W Łodzi w trakcie pandemii kilkakrotnie wzrosła sprzedaż kotów rasowych. Hodowcy mówią, że sprzedaliby nawet 100 jeśli tylko by tyle mieli.

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Łodzianie w czasie pandemii częściej niż wcześniej kupują rasowe koty. Zauważyli to wszyscy łódzcy hodowcy. Koty w takich miejscach zamawiane są już gdy jeszcze nie ma ich jeszcze na świecie. Wcześniej hodowcy pierwsze zapytania mieli, gdy mruczki miały ponad dwa miesiące. Niektóre z rasowych kotów na nowy dom musiały poczekać nawet pół roku.

- Odbierałam po kilka-kilkanaście telefonów dziennie z zapytaniem, czy mam kota na sprzedaż – mówi Dagmara Sak, która ma w Łodzi hodowlę kotów brytyjskich. – Gdybym miała ich sto, to też bym je sprzedała.

Monika Waleńczyk, sekretarz w Stowarzyszeniu Hodowców Kotów Supreme Cat Club, która rozmnaża koty rasy main coon, również ma podobne doświadczenia.

- 30 lipca urodziło się u mnie 7 kociaków i już mam potencjalnych nabywców na wszystkie maluchy – mówi. – Podobnie jest u innych hodowców zrzeszonych w naszym stowarzyszeniu, co wiem z rozmów jakie często na ten temat prowadzimy.

Co do motywacji nabywców rasowych kotów właściciele hodowli mają podzielone zdania. Jedni uważają, że tacy klienci od dawna planowali do swojego domu zaprosić czworonoga. Fakt, że obecnie pracują zdalnie tylko taką decyzję przyspieszył. Siedząc w domu mają więcej czasu, który mogą poświęcić maluchom aby przyuczyć je do nowego miejsca.

- To były przemyślane decyzje i moje koty trafiły do domów - mówi Milena Andrzejewska, która ma hodowlę kotów rasy main coon.
Jak dodaje Edyta Adamkiewicz, która opiekuje się kotami syberyjskimi, dobry hodowca z potencjalnych nabywców potrafi wybrać najlepszego.

- Sprawdzam ludzi, którym je oddaję. Pytam m.in. o to, co sądzą o zabezpieczaniu okien i balkonów, a w umowie kupna-sprzedaży zastrzegam sobie, że dwa razy w roku prześlą mi zdjęcia kotów – twierdzi Monika Waleńczyk. - Z niektórymi nabywcami jestem potem w stałym kontakcie, bo tworzymy taka kocią rodzinę. Ale zdarzyło mi się dwukrotnie odmówić sprzedaży moich pupili osobom, co do których miałam wątpliwości, czy potrafią zapewnić im odpowiednie warunki.

Zdaniem niektórych rozmnażających koty potencjalni nabywcy kierują się wyłącznie kaprysem. Dlatego martwią się, że gdy kot takim osobom się znudzi nie będą miały obiekcji, aby go wypuścić. Podejrzewają, że takie sytuacje mogą mieć miejsce zwłaszcza gdy jedna osoba w domu chce mieć kociaka, a drugiej obecność mruczka przeszkadza.

Jakie błędy najczęściej popełniamy nosząc maseczki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie