MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trener piłkarzy Widzewa Daniel Myśliwiec: Ten mecz nie wyglądał tak, jak nasze poprzednie spotkania

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Daniel Myśliwiec chciałby zająć z Widzewem jak najwyższe miejsce w tabeli ekstraklasy
Daniel Myśliwiec chciałby zająć z Widzewem jak najwyższe miejsce w tabeli ekstraklasy krzysztof szymczak
Piłkarze Widzewa cieszą się z jedenastego w tym sezonie, a czwartego z rzędu u siebie, zwycięstwa. Podopieczni trenera Daniela Myśliwca pokonali na stadionie przy al. Piłsudskiego Piasta Gliwice 1:0 (0:0), chociaż losy tego spotkania mogły potoczyć się różnie. Z dziennikarzami spotkali się szkoleniowcy obu zespołów.

Daniel Myśliwiec (trener Widzewa): - Patrząc na okoliczności, w jakich zwyciężyliśmy, to jestem zadowolony z tego, jaki był efekt naszej pracy. Jeśli wygrywa się w niedzielę o dwunastej po rzucie karnym i to takim po analizie VAR, to można się zastanawiać, czy wynik był adekwatny do tego, co się działo na murawie. Porównując to do tego, jak się zaprezentowaliśmy w Gliwicach, to tam również była sytuacja stykowa, gdzie zastanawialiśmy się, czy nie powinniśmy dostać karnego. Nasza konsekwencja spowodowała, że ten mecz może nie wyglądał tak, jak przyzwyczailiśmy do tego ostatnio naszych kibiców. Świetnie spisali się Kerk i Klimek, zwracam też uwagę na świetny timing Sancheza. Wskażę też na Marka Hanouska, który notował wiele odbiorów i dawał balans drużynie, dzięki czemu mogliśmy atakować

Aleksandar Vuković (trener Piasta): - Mieliśmy swój plan na ten mecz, wynikający też z tego, że w środę rozegraliśmy trudne spotkanie w Pucharze Polski. Dziś mierzyliśmy się z zespołem dobrze grającym u siebie i dlatego byliśmy trochę bardziej schowani niż zazwyczaj, nie graliśmy tak wysokim pressingiem. Ten plan realizowaliśmy dość dobrze, bo choć Widzew częściej był przy piłce, to my mieliśmy lepsze sytuacje, by otworzyć wynik. Ale nie zrobiliśmy tego i w pierwszej groźniejszej okazji Widzewa wydawało się, że udało nam się oddalić niebezpieczeństwo. Ale pojawił się pan gdzieś z pokoju nieopodal boiska i, moim zdaniem, troszeczkę przesadził, bo w tej sytuacji nie było mowy o przewinieniu. Sposób, w jaki doszło do podjęcia takiej decyzji jest kompletnie niezrozumiały. Karny sprawił, że przegrywaliśmy, ale próbowaliśmy walczyć do końca. Ten zespół kolejny raz w moich oczach urósł i zaimponował mi swoją grą. Jedna sytuacja mocno zaważyła na tym, że dziś jesteśmy bez punktów. Nasza postawa jest jednak obiecująca pod kątem utrzymania się w ekstraklasie

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Roland Garros - czy Świątek uźwignie presję?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany