostanie wybrany przez kibiców piłkarzem sezonu - mówił wówczas Stanowski. - Prezes skontrowała, że fani zawsze postawią na Robaka, dlatego ja jeszcze bardziej będę nalegał na założenie się. Bardzo wierzę w Fundambu i wiem, że gdy otrzyma szansę, to będą go w Łodzi lubić.

Nogi dają przepustkę do... marzeń

W grudniu ubiegłego roku Fundambu udzielił obszernego wywiadu stronie weszlo.com. Dowiedzieliśmy się z niego wielu ciekawych spraw dotyczących życia obecnego piłkarza.

Pewnego razu mama poprosiła obecnego widzewiaka, by znalazł drzewo i zerwał rodzinie trochę mango.

- Mamo, nie mogę ryzykować - odpowiedział. - A jak spadnę? Mamo, moje nogi to moje marzenia. To pieniądze dla nas wszystkich nalepsze życie.

Zapewnienia prezesa...

Piłkarz wraca też wspomnieniami do pobytu w Lubumbashi. Warunki, które zaproponował mu prezes tamtejszego klubu piłkarskiego, kompletnie odbiegały od tego, co zastał na miejscu.

Bardzo brudna łazienka, wieś. Problem z jedzeniem. Na miejscu okazało się, że klub zapewniał tylko bardzo skromne wyżywienie. Ciężko było znaleźć coś do jedzenia. - Czasami znalazłem i zjadłem coś małego, ale to nie to samo, co w domu, u mamy - wspominał w wywiadzie dla weszło.com Fundambu. - Nie tyle, ile potrzebuje człowiek. Musiałem sobie radzić. Mama dzwoniła, ale żeby była spokojniejsza, mówiłem, że wszystko jest w porządku. Ale było bardzo źle. Pewnego dnia usłyszałem, że zaraz dostaną wszystkie dokumenty i będą mogli mnie zarejestrować. Odmówiłem. Powiedziałem, że nie chcę tam grać. Chciałem wrócić do Kinszasy.

Polskie zaskoczenia

- Widząc, w trakcie pierwszych spacerów po Warszawie, tyle wysokich budynków, pytałem siebie: jak oni to robią? Metro też było szokiem. Jak coś może jeździć pod ziemią? Nie rozumiałem też tego, że każdy w Polsce może mieć swój samochód. W Kongo to rzadkość. Większość ludzi ich nie ma. Jak ktoś ma samochód, znaczy, że jest bardzo bogaty.

W Kongo nigdy nie byłem u dentysty. W Warszawie poszedłem od razu. Bałem się tylko za pierwszym razem, ale dostałem zastrzyk w dziąsło i już nie bolało. Dziwnie się czułem, bo miałem sparaliżowany policzek. Katastrofa! Dużo zębów trzeba było naprawić…

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wacek

Co sądzicie o przyjęciu okolic Górniaka, chodzi mi o takie ulice jak Grabowa, Zarzewska, Słowiańska itp ?.

G
Gość

ja myślałem że to syn Dr Albana

G
Gość

to nawet nie jest śmieszne tylko żałosne . jakis malolat strzelił gola z farta słabemu Stomilowi a oni juz z niego nie wiadomo kogo robia

Dodaj ogłoszenie