MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W niedzielę przy al. Unii. ŁKS musi poprawić statystyki z Lechem Poznań

Jan Hofman
Jan Hofman
ŁKS i Lech są na różnych biegunach piłkarskiej ekstraklasy, ale na pewno w niedzielnym starciu tych drużyn emocji nie zabraknie.

Niedzielne spotkanie 29. kolejki ekstraklasy, w którym, na stadionie przy al. Unii, ŁKS podejmie Lecha Poznań, rozpocznie się o godz. 15.
Choć obydwie drużyny dzieli punktowa przepaść i walczą o zupełnie inne cele (zespół ze stolicy Wielkopolski jest trzeci w tabeli - 48 punktów, a łodzianie na na siedemnastym miejscu - 21 punktów), to jednak wskazanie zdecydowanego faworyta tej konfrontacji nie jest wcale takie proste.

A to z prostej przyczyny. Ełkaesiacy są na fali wznoszącej i z meczu na mecz rozpędzają się coraz bardziej. A to sprawia, że zawodnikom drużyny z al. Unii nie trzęsą się już nogi na samą myśl o konfrontacji ze znacznie wyżej notowanym rywalem.
Przekonał się o tym w ostatniej serii mistrzowskiej Radomiak, który wyjechał z Łodzi bez choćby punktu.
Lech wiosną gra w kratkę i często rozczarowuje swoich wiernych fanów. Z taką sytuacją fani mieli do czynienia w minionej kolejce, kiedy to piłkarze Kolejorza przegrali 1:2 wyjazdowe spotkanie z Puszczą Niepołomice. W klubie zagotowało się. Trener Mariusz Rumak trafił na dywanik do prezesa, ale ostatecznie zachował posadę, przynajmniej do meczu z ŁKS. Jeśli w Łodzi nie wygra, wówczas wyląduje na zielonej trawce.

Statystycy wyliczyli, że niedzielny mecz ŁKS z Lechem będzie jubileuszowym, setnym spotkaniem obu klubów w historii (na wszystkich możliwych frontach). Przypominają też, że Kolejorz ma ostatnio patent na Łódzki Klub Sportowy.
Ostatnia wizyta drużyny z Wielkopolski w Łodzi miała miejsce 3 sierpnia 2019 roku. Na początku sezonu Lech wygrał 2:1, choć łatwo nie było. Jedyną bramkę dla ełkaesiaków strzelił były lechita i ponownie obecny pomocnik ŁKS, Dani Ramirez.

Wliczając spotkanie ligowe i pucharowe Lech wygrał ostatnich 6 wyjazdowych meczów z ŁKS. Ostatni raz przegrał przy al. Unii 13 maja 2000 roku, gdy spadał z ekstraklasy, wówczas na oczach 15 tysięcy widzów przegrał 0:1 po bramce Marka Saganowskiego.
Do kadry ŁKS wraca już Adrien Louveau. Francuz odcierpiał już karę za czerwoną kartkę w meczu z Jagiellonią Białystok, a w poniedziałek rozegrał dziewięćdziesiąt minut w drugoligowym, zakończonym remisem 2:2 starciu rezerw ŁKS-u z Lechem II Poznań. W tym meczu na boisku pojawili się też m.in. Oskar Koprowski, Jan Łabędzki czy strzelec jednej z bramek Antoni Młynarczyk.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szymon Grabowski: Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, Arki również

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany