Trasa W-Z bez inżyniera! Nie dotrzymał terminów

(MSM)
Zarząd Dróg i Transportu wypowiedział umowę inżynierowi kontraktu, który miał nadzorować budowę trasy W-Z. Przyczyną było m.in. niedotrzymanie terminów przygotowania dokumentacji.

ZDiT zapewnia, że nie wpłynie to na zakończenie inwestycji – nadzór nad projektem przejęli tymczasowo jego pracownicy.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wzetka

Ktoś może to przecież skontrolować. Niech ruszą dupę krytykanci i sprawdzą co jest do sprawdzenia. Sprawa wydaje się prosta - prześledzić dokumentację tego zadania, od koncepcji przez przetarg ogłoszony na jej podstawie oraz projekty wykonane pod kierunkiem wykonawcy robót, który nie wykona wszystkich robót zgodnie z podpisaną umową. Przekazać wyniki prywatnego śledztwa do jakiegoś CBA i sprawa załatwiona.
Teraz brakuje tylko odpowiednich inspektorów którzy zatwierdzą dokumentację niezgodną z umową i przymkną oko na zamiany. W ten sposób wykonawca nie wyda tyle ile zaoferował w ofercie, być może nadzór i urzędniczy też zarobią. Urzędnicy dodatkowo będą mieli spokojną głowę bo znajdą jelenia w postaci inspektora, który podpisze rozwiązania niezgodne z prawem i z umową, a w razie problemów powiedzą "dołożyliśmy wszelkiej staranności i zatrudniliśmy profesjonalnego inżyniera kontraktu, to jego wina że nie wyszło", bo nie może wyjść w tak krótkim czasie...
Pamiętajmy, że miasto dopłaciło około 100 mln do kwoty przewidzianej na ten cel bo koncepcja projektowa była niedokładnie i wykonawcy wliczyli ryzyko. Teraz ryzyko zostanie zmniejszone poprzez zatrudnienie „łagodnego” inspektora nadzoru. Po prostu polsko-łódzka rzeczywistość…

h
hmm

Dziwne, skoro pomimo jego "spóźnień" - za które poleciał - dadzą radę ogarnąć to ludzie ZDiT-u, to po co było go zwalniać? Śmierdzi bzdurą i wałem na kilometr. Albo za dużo wiedział i nie chciał siedzieć cicho, albo zaraz się okaże, że bezprawnie wypowiedziano mu umowę i dostanie grube odszkodowanie oraz powrót do pełnionej funkcji... Taka legalna podwyżka za którą ja zapłacę, pan zapłaci, pani zapłaci, wszyscy zapłacimy...
Aaaa idź pan w chu. z tym miastem...

k
kk

jak był niekopetenty to racja.

m
może

to był cichy"sabotaż"

G
Gość

Ekipa hani oczekiwała zdolnego, niedowidzącego i uległego człowieka. Źle wybrała. Gościu okazał się UCZCIWY i musiał polec w tej walce. Przecież ta inwestycja to jak MIŚ ma być droga bo na tym trzeba poprawić finanse PO. Każde inne tłumaczenie mija się z prawdą!

Dodaj ogłoszenie