Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

W kolejnym sezonie CosinusMED Widzew chce jakościowego przełomu

(bart)
W akcji rozgrywająca Julia Drop
W akcji rozgrywająca Julia Drop krzysztof szymczak
Koszykarki CosinusMED Widzewa Łódź zakończyły sezon na dziewiątej pozycji w tabeli ekstraklasy.

Nie wiadomo, czy zespołowi prowadzonemu przez trenera Wojciecha Szawarskiego nie udałoby się nawet zakwalifikować do czołowej ósemki, co byłoby równoznaczne z tak upragnioną walką w fazie play-off.

Szansa na to była naprawdę całkiem spora, ale teraz „gdybanie” nie ma już większego sensu. Przypomnijmy, że zarząd Polskiego Związku Koszykówki postanowił zakończyć walkę o punkty po 21. kolejce, czyli po zakończeniu sezonu zasadniczego. Zresztą całkiem słusznie, przecież gra w cieniu pandemii zupełnie mijałaby się z celem.

Fani Widzewa, którzy w coraz liczniejszym gronie pojawiali się na spotkaniach w hali przy ul. Małachowskiego, mają prawo mieć niedosyt. Wiadomo, że powtórzenie rezultatu sprzed roku nie jest sportową porażką, ale z całą pewnością można było zdziałać więcej. I to nawet biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe zespołu, spowodowane niepewnością dotyczącą wsparcia sekcji przez władze miasta.

- Gdy tworzyłem zespół, pozostawiałem miejsce dla kluczowej zawodniczki na pozycji podkoszowej, która ostatecznie do nas nie dojechała, przez co drużyna nie była zbilansowana tak, jakbym sobie tego życzył - mówi Szawarski w rozmowie z oficjalnym klubowym portalem. - Zbyt krótka ławka była zresztą sporym problemem nie tylko w trakcie meczów, ale również podczas treningów. Powodowała też stanowczo zbyt wielką eksploatację zawodniczek, co wiąże się z większym narażeniem na kontuzje. W pewnym momencie byliśmy już w takim momencie, że dziewczyny były naprawdę przeciążone - dodaje nie bez racji trener.

Nie zmienia to faktu, że kilka przegranych spotkań mogło się zakończyć zwycięstwami łodzianek, które w kluczowych momentach same „podawały rywalkom tlen”.

- W kolejnym sezonie chcielibyśmy jakościowego przełomu - mówi wiceprezes sekcji Łukasz Czuku. - Kluczem będą finanse, ale jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to naprawdę nie powinno być źle. Ważne, by udało nam się zatrzymać wszystkie kluczowe zawodniczki. Jest taka szansa, na konkrety przyjdzie czas już niedługo - twierdzi Czuku.

Wracając jeszcze do sympatyków koszykarskiej drużyny z naszego miasta, to udało im się zebrać 3821 złotych, czyli większość z kary (5000 zł), którą działacze muszą zapłacić za rzucenie serpentyn na parkiet przez kibiców w trakcie starcia z Arką Gdynia. Tylko przyklasnąć.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany