Trzydzieści lat czekają na mieszkanie z Urzędu Miasta. W rozpadającym się drewniaku jest tylko prąd. Wygódka i woda są w podwórku

Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak
Zaktualizowano 
Gdyby reżyser szukałby planu do filmu o ciężkich warunkach mieszkaniowych robotników w XIX-wiecznej Łodzi, to dom przy ul. Zgierskiej 222 nadawałby się do tego celu idealnie. Opuszczony drewniak z zapadającym się dachem, wodą i wygódką w podwórku. Poza prądem żadnych wygód. Z 10 najemców, którzy kiedyś tu mieszkali, została tylko 65-letnia Bożena Chrzan z mężem Eugeniuszem. We wrześniu minie 30 lat od chwili gdy się tu wprowadzili.

- Urzędniczka, która załatwiała nam formalności związane z najmem mieszkania przestrzegała, abyśmy za dużo w nim nie robili, bo wprowadzają nas najwyżej na rok – opowiada pani Bożena. - Gdybym wiedziała, że zostawią nas na 30 lat, to za żadne skarby świata nie przyjęłabym tego lokum.

Dziura w dachu i szczur w pralni

Pani Barbara oprowadza po drewniaku. Na piętrze w opuszczonym mieszkaniu dach się sypie. Deszcz leje się po ścianach. Smród straszny. okna i wietrzy. Lokum sąsiaduje z mieszkaniem pani Bożeny.
- Jak bym zimą nie ogrzewała i tak zimo – kwituje lokatorka.
Mieszkanie Chrzanów mieści się w końcu korytarza. Ma zaledwie 30 metrów, pokój z niewielką kuchenką. Czyściutkie, zadbane. Panele na suficie (dzięki nie widać wychodzącej z niego trzciny), na ścianach w kuchni.
- Mąż położył, bo tak się sypały, że palce wchodził w ścianę – wtrąca pani Bożena. - Ściana w rogu pokoju pęka...
Na korytarzu tuż przed drzwiami do lokalu stoi beczka z wodą, którą codziennie napełnia mąż pani Bożeny. Kobiecie po stromych drewnianych schodach z wiadrem wody wchodzić trudno, tym bardziej, że do okazów zdrowia nie należy. Wygrała walkę z rakiem, ale jesienią ubiegłego roku złamała nogę spadając z drewnianych schodów.
- To, w czym przyszło nam żyć nie zasługuje na miano mieszkania – mówi pani Bożena. - Czerpiemy wodę ze studni, nie mamy kanalizacji. Dawno, dawno temu ludzie tak mieszkali. Ale czy spełnia warunku mieszkania w XXI wieku?

Mieszkanie z szyberdachem

Pani Bożena zabiega w urzędzie o mieszkanie nie od dziś. Jak mówi nie oczekuje apartamentów. Przez całe życie mieszkali z córką w jednym pokoju, więc nie mają dużych wymagań. Ale dobiegają do 70-tik i chcieliby końcówkę życia spędzić w ludzkich warunkach.
- Zaproponowali nam mieszkanie przy ul. Wschodniej. Dziura w dachu miała 3 metry na 3 metry, więc można by leżąc w łóżku niebo kontemplować – opowiada pani Bożena. - Z tego okazania wracałam do domu płacząc. Nadal nie mogę zrozumieć, jak można takie mieszkanie proponować.

Druga lokalizacja, jak mówi lokatorka, też była nieco chybiona. Mieszkanie w kamienicy przy ul. Pogonowskiego składało się z pokoju z kuchnią (był piec) i oddzielnego pomieszczenia z wejściem ze wspólnego korytarza, bez ogrzewania. Pani Bożena nie narzeka, że mieszkanie było na 3 piętrze. Choć proponować dobiegającym 70-tki seniorom lokum z ogrzewaniem węglowym na takiej wysokości może świadczyć jedynie o braku wyobraźni i życiowego doświadczenia urzędników. Ot, młodość zwyczajnie.
Okiem urzędnika
Jak informuje nas w odpowiedzi na nasze zapytanie biuro prasowe Urzędu Miasta pani Bożenie przysługuje lokal zamienny – mieszkanie o podobnym metrażu i wyposażeniu w media do tego, który dziś zajmuje. Zatem jedynie z prądem i ogrzewaniem piecowym.
(…) Pani Bożena Chrzan dostała dwie propozycje mieszkań zamiennych od miasta: pokój z kuchnią oraz dwa pokoje z kuchnią, z instalacją wodną i kanalizacyjną w mieszkaniu, z łazienką i wc – czytamy w odpowiedzi nadesłanej przez UMŁ. - Lokale oczywiście byłyby, przed przeprowadzką, wyremontowane przez Zarząd Lokali Miejskich, na koszt gminy. Pani Bożena odrzuciła te propozycje - mimo, że mieszkania posiadały lepsze wyposażenie niż lokal dotychczas zajmowany (...). Pani Bożenie zostanie złożona kolejna propozycja lokalu zamiennego.”

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sabcia

Czyli pani odmawia wyprowadzenia się z tego drewniaka i wstrzymuje rozbiórkę. Wersja, ze miasto zaproponowało jej lokal z dziurą w dachu jest absurdalna.

Dziennikarz zapomnial zapytać, jakiego mieszkania pani chce w cenie najmu za to dotychczasowe..

l
lida
2 września, 18:30, Kapitalista:

Ale 500 plus jest. Jak nie macie pieniedzy to idzcie mieszkac pod most. Wy sami jestescie odpowiedzialni za patologie i biede

żal ci 500 ? niedługo będzie jeszcze więcej:)

l
lida
3 września, 0:24, Ldz:

30 lat czekają? A mogli odkładać na swoje mieszkanie. Woleli jednak pić, bumelować i czekać na darmochę. No to trzeba srrać na podwórku.

prawdziwie lodzki prymityw z kredytem haha

G
Gość
2 września, 19:28, mietek:

Dziwne, ale jakoś ludzie wcale nie cieszą się z tego, że mieszkają w zabytku...To się kłóci z priorytetami polityki mieszkaniowej w UMŁ.

Ale ty jesteś debil

.
2 września, 22:51, Gość:

Będzie 5G. Super transfer danych. Nie narzekajcie

Spiierdalaj śmieciu

G
Gość

Będzie 5G. Super transfer danych. Nie narzekajcie

m
mietek

Dziwne, ale jakoś ludzie wcale nie cieszą się z tego, że mieszkają w zabytku...To się kłóci z priorytetami polityki mieszkaniowej w UMŁ.

G
Gość

Niech bzdur nie gadają że przysługuje mieszkanie takie jakie ma bo tak gadają wszystkim a dają też ludziom z wszystkimi wygodami ale to wszyscy czekają lata i pisma trzeba pisać.

Dodaj ogłoszenie