Tysiące pszczół martwych przez opryski w gminie Łęczyce. To katastrofa ekologiczna - mówią pszczelarze. Wszystko przez nieuwagę

Joanna Kielas
Udostępnij:
Pszczoły z ponad stu uli miały paść po tym, jak pole rzepaku, gdzie owady zbierały nektar, zostało spryskane preparatem do ochrony roślin w ciągu dnia (nie wolno tego robić za dnia właśnie z uwagi na owady).

Do zdarzenia doszło dokładnie tydzień temu na polu w Bożympolu Wielkim

Poszkodowanych jest około dziesięciu pszczelarzy nie tylko z tej wsi, ale i ze Strzebielina, Łęczyc, Luzina, a nawet z Wejherowa. Mówią wręcz o katastrofie ekologicznej.

Wywiozłem tam swoje pszczoły na pożytki. To powszechna praktyka, że ule wozi się tam, gdzie kwitną kwiaty

Teraz kończy się już kwitnięcie rzepaku, słabe w tym roku z powodu poważnej suszy na naszym terenie - mówi Zygmunt Hazuka, znany pszczelarz z Wejherowa. - W zeszłą środę pojechałem do uli i zastałem zatrute pszczoły.

Część owadów była martwa. Poszkodowani zostali nie tylko pszczelarze, którzy przywieźli swe ule na rzepakowe pole, ale i ci z okolicznych miejscowości, bo jak tłumaczą specjaliści, pszczoła może pokonać nawet 5 kilometrów od ula na pole. Sprawa trafiła do miejscowego Urzędu Gminy w Łęczycach.

- Pszczelarze pisemnie zwrócili się do nas, by podjąć działania - mówi Piotr Wittbrodt, wójt Łęczyc. - W poniedziałek na miejscu spotkała się komisja powołana przeze mnie do wyjaśnienia tej sprawy.

Tymczasem nieoczekiwanie wczoraj do urzędu w Łęczycach wpłynęło kolejne pismo od pszczelarzy w tej sprawie.

- Pszczelarze polubownie doszli do porozumienia z rolnikiem, który miał dokonać oprysku. Napisali, że zareagował on wzorowo i że szybko i skutecznie załatwili sprawę. Wobec tego zawiesiłem działanie powołanej komisji - tłumaczy wójt Wittbrodt.

- Pan zobowiązał się naprawić szkodę, będzie odbudowywał nasze rodziny pszczele - wyjaśnia Zygmunt Hazuka. -Przeprosił, tłumaczył że do oprysku doszło przez nieuwagę.

Więcej o tej sprawie piszemy w środowym Dzienniku Bałtyckim 23.05.2018

Po czym poznać prawdziwy miód? Sprawdzamy!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Tysiące pszczół martwych przez opryski w gminie Łęczyce. To katastrofa ekologiczna - mówią pszczelarze. Wszystko przez nieuwagę - Dziennik Bałtycki

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dorr
a kto przez "nieuwage" ładuje ciągnik, doczepia opryskiwacz, "przypadkiem" dorabia pestycyd i wyjeżdża sobie na pole tak dla jaj pojeździć traktorem ??
!
Za taką katastrofę do więzienia na 100 lat. Pryskają jak chcą i kiedy chcą trują owady i ludzi. Ktoś powinien zacząć to kontrolować.
S
Stajszevsczi Boys
To nie przez nieuwagę giną tysiące pszczół. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest egoizm plantatorów, dla których najważniejszy jest własny interes.
Takie podejście, sprzeczne z harmonią współżycia społecznego, powoduje nie tylko straty ekologiczne, ale ogromne straty materialne użytkowników sadów i ogrodów.
Zanosi się na EKOLOGICZNĄ KATASTROFĘ.
g
gosć
Przez nieuwagę niektórzy nie będą mogli sprzedać miodu bo będzie go za mało. Ceny będą wysokie a przede wszystkim jak wyginą pszczoły to ludzie również
Więcej informacji na stronie głównej Express Ilustrowany
Dodaj ogłoszenie