Ustawa Zakrzewskich impulsem do zmian. Podsumowanie debaty o korzyściach i wyzwaniach w polskiej edukacji domowej

Partnerem cyklu jest www.edukacjadomowa.com

Dawno w polskim parlamencie nie gościła taka zgodność ze wszystkich stron sceny politycznej. Spoiwem łączącym okazała się tzw. „ustawa Zakrzewskich”, czyli nowelizacja ustawy o edukacji domowej, której wieloletnimi głównymi inicjatorami było małżeństwo Pawła i Marzeny Zakrzewskich, działających od wielu lat na rzecz popularyzacji tego modelu nauczania. W Sejmie 393 posłów i posłanek głosowało za, przy zalewnie trzech głosach przeciw, natomiast Senat przyjął projekt jednogłośnie bez poprawek przy 94 głosach za.

Wydarzenie to było okazją do zainicjowania debaty eksperckiej, która odbyła się 7 maja w Warszawie. Dyskusja dotyczyła uwarunkowań modelu tzw. nauczania spersonalizowanego oraz – w szerszym kontekście - kierunku zmian w polskiej oświacie. Udział w wydarzeniu wzięli: Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki dr Tomasz Rzymkowski, prof. Karol Karski, europarlamentarzysta, prof. Marzena Zakrzewska, inicjator zmian legislacyjnych, Jacek Weigl, lider inicjatyw oświatowych oraz Jerzy hrabia Potocki, edukator domowy.

Pożegnanie absurdów administracyjnych

Zniesienie zasady rejonizacji oraz uchylenie obowiązku uzyskania opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej w ramach procedury wnioskowania o możliwość realizacji obowiązku szkolnego w ramach edukacji domowej – to dwie główne zmiany wprowadzone w życie dzięki wspomnianej nowelizacji. Dlaczego z punktu widzenia ustawodawcy istniała konieczność ich wprowadzenia?

- Ta opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej musiała być uzyskana, mimo że nie warunkowała tego, czy faktycznie dziecko będzie mogło być nauczane w edukacji pozaszkolnej. Czyli niezależnie od tego, czy ta opinia była pozytywna czy negatywna, taka zgoda na nauczanie domowe i tak mogła być uzyskana. Problem polegał przede wszystkim na wydłużonym okresie oczekiwania, dlatego znieśliśmy jako parlament ten absurdalny przepis – wyjaśnił Tomasz Rzymkowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki.

Minister Rzymkowski odniósł się także do zniesienia rejonizacji będącej wynikiem zmian wprowadzonych w ustawie:
- Znieśliśmy obowiązek rejonizacji wynikającej z podziału administracyjnego na województwa. Czyli jeśli ktoś mieszka w powiecie gostynińskim w województwie mazowieckim i chciałby być zapisany do szkoły realizuje tę formułę nauczania domowego w powiecie - dajmy na to - kutnowskim, czyli już w województwie łódzkim, to do tej pory nie mógł tego robić. W tej chwili będzie to możliwe – dodał minister.

Urzędniczy opór i oddolne inicjatywy

Droga do wprowadzenia zmian legislacyjnych nie była łatwa, mimo że już od lat zauważano w środowisku oświatowym swoistą absurdalność obowiązujących przepisów. Sytuacja ta stanowiła składową wielu aspektów – urzędniczej niechęci, braku otwartości na zmiany oraz wielu lat konsekwentnie zakorzeniających się krzywdzących przekonań wyrosłych wokół nauczania spersonalizowanego i demokratycznego.

-Doświadczyliśmy silnej, nazwijmy to, dyskryminacji urzędniczej, wynikłej po części z niezrozumienia sytuacji i przyjęcia jako swoistego oświatowego status quo standardu, który obowiązywał od połowy lat 50 w Polsce. Doświadczając tej trudnej i skomplikowanej rzeczywistości odczuwaliśmy wraz z mężem potrzebę dialogu z parlamentarzystami różnych denominacji politycznych, bo sprawa dotyczy dzieci, które są przecież obiektywną wspólną wartością dla nas wszystkich – opowiedziała o motywach zainicjowania szerokiej debaty nad zmianami w polskiej edukacji domowej prof. Zakrzewska.

Kiedy zakładaliśmy szkolę dla adoptowanego syna Mateusza, myśleliśmy o edukacji domowej, jednak była ona wówczas prawnie niemożliwa do uskutecznienia. W 2005 roku poznaliśmy państwa Zakrzewskich, którzy naprawdę z ogromnym sercem pomagali nam w budowaniu edukacji spersonalizowanej, edukacji domowej. Zaczęliśmy wspólnie ten eksperyment, bo konstytucja RP nam na to pozwala, a jest ona aktem wyższym od ustawy. Wówczas spotkaliśmy się z szerokim zainteresowaniem ze strony rodziców, a w 2009 roku Pawłowi i Marzenie Zakrzewskim udało się wylobbować pierwsze korzystne zmiany prawne w obszarze edukacji domowej – opowiedział Jacek Weigl, działacz inicjatyw oświatowych o początkach budowania podwalin pod system polskiego homeschoolingu.

Pan Weigl zauważył także problem dostępu do wysokiej jakości kształcenia w wielu ośrodkach.

Bardzo wiele osób nie ma dostępu do dobrej edukacji w miejscu zamieszkania, więc wraz z państwem Zakrzewskimi walczyliśmy o edukację niepubliczną. Założyliśmy 30 placówek, Paweł i Marzena zakładali kolejne, nawiązała się synergia działań i przebiliśmy mur. Ta tegoroczna nowelizacja, którą nazywam Ustawą Zakrzewskich, otwiera możliwość wyboru, ponieważ ludzie zaczynają myśleć o tym, która szkoła najlepiej pomoże dziecku rozwinąć się – dodał Jacek Weigl.

O wyzwaniach prowadzenia ścieżki edukacyjnej dzieci we własnym zakresie wypowiedział się także prof. Karol Karski, zaznaczając, że w sposób naturalny wiąże się ona z pewnymi wyzwaniami.

- Podziwiam Państwa Zakrzewskich, którzy wychowują i edukują 12 dzieci – humorystycznie mówiąc, to wręcz optymalna klasa szkolna. To są ludzie, którzy oddają to co najlepsze dla swoich dzieci. Nie trzeba oczywiście zniechęcać nikogo do posyłania dzieci do standardowej szkoły. Aby prowadzić edukację domową, trzeba mieć pasję, możliwości i czas – skomentował prof. Karski.

Edukacja domowa dla każdego, czyli dla kogo?

Popularyzatorzy modelu pobierania nauki poza standardowymi ośrodkami oświatowymi najczęściej opierają swoje argumenty na personalnym podejściu do edukacji dziecka, a co za tym idzie, najbardziej optymalnym rozwoju jego potencjału oraz umożliwieniu mu dostępu do kształcenia najwyższej jakości.

- Moja żona pracuje właśnie z kilkanaściorgiem dzieci i biorą wspólnie udział w olimpiadzie kreatywności. Część z tych dzieci jest właśnie z edukacji domowej. Dzięki temu widzę, jak wielka jest możliwość dopasowania trybu pracy do talentów dziecka. Ponadto, edukacja domowa sprawdza się świetnie w przypadku dzieci z trudnościami zdrowotnymi lub wręcz odwrotnie – uprawiającymi intensywnie sport i mogącymi dostosować plan nauczania do trybu dnia – skomentował Jerzy hrabia Potocki, zajmujący się edukacją domową.

W debacie o alternatywnym względem stacjonarnego nauczania w placówkach oświatowych sposobie edukowania dzieci przywołuje się często rozwiązania anglosaskie, z naciskiem na Stany Zjednoczone. Tam odsetek dzieci pobierających naukę pod nadzorem rodziców w ramach profesjonalnych programów nauczania domowego jest wysoki, a sama ścieżka edukacji uchodzi za prestiżową. W tym miejscu pojawia się równolegle zagadnienie kompetencji rodziców w zakresie roli nie tylko opiekuna, ale także koordynatora postępów edukacyjnych dzieci oraz pytanie o możliwość ich wsparcia w całym procesie.

- Szkoła w ramach siatki klubów edukacji domowej ma oprócz roli pomocniczości w procesie kształcenia także formę wspólnoty. W szkołach publicznych ze względu na liczebność uczniów nauczyciel nie jest w stanie aż w takim stopniu dostosować się do indywidualnych potrzeb dzieci jak często ma to miejsce w edukacji domowej. Wychodziliśmy naprzeciw potrzebom rodziców, dostarczając e-tornisty, konsultacje przedmiotowe, boksy edukacyjne, czy chociażby organizując zjazdy edukacyjne. Możliwości jest tu mnóstwo – argumentowała prof. Zakrzewska.

Do wątpliwości o radzeniu sobie rodziców w materiałem dydaktycznym w ramach programu odniósł się także doświadczony edukator domowy, Jerzy Potocki:
- Dzieci w dużej mierze same radzą sobie z materiałem. Rodzic bardziej kieruje dziećmi i pomaga organizować plan. To nie jest tak, że rodzic musi siedzieć nad każdą rzeczą z dzieckiem – zauważył Potocki.

„Czas pandemii pokazał, że w edukacji domowej nie ma nic nadzwyczajnego”

Wprowadzenie zmian w ustawie o edukacji domowej oznacza nie tylko skrócenie procesu administracyjnego i zniesienie barier geograficznych, lecz – zgodnie z zapowiedzią sekretarza stanu Tomasza Rzymowskiego – realne podniesienie dofinansowania tego modelu nauczania. Wraz ze styczniem 2022 roku ma bowiem wejść w życie podwyższona wartość subwencji dotacji oświatowej z poziomu 0,6 do współczynnika 0,8.

- Ukłon wobec pana ministra za podniesienie subwencji. Edukacja domowa zaczyna oddychać, bo dzięki temu możemy wspierać edukatorów domowych – możemy zapraszać ich do teatrów, muzeów czy na wydarzenia sportowe. Inwestujemy w silne strony naszych dzieci i to pozwala edukacji domowej coraz bardziej konkurować z tradycyjnymi szkołami. Myślę, że edukacja domowa dzięki Ustawie Zakrzewskich będzie bardzo szybko rosła – skomentował Jacek Weigl.

W odniesieniu do powyższych danych naturalnie rodzi się pytanie o dalsze kroki legislacyjno-prawne w kontekście ukierunkowania rozwoju modelu edukacji domowej. Wskazywano tu m.in. współpracę z samorządami terytorialnymi, które w większości nadal są nieprzychylne dalszemu rozwojowi edukacji domowej w Polsce.

W Polsce, jak wynika z danych Ministerstwa Edukacji i Nauki, w ubiegłym roku naukę z domu pobierało 15 tys. dzieci, w tym momencie jest to grupa około 20 tys. osób. Jak podkreślono podczas debaty, zmiany legislacyjne, popularyzacja tego rozwiązania realizacji obowiązku szkolnego oraz działania promotorów mogą przełożyć się na jeszcze większy wzrost.

- Czas pandemii pokazał, że w edukacji domowej nie ma nic nadzwyczajnego. Całym sobą wspierałem zmiany prawne, które wnosi Ustawa Zakrzewskich – skomentował prof. Karski.

Również prof. Zakrzewska przyznała, że epidemia koronawirusa przybliżała społeczeństwu temat idei nauczania w domu i na bazie tych doświadczeń wielu posłów przekonało się do głosowania za zmianami znoszącymi ograniczenia tej ścieżki edukacji w Polskim ustawodawstwie. Jednakże, jak podkreślają eksperci, nadal trzeba akcentować tu rozróżnienie pomiędzy nauczaniem szkolnym zdalnym, a edukacją domową.

- W edukacji domowej jest różnica między szkolnym zdalnym nauczaniem – tu rodzic jest odpowiedzialny za rezultaty edukacji dzieci. To rodzice kształtują przyszłość swoich dzieci, a zapisy Ustawy Zakrzewskich im to po prostu ułatwiają – skomentował Jerzy Potocki.

Ministerstwo Edukacji i Nauki reprezentowane przez ministra Rzymowskiego przyjmuje stanowisko otwartości legislacyjnej, udostępniającej rodzicom możliwość wyboru najbardziej odpowiedniego rozwiązania ścieżki edukacyjnej ich dzieci, czy to w państwowej placówce oświatowej, szkole płatnej prywatnej bądź prywatnej nieodpłatnej korzystającej z subwencji oświatowej, czy w końcu dzięki legislacyjnym zmianom zawartym w tzw. ustawie Zakrzewskich - z formy nauczania domowego.

Jestem orędownikiem wyboru. Chcę, aby system oświaty był podyktowany wolą rodziców, bo to rodzice chcą jak najlepiej dla własnych dzieci. Jeżeli nie będziemy jako państwo, jako społeczeństwo majstrować w tym modelu, tylko otwierać wszystkie możliwe drzwi z zachowaniem zasad uczciwości, która powinna być przelana na karty dziennika ustaw, to sytuacja będzie dobra dla wszystkich – podsumował sekretarz stanu Tomasz Rzymowski.

Po debacie wręczone zostały Orły WPROST Polskiej Edukacji, czyli wyróżnienia tygodnika WPROST za szczególne zasługi dla polskiej oświaty. Nagrodzone zostało małżeństwo Prof. Marzena i Paweł Zakrzewscy – inicjatorzy oświatowych zmian legislacyjnych w Polsce - współtwórcy tzw. Ustawy Zakrzewskich dotyczącej edukacji domowej.

Wyróżniony został także dr. Tomasz Rzymowski – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki – nagroda Orła WPROST Polskiej Edukacji za wkład w rozwój edukacji domowej w Polsce, oraz prof. Karol Karski – Europarlamentarzysta za bycie niezwykle aktywnym ambasadorem edukacji domowej zarówno w Polsce jak i za granicą.

Edukacja domowa Ustawa Zakrzewskich 2009/2021 cz. 1 - Youtube

https://sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=C3VQQ9

Materiał oryginalny: Ustawa Zakrzewskich impulsem do zmian. Podsumowanie debaty o korzyściach i wyzwaniach w polskiej edukacji domowej - Dziennik Bałtycki