MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trener piłkarzy ŁKS Piotr Stokowiec: Mogę jedynie przeprosić naszych kibiców, taka gra jest dla mnie nie do przyjęcia

Bartosz Kukuć
Bartosz Kukuć
Piotr Stokowiec i Jan Urban
Piotr Stokowiec i Jan Urban grzegorz gałasiński
Występujący w ekstraklasie piłkarze ŁKS skompromitowali się przed własnymi kibicami. Łodzianie przegrali bowiem na stadionie przy al. Unii z Górnikiem Zabrze aż 0:5 (0:1). Nic więc dziwnego, że szkoleniowcy obu zespołów byli w diametralnie różnych humorach w trakcie konferencji prasowej po tym spotkaniu trzynastej kolejki.

Piotr Stokowiec (trener ŁKS): - Nie oszukamy faktów. Chociaż pierwsza połowa nie zwiastowała katastrofy, mimo tego z naszej lekkiej inicjatywy niewiele wynikało. Ale na pewno nie byliśmy zespołem gorszym od Górnika. Jednak w piłce nożnej liczą się przede wszystkim konkrety. Czy to po bramkach kuriozalnych, czy po naszych prezentach, to jednak Górnik na to zapracował. One były po stronie Górnika. Na pewno jednak nie poddam się mimo, że jest to trudna sytuacja dla klubu, drużyny i dla mnie. Jestem wściekły na to, w jaki sposób nasza gra siadła po drugiej straconej bramce. Tak moja drużyna nie powinna reagować. Nie taki ŁKS chcę widzieć i nie taki ŁKS będziemy oglądać. Ja wiem, że im więcej słów wypowiem, tym bardziej jestem narażony na krytykę. Mogę jedynie przeprosić kibiców. Nasi fani mają prawo czuć się wściekli, bo ten wynik jest jednym wielkim rozczarowaniem. Taka gra jest dla mnie nie do przyjęcia. Trzeba posypać głowę popiołem i wziąć się mocno do pracy

Jan Urban (trener Górnika): - Nic nie zapowiadało takiego wyniku spotkania. Nie byłem zadowolony z tego, jak zaczęliśmy ten mecz. Normalną rzeczą jest, że znajdujący się w takiej sytuacji gospodarze będą bardziej agresywni i przynajmniej w pierwszej fazie spotkania będą chcieli zepchnąć nas do defensywy. I w wielu momentach tak było, ale mieliśmy trochę szczęścia, bo wpadła przypadkowa bramka do szatni. To pomaga, a przeciwnikom nie ułatwia zadania i powoduje, że wiara w zwycięstwo jest coraz mniejsza. W drugiej połowie byliśmy już bardziej agresywni, bliżej przeciwnika i zaowocowało to wieloma sytuacjami pod bramką ŁKS. Do tego potrafiliśmy je wykorzystać. Na pewno nie spodziewałem się takiego wyniku. Cieszymy się, bo w jakimś stopniu potwierdziliśmy, że zwycięstwo nad Rakowem nie było przypadkowe

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

echodnia.eu Pożegnanie Pawła Paczkowskiego z Industrii Kielce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na expressilustrowany.pl Express Ilustrowany