3/10 Zamknij

Gruzini dali się poznać także okolicznym mieszkańcom i właścicielom pobliskich firm, gdy zakupione trunki spożywali albo pod drzewem na ulicy albo przed

Lila Sayed

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Gruzini dali się poznać także okolicznym mieszkańcom i właścicielom pobliskich firm, gdy zakupione trunki spożywali albo pod drzewem na ulicy albo przed bramą hostelu.

- A później pozostawiali po sobie puste butelki i puszki - mówi jeden z właścicieli pobliskich firm. - Kilka razy interweniowali dzielnicowi w sprawie zakłócania porządku.

Po obcokrajowców codziennie rano przyjeżdżał bus, który zawoził ich do pracy, a wieczorem odstawiał do hostelu. Jak twierdzą świadkowie, był wśród nich mężczyzna, z którym Paulina D. widziana była na monitoringu u zbiegu al. Kościuszki i ul. Zielonej.


Czytaj więcej na następnej stronie

Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy